Stuhr:Jako rektor musiałem zebrać zeznania dla IPN o tym, kto współpracował, a kto nie

erzy Stuhr w filmie "Habemus Papam"
erzy Stuhr w filmie "Habemus Papam"

Jerzy Stuhr udzielił ciekawego wywiadu „Polsce The Times”. Opowiada o swoim projekcie filmowym, którego realizacja się opóźnia i atakach na swojego syna Macieja Stuhra za jego występ w „Pokłosiu”. Omawialiśmy już kilka wywiadów Stuhra na ten temat. Tym razem artysta opowiada o swoim patriotyzmie oraz upokorzeniu jakiego musiał doświadczać.

Tak, komuniści gięli kręgosłupy moralne, stąd wzięło się kino moralnego niepokoju. Byłem wciągany w to wszystko, nie można było żyć obok tego. Chciałem zagrać w "Wodzireju", bowiem fascynowała mnie ta rola ze względów artystycznych - a potem musiałem czytać to, co czytałem w "Trybunie". Natomiast dziś mam ten komfort, że mogę przechodzić obok.

mówi aktor, który mówi, że sam jest dziś apolityczny. Podobną drogą kroczy jego syn.

Maciej ma to po mnie, że jest apolityczny. On w żaden sposób nie zamierzał się angażować w spory polityczne. Żyjemy w chrześcijańskim kraju, a jego rola była wybitnie chrześcijańska, gdyż odwołuje się do ekumenizmu, do którego wzywał Jan Paweł II. Tego jakoś nikt nie bierze pod uwagę.

Stuhr opowiada również o filmie, którego nie może od dawna zrealizować.

Gdy piszę scenariusz swojego filmu, najtrudniej jest mi opisać ostatnie 20 lat. Z PRL poszło mi łatwiej, to był okres pełen romantycznych przygód, można to atrakcyjnie pokazać. Zresztą tamte lata młodości ma grać mój syn, ja tak naprawdę pojawię się na ekranie, gdy akcja dotknie współczesności. I gdy myślę o tym okresie, układa mi się on w ciąg upokarzających scen. I wyszło mi, że w ostatnich latach najbardziej boję się upokorzenia.

Aktor rozwija swoje przemyślenia na temat upokorzeń jakich doświadczył.

Dotknął mnie na przykład proces lustracyjny. Jako rektor uczelni musiałem zebrać od swoich pracowników upokarzające zeznania dla IPN dotyczące tego, kto współpracował, a kto nie. A gdy je zebrałem, po miesiącu usłyszałem, że to wszystko jest nieważne. Ale ja już zebrałem te informacje, wiedziałem, kto był, a kto nie. I z tą wiedzą zostałem sam. Do dziś jest mi z nią ciężko. Widzę, jak koledzy, którzy szczerze przyznali się do współpracy, dziś mnie unikają. To było dla mnie upokorzenie. Tak samo jak upokarzają mnie sytuacje, gdy widzę, jak nauczycielowi uczniowie na głowę wsadzają kubeł od śmieci. Parę takich scen mam.

Na pytanie czy nie upokarzały go kolejki w PRL-u, Stuhr odpowiada, że wszyscy w nich stali, a bieda nie upokarza. Aktor przyznaje jednak, że przed 1989 rokiem doświadczył kompleksu zachodu.

Choć długo miałem straszny kompleks Zachodu, tego, że tam jest lepiej. Traciłem go dopiero, gdy wychodziłem na scenę. Potem do garderoby przychodził Paul Newman, a ja nawet nie wiedziałem, jak wyłączyć klimatyzację. Choć mimo wszystko tamte czasy wspominam dobrze. Być może dlatego, że każdy artysta potrzebuje przeciwnika, przeciw któremu może się zbuntować. Dla mnie takim przeciwnikiem było kłamstwo, to ze sprzeciwu przeciwko niemu wziął się ten polski moralny niepokój. Choć dziś też jest przeciwko czemu się buntować. Scenariusz mojego filmu, o którym przed chwilą opowiadałem, już dwukrotnie odrzucono. Scenariusz bardzo się spodobał, ale PISF dwa razy odmówił dotacji. Bez słowa wyjaśnienia. Teraz trochę się zmieniło, ale musiałem aż napisać list do sejmowej Komisji Kultury.

Stuhr odnosi się również do głośnego porzucenie Francji przez Gerarda Depardieu. Aktor opowiada też o swoim patriotyzmie.

Trudno mi zrozumieć motywację osoby, która rocznie zarabia ponad milion euro. Nie wiem, jak bym się zachował w takiej sytuacji. Już parokrotnie mogłem zostać za granicą, ale nigdy nie chciałem z takiej okazji skorzystać. Choć mój patriotyzm sprowadza się do propagowania kultury polskiej, mówienia polskim językiem i płacenia podatków. Cudownie. Przykro mi, gdy mi odbierają ulgę 50-procentową, ale to drobiazg. Przyjemnością dla mnie jest, że mówię po polsku i mogę propagować kulturę polską. I tyle. A pieniądze traktuję tylko jako zabezpieczenie przed upokorzeniem. Dają mi komfort, że zawsze mogę powiedzieć: To ja sobie zapłacę. Ojciec mnie nauczył, żeby nie mieć za dużo. Przed wojną moja rodzina była bardzo bogata, ale komuna zabrała nam wszystko. Ojciec był goły, ale mimo to nie dał się zgiąć. Sam też nie chcę za dużo, Gérard Depardieu jest mi bardzo obcy. Poza tym boję się, że jak bym został za granicą, to dopiero byłbym tam upokarzany. Jakby na Zachodzie poczuli, że jestem ich. Teraz zawsze mam komfort. Jak czuję, że ktoś mną pogardza czy nie dotrzymuje warunków umowy, to od razu mówię: Proszę sprawdzić, kiedy jest najbliższy samolot do Warszawy. I to ich hamuje.

Ł.A/Polska The Times

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych