„Sierakowski”, stań na czele lewicy! Komuna wzywa! NASZA RECENZJA

W czasie gdy media i komentatorzy ekscytowali się losami Marka Siwca występującego z SLD, by pójść na kawę z posłem z Ruchu Jego Nazwiska, amatorzy twardego lewicowego teatru mogli poznać przyszłe ścieżki polityczne intelektualnego lidera nowej lewicy - Sławomira Sierakowskiego.

Teatralna offowa trupa komuna// warszawa niczym Machiavelli przekonuje swojego Księcia, czyli Sierakowskiego właśnie, by włączył się czynem w realną politykę. Recepta aktorów jest prosta jak konstrukcja cepa: tylko akcja, a nie mędrkowanie nad cudzymi myślami, choćby nie wiadomo jak inspirującymi i postępowymi, może przynieść oczekiwaną przez część młodej nowej lewicy upragnioną zmianę (a może i Zmianę?).

Spektakl „Sierakowski” to rodzaj podróży po możliwej przyszłości Polski, podróży w której autorzy testują różne warianty ostatniej lewicowej nadziei. Osoba redaktora „Krytyki Politycznej” zostaje poddana różnym kuszeniom natury religijnej i politycznej. To zostaje buddystą, to zostaje skrytykowany za pobyt w Stanach, gdy na Krakowskim Przedmieściu szalał motłoch zainspirowany przez przyległości rządowe, którego zagospodarował pewien osobnik z Biłgoraja. Politycznie musi sprostać w 2022 roku atakowi Marsjan (czerwoni atakują różowo- tęczowych?), to zakłada papierowy dziennik (założył, ale internetowy i w dodatku opinii), a jako premier stojący na czele koalicji Sojuszu Lewicy i Prawicy musi rozstrzygać wysokość minaretu na wieży jasnogórskiej bazyliki, która podzieliła polskich euromuzułmanów i prawicę.

Polityczny program dla hamletyzującego Sierakowskiego to w skrócie: niskie podatki dla biednych, a wysokie dla bogatych, bezpłatna nauka i służba zdrowia, aborcja oraz eutanazja na żądanie. Niby to ironicznie podane, każda scena zainscenizowana i ograna z wykorzystaniem niezliczonej ilości rekwizytów, ale śmiać się nie chce, bo brak bohatera z krwi i kości. Są tylko slogany.

„Sierakowski” to takie jednowymiarowe „Przedwiośnie”, w którym Sławomir Sierakowski jest Cezarym Baryką, a komuna// warszawa Szymonem Gajowcem. Ze szkodą dla opowieści zabrakło tu Cezarego Michalskiego, Kingi Dunin, czy innych towarzyszy lewicowej podróży.

„Sierakowski” miał premierę w listopadzie zeszłego roku i został dofinansowany przez władze Warszawy. Działo się to w czasie, gdy okazało się, że „Krytyka” żyje z wysokich dotacji z budżetu Ministerstwa Kultury, a na dodatek sprowadziła na odsiecz niemieckich bojówkarzy, by zatrzymali marsz polskich patriotów 11 listopada. Recenzent i dramaturg Krzysztofa Warlikowskiego, Łukasz Drewniak pisał, że „wiele jestem w stanie wybaczyć prawicy, ale nie to, że kompletnie nie zna się na teatrze” i „wystarczy, że prawica jest śmiertelnie i głupio poważna”. Cóż... Wyobraźmy zatem sobie sytuację, gdy ktoś z naszej strony wystawia na scenie taki "naprawdę zabawny" spektakl o heroicznej prawicowej ikonie (ktokolwiek by nią nie był)...

Marcin Kuberka

komuna// warszawa, „Sierakowski”, 8 grudnia 16. edycja Festiwalu Teatralnego Maski w Poznaniu

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych