BEN AFFLECK opowiada o kręceniu OPERACJI ARGO i o... Ryszardzie Kapuścińskim

"Operacja Argo", nowy film w reżyserii Bena Afflecka ("Gdzie jesteś Amando", "Miasto złodziei") wchodzi w piątek, 30 listopada, na ekrany polskich kin. To oparta na prawdziwej historii opowieść o niezwykłej operacji CIA. W 1979 amerykańscy agenci postanowili wydostać z ogarniętego rewolucją Iranu dyplomatów, przebrani za ekipę produkującą nieistniejący film science fiction.

W wywiadzie dla "Le Nouvel Observateur" Affleck opowiada między innymi o swej fascynacji Iranem (przedruk rozmowy zamieszcza tygodnik "Forum"):

Bardzo dobrze znałem Iran i jego historię bo jestem absolwentem studiów bliskowschodnich. Już na uniwersytecie byłem zafascynowany tym regionem i to się nie zmieniło. Nie nakręciłem filmu o Iranie przez przypadek, lecz dlatego, że od dawna chciałem. W pewnym momencie miałem nadzieję zrealizować adaptację „All The Shah’s Men” Stephena Kinzera, książki o zamachu stanu z 1953 roku w którym obalono premiera Mohameda Mosadeka. Inny projekt kręcił się wokół „Szachinszacha” Ryszarda Kapuścińskiego.

Jak widać film w reżyserii Bena Afflecka na podstawie książki polskiego reportera był całkiem blisko. Tylko czy Affleck wie, że dzieło Kapuścińskiego skonfrontowane z pracami historyków okazało się czystą "fiction", a nie "non-fiction"?

Wróćmy do kręcenia "Operacji Argo". Film nie tylko rozgrywa się w roku 1979, ale także wskrzesza ducha kina tamtych lat:

To chyba złoty wiek kina hollywoodzkiego. Wielkie studia stawiały na wielkich filmowców: Coppolę, Scorsesego i wielu innych, którzy przynosili wielkie tematy. Takie arcydzieło jak „Wystarczy być” Hala Ashby dziś zapewne nie wzbudziłoby zainteresowania wytwórni. (…) Podczas przygotowań do „Operacji Argo” obejrzeliśmy ponownie „Trzy dni kondora” i „Wszystkich ludzi prezydenta” zwracając uwagę na wykorzystanie przestrzeni, sekwencje wydarzeń, wygląd i atmosferę biur z tamtej epoki, z tymi wszystkimi kartotekami, szpalerami akt i teczek typowymi dla czasów sprzed rozwoju informatyki.

Skąd wziął się Ala Arkin w roli hollywoodzkiego producenta, który wypowiada na ekranie słynne już słowa "skoro mam nakręcić fałszywy film, nie niech przynajmniej będzie to fałszywy hit"?

On zna Hollywood od podszewki i zachował wobec tego świata dystans niezbędny, aby oddać jego osobliwość: Hollywood jest miejscem gdzie spotykają się głupota, infantylizm, dziecinna pretensjonalność, ale także glamour i gwiazdy – wszystko, dzięki czemu o nim marzymy, mimo całej reszty. Producenci tacy, jak ten grany przez niego byli przede wszystkim sprzedawcami. Uwielbiałem prace nad tym „fałszywym filmem”. Te groteskowe kostiumy, śmieszne i buńczuczne wypowiedzi jego twórców – to wszystko także Hollywood. Filmowa willa producenta jest własnością Zsa Zsy Gabor, która w momencie kręcenia zdjęć miała 94 lata i była obecna ze swoim dziewiątym mężem, księciem Frederikiem von Anhaltem. I to także jest Hollywood!

Sam Ben Affleck zagrał w filmie główną rolę Tony'ego Mendeza, który był bohaterem tamtych wydarzeń.

Mendez służył w wywiadzie przez dwadzieścia pięć lat. Zalicza się do grona cenionych pracowników CIA – jego nazwisko znalazło się na liście pięćdziesięciu najlepszych agentów w całej historii istnienia organizacji, a za przeprowadzenie operacji ARGO zostało mu przyznane odznaczenie Intelligence Star of Valor. Obecnie żyje z rodziną w wiejskiej enklawie Washington County, w stanie Maryland.

cis

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych