Dwa razy JAN GARBAREK "Polska jest krajem mojego ojca" mówi gość JAZZ JAMBOREE

Jan Garbarek (koncert z roku 2004), fot.youtube
Jan Garbarek (koncert z roku 2004), fot.youtube

W ramach 54. Jazz Jamboree w Warszawie wystąpi dziś kwartet Jana Garbarka (Studio Koncertowe Polskiego Radia). W czwartkowej prasie dwa ciekawe wywiady z artystą ("Rz" i "GPC").

W "GPC" Garbarek mówi o swoich związkach z Polską

Mój ojciec jest Polakiem z pochodzenia, a wśród miast, które pojawiają się w jego opowieściach rodzinnych, znajdują się Jasło i Krosno. Wiele z nim rozmawiałem na temat Polski, jednak osobiście nie czuję w sobie nic z Polaka. Wiem natomiast, że to, co gram, jest bardzo w waszym kraju cenione. Mam też bardzo emocjonalny stosunek do Warszawy. Po koncercie w Warszawie przed wielu laty moja kariera w Norwegii przyspieszyła.

Jak dodaje w "Rz":

Ojciec urodził się w Jarocinie. Nadal mieszkają tam moi kuzyni i ciotka. Czasami odwiedzają mnie w Norwegii. Przychodzą też na koncerty, kiedy gram w pobliżu, np. w Poznaniu.

Ojciec Garbarka był polskim jeńcem, który po II Wojnie Światowej zdecydował, że nie wróci do Polski. Jak opowiada Garbarek, ojciec w dzieciństwie śpiewał mu piosenki po polsku.

na pewno bym je rozpoznał, gdybym usłyszał. Kiedy jest się dzieckiem, zapamiętuje się nie słowa, ale uczucie, które wiąże się z głosem bliskiej osoby. Miałem bliski kontakt z ojcem, był wrażliwym mężczyzną, nie rozumiałem jednak, o czym śpiewa. W naszym domu nie mówiło się po polsku. Ojciec chciał jak najlepiej opanować norweski, by znaleźć lepszą pracę.

Dlaczego saksofon? Skąd w ogóle wybór drogi muzyka?

Impulsem do wyboru saksofonu była muzyka, którą usłyszałem w radiu. Musiałem zadać sobie sporo trudu, nim ustaliłem nazwisko artysty. Okazało się, że był to temat „Countdown" z albumu „Giant Steps" Johna Coltrane'a. Miałem 
14 lat i przeżyłem duchowy wstrząs.

Jak zaczęła się fascynacja polską muzyką współczesną?

Jeszcze ze szkoły średniej, gdzie jeden z nauczycieli chętnie prezentował nam różne nagrania Boba Dylana, Ornette Colemana, a pewnego razu posłuchaliśmy „Trenu" Pendereckiego. To była dziwna muzyka. Później sam znalazłem inne jego utwory. Również muzyka Chopina, Szymanowskiego i Lutosławskiego jest mi bardzo bliska.

Więcej w dzisiejszych wydaniach "Rzeczpospolitej" i "Gazety Polskiej Codziennie".

cis

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...