"Nie wstydż się Polsko swoich malarzy!" GENO Małkowski specjalnie dla wNas.pl!

prof. Eugeniusz Geno Małkowski
prof. Eugeniusz Geno Małkowski

Od ponad 40 lat moje pokolenie marzy o pokazaniu publiczności polskiej, a przez sposób realizacji przedsięwzięcia także światowej, ogromnego potencjału, jakim dysponuje nasz kraj w dziedzinie twórczości plastycznej.

Zbliża się nieuchronnie koniec 2012 roku. Przy powszechnym wieszczeniu ogromnego światowego kryzysu ekonomicznego, od lat coraz częściej, również słychać narzekania na obniżenie poziomu wysokiej kultury. Widać też na wystawach rezultaty tego utyskiwania, co się ujawnia w postaci braku powszechnego zainteresowania nowymi zjawiskami artystycznymi.

Wydawało się, że Europa i Świat czeka na to, że nowe trendy wypłyną z tej części naszego kontynentu, która prawie bezboleśnie zmieniła system polityczny i zdawało się, że bezkolizyjnie weszła na drogę gospodarki wolnorynkowej. Wielu oczekiwało, że to właśnie z Polski popłyną nowe idee, i interesujące rozwiązania wystawiennicze angażujące całe środowiska, a nawet szerokie rzesze społeczeństwa do kontemplacji, i komentowania rodzących się zjawisk inspirowanych życiem i przejawami, które zawsze mają miejsce w czasach przeobrażeń. Był taki moment, gdy budziło się złudzenie, że tendencje odnowy zatryumfują.

Niestety nie wykorzystano rodzących się myśli, o nowych sposobach na prezentację sztuki, i nie dano szansy na odnowienie, czy wręcz wykreowanie interesujących, i znaczących dla obecnych czasów osobowości twórczych. Wręcz przeciwnie, lata zmian do 2012 roku to bezpowrotne odchodzenie wielu najznakomitszych twórców. W to miejsce nie pojawiły się nowe osobowości odciskające swoją wizję nowego, rodzącego się niekiedy w bólach świata. Pragnący podziwiać dzieła ukazujące życie i czas muszą cierpliwie czekać na obiekty, które mogły by stać się świadectwem niezwykłej epoki.

Nie odsądzajmy jednak ostatnich ponad 20 lat. Te wielkie nazwiska, w wielu wypadkach już nieobecnych twórców, powtarzane jak echo w wąskich gronach miłośników sztuki, są dowodem na to, że siłą rozpędu ci zmarli artyści zostawili znakomite dzieła. Mimo tego, że szeroka publiczność tego nie widzi, wielu artystów tworzyło przez ostatnie lata kończącego się wieku XX, a żyjący twórcy różnych pokoleń tworzą do dzisiaj. Należy się spodziewać, że jeszcze przez jakiś czas będą powstawały ich znaczące dzieła, mimo niekiedy niewyobrażalnie trudnej sytuacji życiowej.

Niepokój musi jednak budzić brak nowych wyrazistych osobowości, których dzieła odcisnęłyby się, kształtując naszą codzienność w ten sposób, że społeczeństwo uświadamiałoby sobie wyjątkowość naszej egzystencji pędzącej z niewyobrażalną prędkością tu na ziemi, i coraz częściej penetrującej kosmos.

Nowe fascynujące zjawiska artystyczne w przyszłych latach przebudziłyby z marazmu tych, co już niczym ważnym dla kondycji Polaków nie potrafią a nawet nie chcą się zainteresować. Gdyby udało się ujawnić twórców, mających świeże spojrzenie na wiele spraw dotyczących naszej bieżącej egzystencji, to może już w 2013 roku byli byśmy świadkami nowych odkryć na nie przeczuwaną dzisiaj skalę. W celu uświadomienia sobie, jak ogromny drzemie w narodzie potencjał, należałoby wymienić dziesiątki, a może nawet setki nazwisk uśpionych twórców, którzy także z powodu braku sprzyjającego klimatu dla powstawania niezwykłych i wybitnych realizacji, nie istnieją w potocznym obiegu.

Wymieniając na chybił trafił kilkadziesiąt nazwisk można pominąć wielu takich, o dziełach których należało by mówić, gdyż dopełniają nasze odczuwanie świata współczesnego. Wielu zmarło nie doczekawszy powszechnego uznania inni tworzą z przekonaniem, że zdarzy się taka sytuacja, w której ich dzieła wejdą do obiegu, przynosząc wszystkim stronom dużo satysfakcji, wzbogacając nasze społeczeństwo i kraj. Są to twórcy reprezentujący różne tendencje, piszący manifesty, często należący do ruchów artystycznych i kierunków, zdarzają się oryginały o niezwykłej osobowości. Różnorodny, barwny, ciekawy świat artystów takich jak Janusz Akerman, Mieczysław Baryłko, Jarosław Bauć, Anna Baumgart, Zdzisław Beksiński, Kiejstut Bereźnicki, Czesław Pius Ciapało, Marian Czapla, Józef Czerniawski, Henryk Cześnik, Jerzy Duda-Gracz, Jan Dobkowski, Edward Dwurnik, Stasys Eidrigeviczius, Stanisław Fijalkowski, Andrzej Fogtt, Stefan Gierowski, Izabela Gustowska, Stanisław Horno – Popławski, Józef Hałas, Tadeusz Kantor, Grzegorz Klaman, Katarzyna Kozyra, Hugon Lasecki, Lucjan Mianowski, Eugeniusz Geno Małkowski, Witold Masznicz, Teresa Miszkin, Adam Myjak, Włodzimierz Łajming, Artur Nacht – Samborski, Jerzy Nowosielski, Jerzy Ostrogórski, Kazimierz Ostrowski, Teresa Pągowska, Piotr Potworowski, Jacek Rykała, Wilhelm Sasnal, Franciszek Starowiejski, Henryk Stażewski, Maciej Świeszewski, Jan Szancenbach, Jerzy Tchórzewski, Jurry Zieliński i inni, o których życiu i twórczości należałoby szeroko pisać, opowiadać dzieciom, młodzieży i dorosłym tak, aby każdy Polak wiedział, że mamy oryginalną własną sztukę, a możemy mieć ją jeszcze bardziej znaną w świecie przy większym zadbaniu o jej powszechność w narodzie.

Oczekując czegoś nowego w twórczości należy liczyć się z tym, że nic takiego, jak „nowa sytuacja”, nie zaistnieje bez wielkich wydarzeń artystycznych. Słyszało się, że w wielu miastch naszego kraju usiłowano zorganizowć ambitne, niekiedy bardzo aktualne wystawy. W październiku i listopadzie 2012 roku wydarzeniem stała się wystawa „Kryzys i Format” w olsztyńskich Koszarach Dragonów inicjująca Dzielnicę Sztuki w Olsztynie. Mimo ogromnego zaniedbania ten zespół budynków zaintesował artystów prostotą zabudowy z czerwonej cegły, niezwykłymi pięknymi wysokimi białymi wnętrzami stwarzającymi wewnątrz wspaniałą perspektywę widokową Należało tylko sobie wyobrazić między budynkami dziedzińce ze ścieżkami, drzewami, i uporządkowanymi krzakami a miejsce to stało by się wymarzonym obiektem galeryjno – wystawowym.W zjawiskowych tych wnętrzach mieszkańcy zobaczyliby sztukę wyeksponowaną w najprostszy sposób, i z pewnością by ją docenili.

Próbkę takiej ekspozycji zobaczyliśmy na wspomnianej wystawie „Kryzys i Format”. W amfiladzie czterech wielkich sal ponad 50 twórców wystawiło blisko 200 prac. W śród tych dużych formatowo, wielu niezwykłych obiektów, pierwszy raz pokazano dzieło 2 x 10 m pt. „Barwy Olsztyna”, które w 2007 malowało na ulicach i placach stolicy Warmii i Mazur blisko 30 tys przechodniów (nieoficjalny rekord Guinnessa). Tłumny wernisaż wzbudził ogromne zainteresowanie i entuzjazm oglądających sale i wystawione eksponaty takich twórców jak: Barbara Barańska, Marek Barański, Iwona Bolińska-Walendzik, Tadeusz Brzeski, Karolina Chlewińska, Adam Cieślak, Kamila Dąbrowska, Wojciech Dzieszkiewicz, Monika Drząszcz, Rafał Głażewski, Urszula Głąbińska, Eugeniusz Geno Małkowski, Martyna Grzeszczak, Sylwia Hliwiadczyn, Edyta Hul, Magdalena Jabłońska, Patrycja Janta-Lipińska, Julia Januszewicz, Wioletta Jaskólska, Ada Jędrych, Dorota Kęstowicz, Maciej Koczara, Wojciech Kołakowski, Sandra Kołodziejska, Mateusz Kozieradzki, Patrycja Kurek, Venessa Kurmin, Ewa Letki, Anna Łukacz, Elżbieta Matuszczak, 30 tys. przechodniów Olsztyna(zbiór 6 prac), Rafał Aleksander Mikuławski, Jolanta Niedziela-Chudzik, Ewa Niewolska, Łukasz Obrębski, Rafał Pluciński, Lucyna Płoska, Dorota Puchajda, Janusz Puchajda, Magdalena Rogowska, Elżbieta Redelbach, Sonia Solarz-Taciak, Adam Strzelecki, Sławomir Sagan, Urszula Szuwezda, Piotr Taciak, Romana Triebling, Agata Tobolewska, Agata Wiwczarek, Renata Zimicka-Prabucka, Marta Żużewicz, Mariola Żylińska-Jestadt.

Gdyby takie, podobne, wielkie, lub większe pokazy zaistniały np. w Gdańsku, Szczecinie, Słupsku, Koszalinie, Poznaniu, Zielonej Górze, Wrocławiu, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Zamościu, Warszawie, Radomiu, Białymstoku, to moglibyśmy powiedzieć, że nastąpiło przebudzenie. Ale mamy wystawy przeciętne, bez ambicji zmiany sytuacji, kierowane do wąskiej grupy zachowawczych i godzących się na status quo odbiorców dlatego, aby wyjść z tego marazmu należy oczekiwać czegoś większego, może ogromnego kierowanego do wszystkich również do tej pozornie niezainteresowanej większości,.

Od lat jest zgłaszana, do różnych czynników politycznych i instytucji animujących działalność wystawienniczą, wystawa- manifestacja, która powinna odbyć się w Warszawie. Należało by oczekiwać, że obejmowała by ona obszar sztuk wizualnych zrealizowanych w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat. Tylko takie podsumowanie dorobku polskich artystów uruchomiłoby odpowiedni napęd na przyszłe lata, i dałoby szanse odwilży w sztukach pięknych.

Taka wystawa- manifestacja powinna być festiwalem sztuki trwającym pół roku. Prezentować mogłaby do trzech realizacji każdego twórcy mieszkającego na terenie kraju. Ekspozycje mogłyby być pokazywane zarówno w dotychczasowych warszawskich galeriach, jak i w nowo utworzonych w Warszawie powołanych tylko na okres wystawy-manifestacji, do prezentowania poszczególnych okręgów.

Pół roku trwająca wystawa – manifestacja i wielka kampania informacyjna we wszystkich mediach spowodowałaby, że Warszawę odwiedziła by prawie każda osoba z kraju i tysiące osób z zagranicy. Ożywiło by to wszelkie dziedziny aktywności Warszawiaków, a również w kraju nastąpiło by duże poruszenie. O wystawie i autorach pisały by wszystkie periodyki, byłby to niezwykły temat dla radia i telewizji. Gigantyczna wystawa uruchomiłaby szeroką krytykę, piszących i dziennikarzy.

Już w fazie przegotowywania imprezy powinna powstać mapa Warszawy z oznaczonymi miejscami ekspozycji i z wymienionymi nazwami miast wchodzących w skład prezentowanego regionu. Można założyć, że ekspozycje będą miały odrębne charaktery przez zaangażowanie do aranżacji własnych utalentowanych wystawienników. Katalog ogólny powinien być najzwyczajniejszym informatorem z mapą wszystkich ekspozycji i nazwiskami uczestników wystawy i powinien kosztować symboliczną złotówkę. Każdy region mógłby z własnej inicjatyw przygotować odpowiednie wydawnictwa płatne lub bezpłatne.

Wystawa manifestacja sztuki w Warszawie powinna odbywać się w 2013 roku i trwać od maja do października. Zbiórka i transport prac mogłyby być prowadzone siłami poszczególnych okręgów. Gdyby udałoby się w tym terminie zorganizować przedstawione wydarzenie, kraj nasz uruchomiłby potencjał, który uśpiony nie pozwala nam uświadomić sobie potęgi tego, co posiadamy i co może być dodatkowym bogactwem naszej ojczyzny

Należy zdać sobie sprawę, że sztuka jest takim niewyobrażalnym majątkiem narodowym, który nie wymaga wielkich nakładów, a który w najmniej spodziewanym momencie może kumulować olbrzymie zyski. Jeżeli zwróci uwagę świata to przynosi krajowi, który umiejętnie zaprezentuje oryginalną własną nową myśl, dopełniającą współczesne poszukiwania, oprócz finansowych, wielorakie, i z pewnością dzisiaj nieprzeczuwane zyski.

Władze tego kraju, które zrozumieją płynące korzyści ze zorganizowania wielkiego wydarzenia artystycznego otworzą swój kraj na sławę i dobrobyt. Dawno to zrozumiały takie potęgi, jak USA, Francja, Wielka Brytania, Niemcy a ostatnio Chiny.

art. mal. prof. Eugeniusz Geno Małkowski, profesor w Instytucie Sztuk Pięknych UWM, malarz, założyciel wielu grup artystycznych w tym " Stowarzyszenia Odnowy Sztuki" w Paryżu.

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...