Jego opinie szeleszczą cudzym papierem PIOTR ZAREMBA o książce Ryszarda Kalisza

„Lubię go, jest bardzo inteligentny i… nienawidzi braci Kaczyńskich” – kto to napisał (powiedział) i o kim? Ryszard Kalisz o Stefanie Niesiołowskim w swoim wywiadzie-rzece „Z prawa na lewo”. Naprawdę panie mecenasie? Ależ nas pan zaskoczył tą charakterystyką. I ten zapowiadający tajemnicę wielokropek! Niech pan zdradzi jeszcze kilka rewelacji, prosimy!

Ponieważ podtytuł brzmi „Osobisty alfabet Kalisza”, charakterystyki postaci są wizytówką całej książki. Kwaśniewski? „Bardzo inteligentny człowiek”. Jarosław Kaczyński? „Cyniczny gracz”. Bronisław Komorowski? „Wraz z małżonką organizują w Belwederze koncerty. Znakomite”. Jolanta Kwaśniewska? „Lubię z nią rozmawiać o polityce. Ma charakterystyczny, sobie właściwy sposób patrzenia na politykę”. Tadeusz Mazowiecki? Warto zacytować większy fragment: „Brał udział w spotkaniach grupy refleksyjnej o polskim członkostwie w Unii Europejskiej w Belwederze. Głos Tadeusza Mazowieckiego był tam bardzo ważny. W ostatnim czasie spotykam go czasem w Pałacu Prezydenckim. Zadaje interesujące pytania na temat kwestii konstytucyjnych i polityki w parlamencie. Słucha. Siła spokoju…”

Nie powybierałem tych cytatów tendencyjnie, taka jest cała książka. Nawet tam, gdzie stosunek do postaci jest nieco bardziej złożony (Leszek Miller, Donald Tusk), mecenas i poseł Kalisz używa zdań godnych wypracowania licealisty. Zakres informacji i argumentów dostępny jest przeciętnemu Polakowi czytającemu nawet niezbyt uważnie podstawowe gazety. Do tego pojawia się garść informacji o tym, że mecenas gdzieś był, z kimś rozmawiał, coś widział. I…tyle.

Po co polityk zostawia po sobie wywiad-rzekę? Uznaje swoje życie za malownicze, chce o nim powiedzieć coś, czego publika nie wie, albo wie jedynie powierzchownie. Zamierza zdradzić garść tajemnic zza kulis. Albo przynajmniej oszołomić niebanalnymi diagnozami i ocenami. Tak by się zdawało. Tyle że Kalisz kryje się za najbardziej ostrożnymi i niekontrowersyjnymi stwierdzeniami. Można by sądzić, że w jego życiu nie zdarzyło się nigdy nic sensacyjnego, ba zaskakującego. Jego opinie szeleszczą cudzym papierem. Najbardziej nieskomplikowane, politruckie komentarze w mainstreamowych gazetach mają w sobie więcej życia.

Przedziwna jest sama konstrukcja tej króciutkiej książeczki. Najpierw garść wspominek z podstolika młodzieżowego przy Okrągłym Stole (wszyscy byli mili i fajni, i Celiński, i Miller), potem od razu tyrady wymierzone przeciw PiS-owi i IV RP, potem nagły skręt ku własnemu życiu prywatnemu od urodzenia, ale nawet po nim Kalisz prześlizguje się uznając je najwyraźniej (i chyba słusznie) do pewnego momentu za niespecjalnie barwne. Potem powrót do polityki lat 90, trochę uwag na temat współczesności i wreszcie te niby sylwetki.

W wyjątkowo, nawet jak na standardy wspólnego przedsięwzięcia, zgodnej i wyjątkowo nieciekawej wymianie zdań z dziennikarzem Krzysztofem Kotowskim nie pojawia się jedna obserwacja, której ktoś już wcześniej nie poczynił, jedna informacja, której byśmy nie znali. Dowiadujemy się, że mecenas wszystkich lubi, choć najmniej PiS-owców („są jacyś niewyraźni” – pada arcyprecyzyjna ocena), wielbi Kwaśniewskiego, ale nie przepada za Jackiem Danielsem (tylko to ostatnie być może nam umknęło). W dzieciństwie Kalisz bawił się z dziećmi z domu dziecka na rodzinnym Żoliborzu, potem działał w ZSP, która była organizacją niezależną i wojowniczą wobec peerelowskiej władzy (ale przykłady nie padają), a w latach 90.jechał jednym samochodem z mecenasem Edwardem Wende (no przecież gdyby się zabili, byłoby zabawnie, bo on reprezentował przed Sądem Najwyższym Kwaśniewskiego, a tamten Wałęsę). „Dziś byłoby na tego łobuza Tuska” tryska bladym żartem dziennikarz wyśmiewając spiskowe myślenie.

Gdzieś przy 30 stronie zaczynamy marzy o końcu. Kalisz coś ciekawego zapewne w życiu widział, ma sporo zakulisowej wiedzy, nawet jeśli przy najbardziej fundamentalnych zdarzeniach odgrywał najczęściej rolę statysty. Tak czy inaczej nie zamierza nic z tego ujawniać, a Kotowski nawet nie próbuje udawać, że go do tego zachęca. Znika coś, co jest największym atutem kawiorowego polityka lewicy w występach medialnych: pewna rubaszność i bezpośredniość doraźnych odzywek i reakcji. Na papierze nic z tego się nie ostaje. Mecenas przypomina pewnego swojego kolegę z SLD, o którym żartowano, że pytany o godzinę, ogłaszał szeptem: „Powiem panu nieoficjalnie, jest 18”. I naprawdę był przekonany, że ujawnił coś ważnego, a na dokładkę zrobił to całkiem dowcipnie.

Pozostaje jeden smaczek: miłość własna. Dwa razy dotykając tematu Grzegorza Schetyny żali się, że tamten jako szef MSWiA nie zaprosił swego poprzednika, Kalisza, na rocznicę podpisania Schengen. Gdy tłumaczy swój ostateczny brak porozumienia z Januszem Palikotem, opisuje z kolei jego założycielski kongres. „Byłem zaskoczony, kiedy Magdalena Środa, Agata Bielik-Robson, Kazimierz Kutz i ja siedzieliśmy już na scenie, a raptem ze szczytu widowni zaczął wychodzić Janusz Palikot na tle muzyki w filmu „Odyseja kosmiczna 2001” i dyskotekowego oświetlenia. To był typowy one man show. Wtedy zrozumiałem, że do współpracy ze mną się nie nadaje”. Ileż jest takich obserwacji? Dwie, trzy w całej książce. Reszta to suchy wykaz osób poznanych, miejsc odwiedzonych i poglądów przeraźliwie poprawnych.

Chwilami mecenas robi wrażenie parodii samego siebie, jak wtedy gdy dziwi się, że widział pewnego posła PiS na otwarciu jakiegoś muzycznego klubu. Raz jawi się jako groźny, gdy wraz ze swoim rozmówcą nicuje sens zajmowania się sprawą zabójstwa Olewnika, która ugodziła w niego jako dawnego szefa MSWiA. Niestety prawie nigdy nie bywa szczery, Można by zrobić ciekawy przegląd wydarzeń także i z politykiem SLD. Niestety Kalisz, choć ma dziś pozycję najpopularniejszego polskiego polityka po Komorowskim, jest najwyraźniej zbyt zastrachany o swoją karierę aby się otworzyć. I tak przyzwyczajony do rytualnych komplementów, że oferuje nam widowisko pod tytułem „Wystarczy być”. Niestety, nie wystarczy.

Piotr Zaremba

Ryszard Kalisz, Krzysztof Kotowski "Z prawa na lewo", Buchmann 2012, opr. miękka, 320 str.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych