Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej to kod ośmieszający sowieckich żołnierzy?

Fot. Serdelll/CC BY-SA 3.0
Fot. Serdelll/CC BY-SA 3.0

Znowu jest głośno o olsztyńskim pomniku Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej autorstwa Xawerego Dunikowskiego. Tym razem nie chodzi jednak o jego zburzenie lub przeniesienie w inne miejsce.

Tym razem chodzi o znaki, które pozostawił znany rzeźbiarz robiąc w 1949 roku monument nazywany przez olsztynian Szubienicami lub Pomnikiem Wdzięczności Armii Czerwonej.

Pomnik nawiązuje do idei łuku triumfalnego, którego Dunikowski nie zamyka, stąd jest on bardziej karykaturą łuku. Łuk triumfalny był stawiany zwycięzcom, zatem autor nie zgadzał się z nazwaniem Armii Radzieckiej bohaterami. Sowiecki żołnierz, ubrany raczej jak łachmyta, w walonkach, nie ma broni. To anty-bohater. Pomnik nie sławi Armii Radzieckiej, to przestroga przed dwoma odwiecznymi wrogami Polski

— uważa w rozmowie z natemat.pl Andrzej Maciejewski, działacz Kongresu Nowej Prawicy.

Polityk partii Janusza Korwin-Mikkego nawiązuje do pomnika bitwy pod Tannenbergiem przekształconego później na mauzoleum Hindenburga. To właśnie elementy z tego monumentu posłużyły rzeźbiarzowi do budowy Pomnikiem Wdzięczności Armii Czerwonej.

O tym, że Dunikowski zostawiał w swoich pracach z czasu PRL znaki wyśmiewające Armię Czerwoną, przekonany jest prof. Lechosław Lameński, kierownik Katedry Sztuki Nowoczesnej W Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Kod Ksawerego Dunikowskiego istnieje i, co ciekawsze, nikt nie zabrał się na serio do jego zbadania i odszyfrowania. Choć uznawano go za artystę związanego z władzą, tak naprawdę nie tworzył ku chwale tylko robił tak jak uważał za sprawiedliwe

— mówi dla natemat.pl prof. Lameński.

Xawery Dunikowski, który był więźniem obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie uczestniczył w tamtejszym ruchu oporu organizowanym przez Witolda Pileckiego, po wojnie został okrzyknięty ulubionym rzeźbiarzem Bolesława Bieruta.

To właśnie Dunikowski (w 1905 roku podczas sprzeczki zastrzelił malarza Wacława Pawliszaka i został ukarany jedynie grzywną w wysokości 2 tys. rubli) miał wykonać pomnik Józefa Stalina, który miał stanąć przy Pałacu Kultury i Nauki.

Niestety rozczarował Bieruta tworząc wizję „karła z wielką łapą”.

Rzeźbiarze starali się pokazać Stalina jako nauczyciela, wielkiego wodza lub dobrotliwego ojca i myśliciela. Dunikowski przedstawił zupełnie odmienny projekt. Zbudowany z wielkich bloków granitu, grubo ciosanych. Wielkie nogi-buty deptały ziemię. Postać, która przeważnie była uchwycona na wydechu, tym razem nabrała pełną pierś powietrza, wydęła lekko policzki i obojętna, groźna - pluła, pluła na cały świat!

— napisał wówczas Henryk Urbanowicz w „Gazecie Polskiej”.

Olsztyński plac przypomni o sowieckich zbrodniach? Stowarzyszenia kresowe liczą, że pomnik czerwonoarmistów nie będzie jedynym monumentem

MG/natemat.pl

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...