Zatrważająco aktualne. Warto sięgnąć po teksty Orwella: o Polakach, Powstaniu, sowieckiej agresji i zbrodni katyńskiej...

Telegraph
Telegraph

Miłośnik herbaty, ekscentryk, sztandarowa postać ruchów lewicowych i prawicowych, jeden z najwybitniejszych publicystów XX wieku, jako pierwszy użył określenia “zimna wojna”, o kogo chodzi? Oczywiście o Erica Blaira, który szerzej znany jest jako George Orwell. Przy okazji zbliżającej się rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego warto zajrzeć m.in.. do jego felietonów, recenzji i listów, aby zapoznać się z jego stosunkiem do Polski i Polaków.

W swoim artykule w „Tribune” wyrażał oczekiwanie, by pomóc Polakom podczas Powstania Warszawskiego. Krytykował kręgi polityczne w Anglii, które sugerowały, by nie wysyłać pomocy Polakom. Uważał czyny inteligencji za podłe, a powstańców nazywał towarzyszami broni. Kręgom politycznym i lewicowym dziennikarzom przypominał:

Za nieszczerość i tchórzostwo zawsze trzeba zapłacić. Nie wyobrażajcie sobie, że można całymi latami uprawiać służalczą propagandę na rzecz sowieckiego, lub też jakiegokolwiek innego reżimu, a potem nagle odzyskać intelektualną przyzwoitość. Raz się skurwisz- kurwą zostaniesz.

Ale ten cytat zna chyba każdy.

Orwell stanął w obronie Polaków również w związku z procesem szesnastu. Autor “Braku tchu” napisał list do redakcji Tribune, gdzie stanowczo zareagował na komentarze opublikowane w tej gazecie sugerujące, że przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego

skompromitowali się (…) swoim zachowaniem i zasługują na karę”. Pisarz stwierdził, że Polacy mogą być winieni wyłącznie za „utrzymywanie sił zbrojnych, kontakty ze światem zewnętrznym, dokonywanie sabotażu i niekiedy zabijanie ludzi

— czyli wszystko to, co każdy uważałby za odpowiednie w wypadku znalezienia się jego ojczyzny pod okupacją.

Orwell uznawał za niedorzeczne oskarżanie Polaków o próbę utrzymania niepodległości, walkę z marionetkowym rządem i podporządkowanie rządowi w Londynie, który uznawany był przez wszystkich, prócz ZSRR. Pisarz zauważa, że równie dobrze o to samo Polaków mogliby oskarżyć Niemcy. Orwell zręcznie wytknął dziennikarzom, że „można oskarżać Polaków i jednocześnie popierać Greków tylko wtedy, kiedy ustanowimy sobie podwójny system moralności: inny dla ZSRR i inny dla reszty świata.”

Słusznie wskazywał, że szesnastu przywódców, którzy wyjechali do Moskwy, brytyjska prasa uznawała za „wysłanników politycznych”, mieli oni brać udział w tworzeniu nowego rządu. Jednak po ich zatrzymaniu przez Rosjan nazywanie ich w ten sposób przestało obowiązywać. Blair uznał to za cenzurę, która potrzebna była do aprobaty wspomnianego podwójnego systemu moralności przez społeczeństwo brytyjskie. Orwell podaje podobne przykłady z brytyjskiej prasy, np. dotyczące usprawiedliwiania czystek w Rosji Radzieckiej tym, że nie miała ona quislingów. Jak zauważa autor-wielu żołnierzy, w tym generałów rosyjskich przeszło na stronę niemiecką. Ponadto, jak pisze Orwell, takie fakty jak obozy koncentracyjne czy też tłumienie wolności uważa się za zbrodnię, jednak kryteria te nie odnoszą się do ZSRR.

Recenzując książkę “Polish Profile” Virgilii Peterson - Sapiehy, żony księcia Pawła Marii Sapiehy, Orwell odnosi się do oceny tej pozycji w innych czasopismach, przytacza jedną z nich zatytułowaną „Faszystowska Polska nie zasługiwała na istnienie”. Miałoby z niej wynikać, że Polska jest „paskudnym tworem” i nie zasługuje na niepodległość oraz lepszym jest stan „jawnego niewolnictwa” wprowadzony przez Hitlera. Orwell stwierdza, że uważanie mniejszych narodów za uciążliwe zaczęło być popularne wśród niektórych elit politycznych po zawarciu paktu Ribbentrop-Mołotow, mimo że wcześniej zawzięcie broniły one ustaleń traktatu wersalskiego. Orwell broni również Polski i Polaków przed zarzutami jakoby dowodem na opłakany stan państwa miała być kapitulacja. Pisarz wskazuje, że Polacy bronili się tak długo jak Francuzi będąc w o wiele trudniejszym położeniu, ponadto nie zmienili stron w trakcie kampanii. Orwell puentuje - Polacy znów się odrodzą,

choć dawne życie feudalne z prywatnymi kaplicami pałacowymi i łowczym będącym przyrodnim bratem pana na włościach, odejdzie do przeszłości na zawsze.

W felietonie z cyklu Jak mi się podoba pisarz zauważa, że w News Chronicle można znaleźć duże artykuły o walkach w Grecji, jednak informacje o tym, “że „musiano użyć siły” przeciw polskiej Armii Krajowej, podaje drobnym druczkiem gdzieś na dole kolumny.” Z drugiej strony Orwell krytykował również Ligę na Rzecz Wolności Europejskiej4, która uważała za karygodne represje stosowane w Polsce, ale broniła działań Wielkiej Brytanii w Grecji.

Orwell stykał się z Polakami bezpośrednio w Anglii, ale również podczas wojny w Hiszpanii, dowódcą jednostki był wówczas Beniamin Lewiński, który awansował Orwella do stopnia cabota, czyli kaprala. Po awansie Blair kierował grupą dziesięciu ludzi.

W 1947 roku w Tribune ukazał się tekst z cyklu „Jak mi się podoba”. Orwell opisywał w nim spotkanie z dwoma Szkotami, z którymi to siedział przy słabo grzejącym kominku. Był to moment, w którym Brytyjczycy nie chcieli pracować w kopalniach, Szkoci wyrazili jednak zdanie, że nie należy zatrudniać w nich Polaków ponieważ doprowadzi to do bezrobocia. Stwierdzili również, że Polacy wykupują wszystkie mieszkania. Uważali, że zabierają miejsca pracy szkockim lekarzom, bo stworzyli akademie medyczną w jednym z tamtejszych miast. Oskarżenia dotyczyły również upadku moralnego Anglii, w tym wypadku winni również mieli być Polacy. Orwell stwierdził, że ta swoista niechęć czy wręcz nienawiść jest inną formą antysemityzmu. Autor „Folwarku Zwierzęcego” zauważył, że Szkoci, mimo swojej ignorancji stwierdzili, że antysemityzm nie przystoi „więc znaleźli sobie nowego kozła ofiarnego.” Przedsiębiorcy stwierdzili, że Polacy powinni „wracać do siebie.” Orwell zauważył, że gdyby powiedział mężczyznom, „że większość Polaków nie ma kraju, do którego mogłaby wrócić - zgłupieliby.” Stwierdził, że „niewątpliwie nie znali najbardziej podstawowych faktów. Nigdy zapewne nie słyszeli o tym, co się działo w Polsce od 1939 roku”.

Według niektórych orwellistów (m.in. Bartłomieja Zborskiego czy prof. Petera Davisona) Orwell miał zamiar napisania powieści dotyczącej zbrodni katyńskiej. Był wielce zawiedziony faktem, że ani jemu, ani nikomu z jego przyjaciół nie udało się zainteresować żadnego wydawnictwa “Wspomnieniami starobielskimi” Józefa Czapskiego. Brak zainteresowania był efektem czynników politycznych. Pisarz postanowił więc stworzyć dzieło dotyczące Katynia. Prawdopodobnie jednak Orwell zdawał sobie sprawę ze swojego stanu zdrowia i wszystkie swe siły włożył w pisanie „Roku 1984”.

Ze wspomnianym Józefem Czapskim łączy się inna, ciekawa historia. Otóż autor “Wspomnień starobielskich” zasugerował Orwellowi pewną zmianę w Folwarku Zwierzęcym. Początkowo Napoleon po zniszczeniu wiatraka przez ludzi wraz ze wszystkimi zwierzętami padł na ziemię i przycisnął do niej pysk. Jednak, jak sugerował Czapski, Stalin pozostał w Moskwie, gdy Niemcy byli blisko jej zdobycia. Orwell po kilku dniach dokonał poprawki. We fragmencie „Wszystkie zwierzęta, nie wyłączając Napoleona, padły na brzuchy”, Orwell „nie wyłączając” zmienił na „z wyjątkiem”.

Jerzy Giedroyc wydał, już po śmierci Orwella, w lutym roku 1953 powieść Rok 1984 jako drugi spośród ponad dwustu tomów Kultury Paryskiej. Co ciekawe Orwell już za życia współpracował z Kulturą.

W 2007 usunięto Rok 1984 z listy lektur dla szkół ponad gimnazjalnych. Fakt ten dziwi tym bardziej, że właśnie w tym roku The Guardian uznał tę książkę za „najtrafniej oddającą sens XX wieku”. Zabawne, nieprawdaż?

W celu lepszego zrozumienia XX wieku, jego zagrożeń, ale także specyfiki warto zapoznać się z dziełami Orwella. Ten świadomy wad lewicy socjalista, jak mało kto, potrafił rzetelnie opisywać fakty nie zważając na ideologię. W obliczu dzisiejszej sytuacji geopolitycznej teksty pisarza są nie do przecenienia. Bierność elit Europy, ich niemoc w podejmowaniu decyzji jest równie rażąca jak czasach Orwella. Jednak wspomniane elity zapominają, że właśnie ich bierność może mieć zdecydowanie gorsze konsekwencje niż wojna na Ukrainie. Wydaje się jednak, że starają się o tym nie myśleć i tego nie widzieć.

Bartosz Dąbrowski

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...