Rosiak o trzech żywotach niebanalnych - Mieczysław Albert Krąpiec OP, Edward Kotowski i Janusz Krupski. Co ich łączy?

Fot. Wydawnictwo Czarne
Fot. Wydawnictwo Czarne

Ta książka mówi o tym, że ludzie mają wolność kształtowania samych siebie. A ponieważ ją mają, wybierają raz bardziej, a raz mniej konformistycznie. Ci trzej, których opisuje Rosiak, bardzo się pod tym względem różnią.

Mieczysław Albert Krąpiec OP – dominikanin, wybitny tomista, wieloletni rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Nieprzeciętny umysł, wielka indywidualność. Jako rektor zajmuje pozycję dialogiczną wobec komunistycznych władz – co bywało już wtedy krytykowane, ale co można zrozumieć, a nawet usprawiedliwić, bo KUL był w PRL-u instytucją wyjątkową, i dla jej przetrwania oraz dla jej dobrostanu warto było coś komunistom zapłacić. Ale uwaga: czy częścią tej zapłaty mogła być także tajna współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa? Krąpiec został zarejestrowany jako tajny współpracownik ps. „Józef” w roku 1964, a współpraca trwała jakieś 20 lat i nie była błaha. Pod koniec życia emerytowany rektor KUL-u obficie udziela się w Radiu Maryja, gromiąc wrogów Kościoła i polskości.

Edward Kotowski, długoletni funkcjonariusz Wydziału IV SB w Lublinie nadzorujący pracę operacyjną w stosunku do KUL-u, później funkcjonariusz wywiadu tej samej SB (co się niekiedy gubi z powodu sugestii jakoby wywiad nie był częścią tej samej policji politycznej), pracujący „na odcinku watykańskim”.

Janusz Krupski, w latach 70-tych student historii na KUL-u, jeden z pierwszych działaczy zorganizowanej opozycji, prześladowany przez SB, po 1989 r. m.in. wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej, potem szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, zginął w katastrofie smoleńskiej w 2010 r.

Co ich łączy? KUL, którym pierwszy kierował, drugi go inwigilował, a trzeci studiował – sprzeciwiając się ugodowej postawie rektora, tudzież podlegając inwigilacji SB .

Co ich odróżnia? Wspomniany wyżej użytek uczyniony z wolności. Krąpiec był wielkim myślicielem, a więc człowiekiem suwerennym, jednym z ważniejszych ludzi Kościoła w Polsce, a zarazem pomagał policji politycznej w niszczeniu tego Kościoła. Jak to możliwe? Możliwe – wiem, bo znam takie przypadki, badałem je i opisywałem. Dla SB nie było świętości w tym sensie, że próbowała ona werbować każdego: ciecia i profesora, studenta i rektora, wiejskiego księdza i kościelnego dostojnika, analfabetę i wielkiego myśliciela. Naturalnie profesor, rektor, kościelny dostojnik i myśliciel mieli jakąś klasę. Ale to nie znaczy, że nie mieli swoich słabości. SB dość dobrze przygotowywała portrety psychologiczne kandydatów do werbunku. Dawało jej to narzędzie, wiedziała jaki kto ma feblik. Czym to mogło być w przypadku ludzi z autentycznej elity katolickiej? Próżność, chęć wpływania na kształt Kościoła, poczucie odpowiedzialności za kierowaną instytucję. Niekiedy gorsze cechy, ale już to wystarczało. I wystarczyło w tym przypadku.

I jak sobie z tym poradzić? Jak w skrócie myśleć o takim człowieku jak o. Krąpiec? Bo przecież o wielkich naszych przodkach myślimy – siłą rzeczy – jakimiś skrótami, kliszami. Kopernik? Wieli astronom. Krąpiec? Wielki tomista, czy sługa SB? Jedno i drugie - niestety. Ludzki rozum jest na to za mały, ufajmy, że chociaż Pan Bóg to ogarnia.

Edward Kotowski chętnie współpracuje z Autorem książki w opisywaniu i wyjaśnianiu swojej przeszłości. Autor obficie udziela mu głosu. Znam ten głos, ten typ retoryki. Jest typowa dla byłych funkcjonariuszy SB i dla byłych jej agentów. Jedni i drudzy nigdy nie kończą swojej służby, ani swojej agentury, kłamią o swoje przeszłości i o przeszłości najlepszego z ustrojów, niekiedy inteligentnie (a w każdym razie z użyciem wielu – wyuczonych w tamtych czasach – sposobów psychologicznej manipulacji), ale kłamią do grobowej deski. Owszem, czasem odsłonią jakąś część prawdy. Tylko po to, by ukryć inną jej część, dla nich akurat ważniejszą. Ta retoryka jest czytelna. Ciekawe jednak, ilu się na nią nabiera.

Janusz Krupski nie miał w sobie ani tych sprzecznych żywiołów, które powodowały Krąpcem, ani tej pokrętności charakteru, które powodują Kotowskim. To człowiek integralny, człowiek którego mową było „tak – tak, nie – nie”. Ani w PRL-u, ani potem nie zrobił wielkiej kariery. Był na to chyba zbyt prawym człowiekiem.

Roman Graczyk

Dariusz Rosiak, Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2014

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...