Nowe „24” jest jak walka bokserska dwóch gigantów, którzy powrócili z emerytury, by pokazać światu „kto tu rządzi”. Przez ostatnie 4 lata powstało kilka seriali dotykających tematów służb specjalnych, terroryzmu czy inwigilacji obywateli , i żaden, poza „Homeland”, nie mógł równać się z przygodami Jacka Bauera. Niezłomny i wyklęty patriota wrócił, i zrobił to w cholernie wielkim stylu.
„24” w 2001 roku zmienił oblicze telewizji niczym „Rodzina Soprano”. Nie tylko forma serii ( 24 odcinki trwające po 60 minut, opowiadające o jednym wybuchowym dniu), ale również akcja, intryga i pełnokrwiści bohaterowie wyniosły serial na piedestał. Swego czasu w USA ludzie naprawdę zaniedbywali obowiązki życiowe przez uzależnienie od przygód bohatera, granego przez Kiefera Sutherlanda. Lewica nazywała serial pochwałą polityki Georga W. Busha, który w pozytywnym świetle pokazuje „specjalne formy przesłuchań” stosowane wobec terrorystów. Niektórzy konserwatyści zaś zarzucali mu nadmierną ideologizacje takich kwestii jak inwigilacja obywateli. Niemniej jednak w jednej serii epizod zagrał wpływowy prawicowy polityk i oponent Baracka Obamy w wyborach prezydenckich John McCain. Produkowany przez prawicową Fox serial przewidział w pewnym stopniu też wybór Obamy na prezydenta, pokazując przed sukcesem Afroamerykanina w Białym Domy, pierwszego prezydenta Murzyna. 2010 rok miał być ostatnim dla fenomenalnej serii. Widzowie jednak czekali na powrót Bauera. Telewizji Fox nie pozostało nic innego jak odwołanie innego show z Sutherlandem, i przywrócić do życia postać, która odrodziła jego karierę.
Tym razem twórcy przenieśli akcję do Londynu. Cztery lata temu Jack Bauer uciekł przed wymiarem sprawiedliwości, niemal likwidując rosyjskiego prezydenta- bandziora ( znów serial okazał się być proroczym). Z pomocą wiernej przyjaciółki i współpracowniczki Chloe O’Brian (Mary Lynn Rajskub) znów wbrew sobie ( nie chcę ,ale muszę!) uratować świat przed wojną. Bauer znów odkrywa, że szykowany jest zamach na prezydenta Stanów Zjednoczonych, Jamesa Hellera (William Devane). W tle pojawia się depczące Bauerowi po piętach CIA na czele z, wzorowaną chyba na bohaterce „Homeland”, Kate Morgan (Yvonne Strahovski). Do tego ważną rolę odgrywa była ukochana Bauera Audrey (Kim Raver). W następnych odcinkach pewnie można spodziewać się kolejnych postaci przemykających w poprzednich odsłonach serii.
Co można powiedzieć o pierwszych dwóch odcinakach nowego „24”? Nie jest łatwo recenzować ten serial, bowiem niemal w każdym epizodzie dostajemy nie tylko „cliffhanger”, który po tym serialu był masowo kopiowany w innych produkcjach, ale również akcja z prędkością AK-47 zmienia się o 180 stopni. Można jednak postarać się o ostrożną ocenę początku serii, która zapowiada się na jedną z najlepszych. Widać, że scenarzyści odpoczęli kilka lat, nabrali nowych sił, i doskonale wpasowali ostatnie kontrowersje związane z działaniem służb specjalnych w świat Bauera.
Intryga „24. Jeszcze jeden dzień” oparta jest więc o kwestię prowadzenia wojny z terroryzmem za pomocą latających bezzałogowych dronów (specjalność administracji Obamy), jak i działalność hakerów ujawniających tajemnice działań rządów światowych mocarstwa (Julian Assage i Edward Snowden połączeni w postać Adriana Crossa granego przez zawsze charyzmatycznego Michaela Wincotta). Już widać jednak, że te tematy nie zostaną ugryzione w politpoprawny sposób. Specjalizujący się w „nadzwyczajnych środkach przesłuchań” Bauer potępia ujawnianie sekretów krajów walczących z terroryzmem, nawet jeżeli demaskatorami kierują szlachetne pobudki. Jak zostanie zaś rozwiązany motyw z dronami? Bez wątpienia będzie to rozwiązanie dalekie od oczekiwań pięknoduchów, którzy uważają, że wojna z terrorem jest niepotrzebna. Zapewne już niebawem dowiemy się też, że tajemnicza, mroczna kobieta kierująca hakerami, którzy przejęli kontrolę na dronami, i zamierzają nimi zabić prezydenta USA oraz skompromitować politykę Stanów Zjednoczonych jest tylko pionkiem w większej grze geopolitycznej. Jack Bauer wciąż w głębi serca tęskni za innym życiem z córką i wnukami. W poprzednich seriach rzucał kilka razy życie agenta, ale za każdym razem wojna z terrorem wciągała go jak Michaela Corleone mafia w III części arcydzieła Coppoli. Teraz jest uciekinierem posądzanym o terroryzm (ironia losy zawsze była przylepiona do tego faceta), który musi przekonać służby, że „ścigają nie tego faceta”. A, że przy okazji jest jak zawsze niepoprawnym brutalem („Wiesz kim jestem. Uruchom alarm a rozwalę ci łeb”). Czy ktokolwiek z nas chce jednak innego Bauera?
**I nie jest istotne, że to wszystko co widzimy w 9 serii już kiedyś przeżywaliśmy. Bauer poświęcający się dla ojczyzny, genialna Chloe wpierającą go przed ekranem komputerów, agenci, których przeciągał on wraz z postępującą akcją na swoją stronę, i cała armia wrednych sukinsynów, chcących wysadzić w powietrze świat- tak, to wszystko było. I z jakiegoś
nieprawdopodobnego powodu, za każdym razem te motywy wbijają w fotel, który jest niszczony przez wbijające się w niego paznokcie widza. Jack Bauer wrócił, i zrobił to w cholernie wielkim stylu.**
Łukasz Adamski
_„24. Jeszcze jeden dzień”. Serial emituje Fox Polska_
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kultura/195011-neokonserwatywny-24-powrocil-jack-bauer-znow-ochroni-swiat-przez-terrorystami
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.