Sąd Apelacyjny w Poznaniu 15 stycznia prawomocnie skazał na dożywocie Alexandra L., obywatela Mołdawii, który odpowiadał m.in. za dokonanie w lipcu 2024 r. zabójstwa 84-letniej mieszkanki Środy Wielkopolskiej i usiłowanie zabójstwa syna ofiary – księdza. „Zostali zaatakowani bezbronni pokrzywdzeni, nie mieli szans na jakąkolwiek obronę, spali”- przypominała sędzia. Sam ks. Łukasz Słociński opowiedział kilka miesięcu temu, że było to „doświadczenie traumatyczne”. „Ale powoli wracam do siebie dzięki pracy w ciężkiej rehabilitacji” - mówił w wywiadzie dla „Gazety Średzkiej”. Przyznał, że przebaczył napastnikowi, ale to nie oznacza „uniewinnienia”.
50-letni obecnie Alexandr L. został oskarżony o zabójstwo i próbę zabójstwa popełnione w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Zarzucono mu również naruszenie miru domowego pokrzywdzonych oraz znęcanie się fizyczne i psychiczne nad swoją ówczesną partnerką. W lipcu 2025 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał go za winnego wszystkich zarzucanych mu przestępstw i skazał go na dożywocie. Ponadto zasądził na rzecz pokrzywdzonego syna ofiary zadośćuczynienie w kwocie 30 tys. zł, a na rzecz pokrzywdzonej, byłej partnerki oskarżonego, kwotę 5 tys. zł.
Apelację od wyroku do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu skierowała tylko prokuratura, domagając się orzeczenia przez sąd tzw. bezwzględnego dożywocia, czyli orzeczenia zakazu ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie z odbywania reszty kary.
15 stycznia sprawę rozpoznał Sąd Apelacyjny w Poznaniu i utrzymał w mocy zaskarżony wyrok. Sędzia Izabela Pospieska podkreśliła w uzasadnieniu wyroku, że prokurator nie wykazał w apelacji, że orzeczona przez sąd I instancji kara była karą niewspółmierną.
„Zostali zaatakowani bezbronni pokrzywdzeni”
Sędzia przypomniała, że w tej sprawie „mamy do czynienia przecież z orzeczoną karą dożywotniego pozbawienia wolności, która jest karą najsurowszą; jest surogatem kary śmierci i może być orzeczona tylko i wyłącznie w najpoważniejszych przypadkach, kiedy stopień winy i społecznej szkodliwości czynu jest co najmniej bardzo wysoki i nie ma w sprawie żadnych istotnych okoliczności łagodzących. Takie warunki zostały w niniejszej sprawie spełnione i to wszystko sąd uwzględnił, orzekając karę dożywotniego pozbawienia wolności”.
Podkreśliła, że sąd I instancji wziął pod uwagę przede wszystkim sposób działania oskarżonego, długotrwałość przemocy i jej niewspółmierność do efektu, jaki oskarżony zamierzał uzyskać, a także okoliczności sprawy.
Zostali zaatakowani bezbronni pokrzywdzeni, nie mieli szans na jakąkolwiek obronę, spali. Byli całkowicie bezradni i zdani na łaskę i niełaskę oskarżonego, który notabene jest także osobą już uprzednio karaną, także odbywającą kilkuletnie kary pozbawienia wolności, a więc osobą zdemoralizowaną i to w wysokim stopniu. Inaczej w ogóle sąd nie mógłby orzec kary dożywotniego pozbawienia wolności
— przypomniała.
Wskazała, że domaganie się przez prokuratora orzeczenia tzw. bezwzględnego dożywocia, czyli bez możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie, wymagałoby wykazania, że oskarżony jest osobą „niebezpieczną trwale dla obowiązującego porządku prawnego”.
Przepis ten obowiązuje od 1 października 2023 roku i do tej pory sąd tutaj nie miał okazji jeszcze weryfikować orzeczenia pozbawiającego osobę skazaną na dożywotnie pozbawienie wolności możliwości ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Sąd w okolicznościach niniejszej sprawy nie dopatrzył się takich przesłanek, które wskazywałyby na takie trwałe niebezpieczeństwo dla porządku prawnego ze strony oskarżonego
— mówiła.
Dodała, że sąd „oczywiście nie umniejsza wagi czynów oskarżonego i stopnia społecznej szkodliwości, bo przecież jego czyny zasługują na najsurowszą karę i właśnie na potępienie – pytanie, czy na bezwzględne?”.
W ocenie sądu, interpretując tenże przepis, należałoby wykazać, że taka osoba ma cechy, które nakazują przyjąć, że należy ją w sposób trwały wyeliminować właściwie z życia w społeczeństwie. Jako przykład można by wskazać sprawców seryjnych, sprawców masowych, przestępstw terrorystycznych czy z jakiejś motywacji psychopatycznej
— zaznaczyła.
Dodała, że sąd, wydając wyrok, rozważał także możliwość ewentualnego podniesienia dolnej granicy odbycia kary, po której oskarżony mógłby ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie, ale tego także nie orzekł. Sędzia tłumaczyła, że w realiach tej sprawy podwyższenie tego okresu „de facto zrównałoby takie orzeczenie z możliwością ubiegania się w praktyce w ogóle o warunkowe przedterminowe zwolnienie”. Sędzia przypomniała, że obecnie minimum kary wymaganej do odbycia przez oskarżonego skazanego na karę dożywotniego pozbawienia wolności wynosi 30 lat.
Dzisiaj oskarżony ma blisko 50 lat, w chwili czynu miał ukończone 48 lat. Łatwo policzyć, że za 30 lat będzie to osoba blisko 80-letnia. Przy czym należy sobie uświadomić, że są to tylko warunki formalne, czyli oskarżony żadną miarą nie nabywa prawa do uzyskania warunkowego przedterminowego zwolnienia, a jedynie prawo do złożenia wniosku
— mówiła.
Oskarżony nie odwołał się od wyroku
Dodała, że m.in. w orzecznictwie sądowym są opinie, że pozbawienie skazanego na karę dożywotniego pozbawienia wolności ubiegania się kiedykolwiek o możliwość warunkowego zwolnienia to „pozbawienie nadziei”.
Sędzia zaznaczyła również, że oskarżony nie odwołał się od bardzo surowego wyroku.
Jest to wręcz niespotykane
— mówiła.
Dodała, że oskarżony w sądzie I instancji wyraził żal, przeprosił pokrzywdzonych i miał pełną świadomość kary, jaka mu grozi.
Ta jego postawa wskazuje, że karę tę przyjął, zgodził się z nią i uważa ją za sprawiedliwą
— powiedziała.
Zaznaczyła, że pozostawiając oskarżonemu możliwość ubiegania się po 30 latach o przedterminowe zwolnienie, ma także wymiar praktyczny. Jak tłumaczyła, „pozostawienie tego prawa pozwala także mieć nadzieję, że łatwiej się on podda oddziaływaniom penitencjarnym w zakładzie karnym, gdyż będzie miał jakąś motywację do tego, by przestrzegać chociażby regulaminu wykonywania kary w zakładzie karnym. Łatwo sobie bowiem wyobrazić, że gdyby oskarżony popełnił kolejne przestępstwo w zakładzie karnym, w jaki sposób można by go ukarać?”.
Orzeczenie wydane 15 stycznia przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu jest już prawomocne.
Wstrząsająca relacja zaatakowanego księdza
O tym bolesnym doświadczeniu, rok po tragedii, ks. Łukasz Słociński opowiedział kilka miesięcy temu w rozmowie z dziennikarzem „Gazety Średzkiej”.
Doświadczenie traumatyczne, ale powoli wracam do siebie dzięki pracy w ciężkiej rehabilitacji. (…) Rehabilitacji, którą mi zapewniają moi parafianie, którzy mnie wożą, poświęcają swój czas. I też mój parafianin ma centrum rehabilitacji i sam się zadeklarował, że mnie będzie próbował doprowadzić do ładu i składu
— podkreślił duchowny napadnięty przez Mołdawianina.
Bardzo trudne doświadczenie. Tym bardziej, że człowiek kładzie się zdrowy, a budzi się z dziurą w głowie i dotyka własnego mózgu. Ja nie wiedziałem, co się stało. Pamiętam tylko, że ten kciuk mi wpadał do środka. I stwierdziłem wtedy, że sytuacja jest poważna
— opowiadał ks. Słociński.
W rozmowie z dziennikarzem duchowny przyznał, że przebaczył napastnikowi! Ale to nie oznacza uniewinnienia.
Pan Bóg kazał przebaczyć. Pan Jezus mówi, że przebacza. Sam się modlił: „Ojcze, przebacz, bo nie wiedzą, co czynią”. Ten człowiek też prawdopodobnie, co można było wywnioskować z tych zeznań, nie wiedział, co czyni. Ale to już pod wpływem narkotyków i alkoholu, które zażył. Z tego punktu widzenia człowiek mu przebacza. Natomiast to, co powiedziałem też, przebaczenie nie znaczy uniewinnienie. Musi ponieść sprawiedliwą karę po to, żeby chociaż by przeszedł proces, jeśli on w ogóle jest w stanie przejść taki proces resocjalizacji
— wskazał.
Przebieg tragedii
Do tragicznego zdarzenia doszło w lipcu 2024 r. Oskarżony w nocy wszedł przez otwarte okno do domu pokrzywdzonych, zobaczył, że śpią, po czym wrócił do swojego mieszkania, zabrał młotek i torbę na łupy i wrócił do domu ofiar. Tam zaatakował młotkiem pokrzywdzonego, uderzając go z dużą siłą w głowę; u mężczyzny doszło do złamania kości czaszki. Potem oskarżony przeszukał dom i na piętrze zaatakował śpiącą seniorkę, zadając jej ciosy młotkiem w głowę. Następnie Alexandr L. zabrał i wyniósł z domu cenne przedmioty. Na skutek działania mężczyzny seniorka zmarła, a jej syn doznał bardzo poważnych obrażeń ciała i do dziś nie odzyskał pełnej sprawności. Ofiarą zabójcy była 84-letnia znana i szanowana w Środzie Wlkp. stomatolog, a poszkodowany mężczyzna jest księdzem.
CZYTAJ TAKŻE: Dramat w Środzie Wielkopolskiej! Nie żyje kobieta. Jej syn - ksiądz - trafił do szpitala. Policja zatrzymała Mołdawianina
tkwl/PAP/”Gazeta Średzka”
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kryminal/751575-zabojca-matki-ksiedza-zostal-skazany-na-dozywocie
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.