Mężczyzna podejrzany o zastrzelenie dziewięciu osób w jednym z kościołów w Charleston w amerykańskim stanie Karolina Południowa został zatrzymany w mieście Shelby - podały w czwartek amerykańskie stacje telewizyjne. Informacje potwierdziła prokuratura USA.

Jako pierwsza o zatrzymaniu poinformowała stacja telewizyjna WCCB na swoim profilu na Twitterze. Następnie wiadomość potwierdziły CNN i MSNBC. Wcześniej władze zidentyfikowały mężczyznę jako 21-letniego Dylanna Roofa.

Wujek mordercy stwierdził w rozmowie z Reutersem, że 21-latek był spokojną, choć nieco introwertyczną osobą. Dużo czasu spędzał w swoim pokoju. Broń, z której strzelał, była prezentem urodzinowym od jego ojca.

Informacje o zatrzymaniu potwierdziła amerykańska prokurator generalna Loretta Lynch, dodając, że mężczyzna przebywa w areszcie. Wydarzenia z Karoliny Południowej określiła jako „tragiczną zbrodnię”. Zapewniła jednocześnie, że władze podejmą wysiłek, aby dokładnie zbadać sprawę i jej podłoże.

Wśród zabitych strzelaniny był m.in. pastor. W uczęszczanym przez Afroamerykanów XIX-wiecznym kościele metodystycznym ogień otworzył biały mężczyzna, który następnie zbiegł. Do zbrodni doszło w środę około godz. 21 czasu lokalnego, czyli o godz. 3 nad ranem w czwartek w Polsce.

Na tragiczne wydarzenia w Charleston zareagowali kandydaci na prezydenta USA - mająca w środę spotkanie wyborcze w Charleston Demokratka Hillary Clinton i prowadzący kampanię w Charlotte w Karolinie Północnej Republikanin Jeb Bush. Oboje oświadczyli, że pozostają myślami z rodzinami ofiar.

bzm/PAP/tvn24.pl

Czytaj także: Strzelanina w kościele w Charleston. Są zabici