Zmarł mimo reanimacji w czasie interwencji. Co wiemy po sekcji?Tragiczna interwencja w Poznaniu! Mężczyzna mimo reanimacji zmarł po użyciu gazu pieprzowego przez policję. Co wiemy po sekcji zwłok?

Sekcja zwłok nie wykazała przyczyny śmierci 40-latka, który 4 maja w Poznaniu miał przeszkadzać w interwencji służb. Policjanci użyli wobec niego gazu pieprzowego. Mężczyzna stracił przytomność i mimo reanimacji zmarł. Śledczy zlecili w tej sprawie dodatkowe badania histopatologiczne.
Sekcja zwłok nie wykazała przyczyny śmierci 40-latka, który 4 maja w Poznaniu miał przeszkadzać w interwencji służb. Policjanci użyli wobec niego gazu pieprzowego. Mężczyzna stracił przytomność i mimo reanimacji zmarł. Śledczy zlecili w tej sprawie dodatkowe badania histopatologiczne.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak poinformował dziś, że sekcja zwłok nie wskazała przyczyny zgonu 40-latka.
Nie stwierdzono też jednoznacznych obrażeń mogących świadczyć o bezpośrednim udziale osób trzecich w patomechanizmie zgonu. Zlecono poszerzone badania histopatologiczne oraz toksykologiczne
— dodał prokurator.
40-latek wdał się w awanturę?
Jak informowała wcześniej policja, 4 maja, po godz. 22 służby otrzymały zgłoszenie o rannym w szyję mężczyźnie, który znajdował się na ul. Sienkiewicza, na poznańskich Jeżycach. Na miejsce wysłano ratowników medycznych i patrol policji. Jak się okazało, poszkodowany miał rozcięcia skóry na szyi i krwawił. Gdy ratownicy udzielali mu pomocy, na miejscu pojawił się inny mężczyzna.
Według policjantów 40-latek wdał się w awanturę i przeszkadzał w udzielaniu pomocy rannemu. Miał też nie reagować na wydawane mu polecenia nieprzeszkadzania w interwencji. Policjanci użyli wobec 40-latka miotacza gazu pieprzowego. Mężczyzna stracił po tym przytomność i mimo reanimacji zmarł.
Przybyły na miejsce biegły medycyny sądowej we wstępnej opinii nie wskazał przyczyny zgonu mężczyzny. Wykluczył też, by ktokolwiek mógł się przyczynić do śmierci 40-latka. Śledczy zlecili przeprowadzenie sekcji zwłok mężczyzny.
Sprawę bada prokuratura i policyjne komórki kontroli. Śledczy zabezpieczyli m.in. zapis kamer nasobnych, jakie mieli interweniujący policjanci.
PAP/tt
