Wpadka rządowego systemu ostrzegania. Syreny zawyły, a miały milczećWpadka rządowego systemu ostrzegania. Syreny zawyły, a miały milczeć

FacebookTwitter

Chaos podczas wdrażania systemów alarmowych. W niedzielę rano syreny alarmowe zawyły w kilku powiatach na Lubelszczyźnie, chociaż... nie powinny. Według ustaleń dyżurny wcisnął nieprawidłowy guzik podczas testu nowego systemu - opisuje Wirtualna Polska. Wcześniej z kolei, gdy rosyjska rakieta spadła w okolicach wsi Tarnawa-Kolonia, system nie zareagował jak powinien.

Jak donosi portal wp.pl, osoba dyżurująca w Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie miała w niedzielę rano włączyć syreny w trybie cichym, bez dźwięku, aby sprawdzić możliwość uruchomienia systemu zdalnie. Zamiast tego nadała głośny sygnał odwołania alarmu - przez niemal trzy minuty mieszkańcy Zamościa oraz powiatów biłgorajskiego, zamojskiego, hrubieszowskiego i tomaszowskiego mogli słyszeć syreny alarmowe. Testy trwają od kilku dni, niemal codziennie.

Z kolei dyżurujący w nocy z 30 lipca, gdy polską przestrzeń powietrzną naruszyła rosyjska rakieta manewrująca Ch-101, urzędnicy byli zobowiązani do włączenia syren, ale aż w 10 powiatach i miastach regionu tego nie zrobili.

Dziennikarze Wirtualnej Polski otrzymali wyjaśnienia od kilku starostw na terenie Lubelszczyzny, które wskazują na wadliwe wdrożenie procedur. Najczęściej powtarzały się te same wyjaśnienia: e-mail przychodził za późno, dyżurny był w drodze do biura lub czekał na potwierdzenie z innej instytucji.

Przedstawiciele rządu wyjaśniają: "Dyżurny się pomylił" 

Do pytań o sprawność systemu alarmowego odniósł się Lubelski Urząd Wojewódzki, który wyjaśnił że osoba dyżurująca w niedzielę rano miała za zadanie włączenie syren w trybie cichym - bez dźwięku - aby przetestować możliwość zdalnego włączania ich z Lublina. Niestety dyżurny się pomylił, wcisnął niewłaściwy guzik i włączył głośny dźwięk odwołania alarmu. 

O podobnych sytuacjach portal wp.pl informował już w ubiegłym roku, kiedy urzędnicy nie włączali syren, chociaż powinni. Pod koniec grudnia doszło do innej sytuacji: syreny alarmowe w Lubartowie włączono, chociaż zagrożenia nie było.

Chaos również w systemie RCB

Po wpadce, która miała miejsce 30 lipca, gdy nie udało się uruchomić systemu ostrzegania mieszkańców, krytyka spadła również na Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Choć instytucja miała informacje o zagrożeniu, nie wysłała mieszkańcom żadnego ostrzeżenia.

W czwartek 20 sierpnia zrobiła to po raz pierwszy. Po godz. 4 mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia dostali SMS: "UWAGA! UWAGA! UWAGA! NA OBSZARZE ZACHODNIEJ UKRAINY TRWA ZMASOWANY ATAK POWIETRZNY. ŚLEDŹ KOMUNIKATY". Godzinę później alerty odwołano.

Do końca roku w regionie ma stanąć 326 syren za 15 mln zł.

kh/źr. wPolitycep.pl za wp.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.