Skandal w szpitalu! Kilka godzin czekania i tragediaSkandal w szpitalu! Kilka godzin czekania i tragedia

pexels-jsme-mila-523821574-18459202.webp
(fot. ilustracyjna Pexels)
FacebookTwitter

Młodej dziewczynie, która trafiła do szpitala z silnymi bólami pięć dni po terminie porodu, kazano czekać kilka godzin na cesarskie cięcie. Dziecko nie przeżyło, a sprawie przygląda się prokuratura.

Szokująca historia, którą ujawnił portal Zero.pl, rozegrała się w Lubaczowie. Ok. drugiej w nocy z 26 na 27 października, 19-letnia Magdalena poczuła silny, tępy ból. Była pięć dni po terminie porodu, więc uznała, że ten się w końcu zaczyna. Rano pojechała do Szpitala Powiatowego w Lubaczowie. Rodzina nie mogła się doczekać narodzin pierwszego wnuka. Zdecydowali, że dostanie na imię Nikodem. Kobieta podkreśliła, że ciąża była planowana, wszystkie wcześniejsze badania nie wskazywały na problemy, a w domu wszystko było już przygotowane na powitanie kolejnego członka rodziny.

Ból nie ustępował

Po przyjęciu do szpitala Magdalenie wykonano badanie USG i podłączono aparat KTG, który m.in. monitoruje czynność serca płodu i skurcze macicy. Problemy z rejestrowaniem tętna dziecka pojawiły się już podczas pierwszego badania. Pielęgniarka powiedziała jej, że źle leży. Po pewnym czasie od zmiany pozycji urządzenie znów zarejestrowało tętno. 

Ból jednak nie ustępował, 19-latka wspomina, że cały czas się na nie skarżyła, bo były tak silne, że nie mogła leżeć. Personel zaproponował jej skorzystanie z piłki porodowej, ale to tylko go nasiliło. Później podano jej leki rozkurczowe, po których udało jej się zasnąć. Gdy się obudziła, nadal odczuwała silny ból, a macica pozostawała napięta. Jak wspomina, opiekujące się nią położne same jej powiedziały, że macica nie powinna taka być. Jej zdaniem powinien być to jeden z sygnałów, który skłoniłby personel do dokładniejszej oceny jej stanu.

Było już za późno 

Sytuacja stała się dramatyczna po południu. Podczas kolejnego badania KTG nie udało się zarejestrować czynności serca dziecka, chociaż próbowały to zrobić dwie położne. Uspokajały ją, że czasami tak jest, że to tętno nie pokazuje się na KTG. W końcu wezwały lekarza. Ten, zamiast od razu wziąć ją na cesarkę, wykonał kolejne badanie USG. Miał powiedzieć, że widoczne są pojedyncze czynności serca płodu, chociaż ona sama nie czuła już ruchów syna.

W końcu trafiła na stół. Na salę operacyjną przewieziono ją na łóżku. Płakała, nie wiedziała, co się dzieje z jej synem. Po zbiegu nikt nie chciał jej nic powiedzieć, ale zaczęła się domyślać najgorszego, gdy nie położono jej syna na piersi. Dziecko nie przeżyło.

Dopiero po śmierci syna dowiedziała się, że przyczyną było to, że doszło do przedwczesnego odklejenia się łożyska. Twierdzi, że lekarz, który wykonał cesarskie cięcie, miał jej powiedzieć, że gdyby zrobiono je wcześniej, dziecko może by przeżyło, a ona sama ma szczęście, że też nie zmarła. Miała poważne komplikacje, przetaczano jej krew, a lekarze musieli ratować jej macicę.

Sprawę bada prokuratura 

Magdalena ma także zastrzeżenia do tego, jak potraktował ją personel. Twierdzi, że jedna z położnych powiedziała jej, że nie może już słuchać jej skarg, gdy żaliła się na silny ból. Gdy po zabiegu leżała z zamkniętymi oczami, miała usłyszeć, jak lekarz, który go wykonał, powiedział „na kogo wypadnie, na tego bęc”. Powiedziała także portalowi, że gdy ona straciła dziecko, jedna z położnych w rozmowie z nią martwiła się, że zrobi z nich rzeźników. Powiedziała także, że jej rodziny nie poinformowano, że konieczna była pilna operacja, a w rozmowie, w której przekazano im straszną wiadomość, zabrakło empatii.

Po śmierci chłopca rodzina złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Lubaczowie, jest prowadzone pod kątem narażenia pacjentki i jej dziecka na na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, co miało doprowadzić do utraty życia przez dziecko. Śledczy przesłuchali już Magdalenę i jej partnera. Wykonano także sekcję zwłok dziecka. Wykazała, że dziecko było zdrowe, a ciąża donoszona. Przyczyna śmierci nadal jest jednak nieznana, prokuratura zleciła już dodatkowe badania. Śledczy sprawdzają także, czy doszło do błędów medycznych i kto za nie odpowiada.

źr. wPolityce.pl za "Kanał Zero"

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.