Rząd nie pomaga ofiarom katastrofy na Węgrzech? "Mnożą się pytania"Rząd nie pomaga ofiarom katastrofy na Węgrzech? "Mnożą się pytania"
Ciągle spływają z Węgier kolejne informacje dotyczące tragicznego wypadku polskiego autokaru, w który zginęło 12 osób. Na miejscu działają polskie i węgierskie służby medyczne, są również pierwsze informacje o możliwym transporcie lżej rannych osób. Wciąż jednak brakuje zdecydowanych działań ze strony rządu. Specjalna infolinia dla rodzin ofiar nie działa jak należy, brakuje też opieki psychologicznej. Więcej w materiałach telewizji wPolsce24!
Na miejsce dotarła już rządowa delegacja z wiceministrem spraw zagranicznych Wojciechem Zajączkowskim. Padło dużo deklaracji na temat gotowości wysłania samolotów, które miałyby ewakuować lżej rannych z czterech szpitali węgierskich.
Wciąż jednak brak jest konkretnych działań, o czym mówił w materiale dla telewizji wPolsce24 Rafał Jarząbek. Rządowa pomoc dla rodzin poszkodowanych, na ten moment, jest niewystarczająca.
Brakuje psychologów
Przede wszystkim chodzi o pomoc psychologiczną, którą potrzebują najbliżsi.
Wiele z tych osób osierociło swoje dzieci. Trzeba teraz odbyć bardzo poważne rozmowy z tymi najmłodszymi, a psychologów nie ma, chyba że lokalne społeczności zadbają jakoś o to, aby taki psycholog był i mógł porozmawiać, a także przygotować na powrót ciał do Polski.
Pomoc na własną rękę organizują za to władze samorządowe w woj. podkarpackim.
Od wczoraj wszyscy pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej (…) odwiedzały rodziny, które brały udział w pielgrzymce. Pani psycholog też jeździła z nami i na bieżąco będziemy udzielać pomocy psychologicznej wszystkim którzy będą tego potrzebować.
- mówił dla wPolsce24 Adam Skoczylas, wójt gminy Lubenia.
Specjalny telefon nie działa?
Rząd uruchomił specjalną infolinię o numerze +36 20 472 95 02, pod którym można uzyskać informacje na temat bliskich. Jak się jednak okazuje, informacje te są niewystarczające.
Te komunikaty, które do nas docierały jeszcze wczoraj o tym specjalnym numerze telefonu, który został uruchomiony, okazują się wydmuszką. Te wszystkie rodziny, które spotkaliśmy w Miszkolcie przyjechał tutaj tak naprawdę nie wiedząc nic, a kontaktując się za pomocą tego numeru telefonu mogły usłyszeć jedynie ogólniki
- mówił w relacji dla wPolsce24 Rafał Jarząbek.
WIĘCEJ w materiale wyżej, a także WIDEO nad tekstem!
kh/źr. wPolityce.pl za wPolsce24
