Nie rozpoznała u pacjentki zawału serca. Sąd był łagodnyNie rozpoznała u pacjentki zawału serca. Sąd był wyjątkowo łagodny

Lekarz przegapiła zawał serca u swojej pacjentki. Naczelny Sąd Lekarski przyznał, że taki błąd to coś, co mógłby popełnić najwyżej student – ale nie odebrał jej prawa wykonywania zawodu.
Sprawa miała swój początek 14 grudnia 2022 r. 86-letnia Elżbieta tego dnia się źle poczuła. Dokuczał jej ból barków i rąk. Poszła więc do Centrum Medycznego Słoneczna, jednej z przychodni w Lubinie, gdzie przyjęła ją lekarz Joanna Koronowska. Zleciła wykonanie EKG.
Nie zauważyła zawału w EKG
Jak informuje portal Zero, zapis badania wskazywał na świeży zawał serca z uniesieniem odcinka ST (STEMI). Lekarz jednak tego nie zauważyła i nie skierowała pacjentki w trybie pilnym na oddział kardiologii inwazyjnej. Następnego dnia pacjentka ponownie pojawiła się w przychodni, tym razem skarżąc się także na silny ból brzucha. Badanie krwi pokazało bardzo podwyższony wskaźnik CRP. Podczas trzeciej wizyty, dzień później, lekarz zleciła inne badania, w tym RTG klatki piersiowej, przepisała antybiotyk i ponownie odesłała seniorkę do domu.
Dzień później jej stan gwałtownie się pogorszył. Skontaktowała się z Koronowską, która powiedziała jej, że to pogorszenie jest efektem przyjmowania przez nią zapisanego antybiotyku. 18 grudnia kobieta trafiła do szpitala w stanie krytycznym, w przebiegu zawału serca. Zmarła pięć dni później.
Sąd skazał ją na karę grzywny
Sprawa trafiła do sądu. Biegli, którzy na potrzeby tego postępowania zapoznali się z dokumentacją medyczną zmarłej, nie mieli wątpliwości – zapis EKG z 14 grudnia dawał ponad wszelką podstawę do rozpoznania u niej zawału, a brak typowego w takich przypadkach bólu za mostkiem zdarza się u starszych kobiet. Ich zdaniem lekarz po zapoznaniu się z wynikami tego badania, powinna wezwać zespół ratownictwa medycznego i skierować pacjentkę do szpitala. Ocenili, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, że wówczas by przeżyła, ale znacząco poprawiłoby to jej rokowania.
Sąd Rejonowy w Lubinie uznał, że lekarz nie rozpoznała zawału widocznego w zapisie EKG, nie skierowała pacjentki do szpitala, a podczas kolejnych wizyt zignorowała dane uzyskane w trakcie pierwszej. Ocenił, że w ten sposób bezpośrednio przyczyniła się do opóźnienia diagnozy i właściwego leczenia.
1 października 2024 r. sąd uznał, że doktor Koronowska jest winna nieumyślnego narażenia pani Elżbiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Skazał ją za to na karę grzywny, w wysokości 200 stawek dziennych po 100 zł, czyli 20 tys. złotych. Wyrok jest prawomocny. Relatywnie niska kara była wynikiem tego, że Koronowska współpracowała i przyznała się do błędu. Twierdziła, że zgubiła ją rutyna.
Umorzyli sprawę
Sprawa trafiła także do Okręgowego Sądu Lekarskiego we Wrocławiu. Ten uznał 8 listopada 2024 r., że lekarz dopuściła się przewinienia zawodowego. Uznał jednak, że skoro sąd karny skazał ją wcześniej na karę grzywny, to wymierzenie jej kolejnej kary byłoby oczywiście niecelowe. Sprawa została umorzona.
Ten wyrok nie usatysfakcjonował pani Darii, wnuczki zmarłej kobiety. W rozmowie z dziennikarzami powiedziała, że z jej punktu widzenia nie chodziło o to, by lekarz została skazana i zapłaciła grzywnę, a o to, by nie mogła leczyć kolejnych pacjentów, skoro, jak sama przyznała, gubi ją rutyna. Dodała, że zrozumiałaby jeden błąd, będący efektem złego dnia, ale lekarz popełniła szereg błędów podczas trzech wizyt w różnych dniach.
Skończyło się naganą
Kobieta odwołała się od tego rozstrzygnięcia, żądając dla lekarz surowszych konsekwencji, łącznie z pozbawieniem jej prawa do wykonania zawodu. 24 kwietnia zeszłego roku Naczelny Sąd Lekarski zgodził się z opinią sądu pierwszej instancji, że lekarz popełniła błąd. W uzasadnieniu napisał nawet, że nierozpoznanie zawały na podstawie zapisu EKG przez specjalistkę medycyny rodzinnej było
błędem wręcz studenckim
Uznał także, że umorzenie postępowania przez sąd I instancji było sprzeczne z interesem pokrzywdzonej.
Sąd ostatecznie skazał Koronowską na karę nagany i obciążył ją kosztami postępowania. Nie zgodził się jednak na pozbawienie jej prawa do wykonywania zawodu, uznając, że okoliczności tej sprawy nie uzasadniają takiej sankcji. Wziął przy tym pod uwagę fakt, że przyznała się do winy i nie była wcześniej karana zawodowo.
Sąd mógł pozbawić ją prawa wykonywania zawodu na okres pięciu lat. Fakt, że ograniczył się do nagany oznacza, że może nadal przyjmować pacjentów. Jak informuje portal, Koronowska na stronie CDT Medicus nadal widnieje wśród lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej w tej przychodni.
Spychologia
Pod koniec maja zeszłego roku Rzecznik Praw Pacjenta uznał, że ta przychodnia, nie udzielając świadczeń z należytą starannością, naruszył prawo pacjentki do świadczeń zdrowotnych. RPD nakazał wprowadzenie działań, które zmniejszą ryzyko podobnych zdarzeń w przyszłości, omówienie z personelem rozpoznania objawów zawału serca oraz rozważenie konsekwencji służbowych wobec lekarz. Placówka nie odpowiedziała na pytania dziennikarzy w tej sprawie.
Dr Iwona Kania, p.o. kierownika działu komunikacji Naczelnej Izby Lekarskiej, powiedziała portalowi, że rodzina zmarłej otrzymała orzeczenie Naczelnego Sądu Lekarskiego wraz z uzasadnieniem, w którym sąd szczegółowo wyjaśnił, dlaczego podjął taką a nie inną decyzję. Dodała, że jej rodzina ma prawo do wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego. Wnuczka zmarłej seniorki, która wniosła już taką kasację, uważa, że padła ofiarą tzw. spychologii ze strony Samorządu Lekarskiego.
Od początku tej sprawy dostaję dowód za dowodem, że nie chodzi o pacjentów, tylko o to, by lekarze nie ponosili realnej odpowiedzialności za kardynalne błędy
- powiedziała dziennikarzom.
źr. wPolityce za Zero.pl



