Pacjenci z diagnozą zawału, którego nie mieli? NFZ skontroluje szpitalPacjenci z diagnozą zawału, którego nie mieli? NFZ skontroluje szpital
Szpital w Nowej Soli uchodzi za jeden z najlepszych ośrodków kardiologicznych w Polsce. Tymczasem dane Narodowego Funduszu Zdrowia pokazują coś, co wzbudziło poważne wątpliwości. W placówce aż 74 proc. zabiegów angioplastyki wykazywanych jest jako leczenie ostrych zespołów wieńcowych, podczas gdy średnia dla Polski wynosi 39 proc. Podobna różnica występuje przy koronarografii. NFZ zapowiada kontrolę szpitala.
Konsekwencje diagnozy "zawał"
Do redakcji Zero.pl, po publikacjach dotyczących problemów w ochronie zdrowia, zgłosili się byli pacjenci wielospecjalistycznego szpitala w Nowej Soli. Ich relacje miały wspólny element: po przyjęciu z problemami kardiologicznymi opuszczali placówkę z rozpoznaniem ostrego zespołu wieńcowego.
To szeroka kategoria obejmująca m.in. zawał serca. Jak wynika z relacji przedstawionych przez Zero.pl, osoby te twierdziły jednak, że zawału nie przeszły.
Konsekwencje wpisanej do dokumentacji diagnozy pojawiły się dopiero po kilku miesiącach. Jeden z pacjentów nie mógł uzyskać prywatnego ubezpieczenia, ponieważ ubezpieczyciel uznał przebyty ostry zawał za zbyt duże ryzyko. Inny stracił dostęp do nowoczesnego leczenia w ramach programu lekowego, ponieważ rozpoznanie poważnej choroby serca wykluczyło go z terapii.
Dziennikarze Zero.pl przekazali dokumentację medyczną niezależnym lekarzom. W dokumentach znajdowały się rozpoznania zawału, jednak – według przeprowadzonej przez nich analizy – wyniki badań nie wskazywały na tak poważny stan pacjentów.
Ostre przypadki
Samo rozpoznanie ostrego zespołu wieńcowego ma również znaczenie finansowe. Tego rodzaju świadczenia są nielimitowane przez NFZ i wyżej wyceniane niż procedury planowe. Mechanizm ma uzasadnienie: leczenie stanów bezpośredniego zagrożenia życia powinno być dostępne bez ograniczeń i jest kosztowniejsze.
Problem, jak zaznacza portal, pojawia się wtedy, gdy przypadki planowe byłyby kwalifikowane jako ostre.
Według ustaleń Zero.pl w przypadku nowosolskiego szpitala mogłoby to oznaczać dodatkowe 2,5–3,5 mln zł rocznie z NFZ. Finansowo korzystać mogą również lekarze wynagradzani za wykonane procedury, ponieważ bardziej skomplikowane i wyżej wyceniane świadczenia oznaczają dla nich wyższe wynagrodzenie.
NFZ przyznaje, że w danych dotyczących nowosolskiej placówki pojawiły się istotne odchylenia.
Systemy analityczne NFZ w ramach monitoringu i analizy ryzyka zidentyfikowały istotne odchylenia statystyczne w strukturze sprawozdawczości świadczeń kardiologicznych realizowanych przez szpital w Nowej Soli
– mówi Jakub Gołąb, zastępca dyrektora Biura Komunikacji Społecznej i Promocji NFZ, cytowany przez Zero.pl.
Jak dodaje, struktura sprawozdawczości kardiologii inwazyjnej w szpitalu „znacząco odbiega od średniej ogólnopolskiej oraz regionalnej”.
Jak zaznacza portal, dane przekazane przez NFZ pokazują skalę różnicy. W przypadku angioplastyki ostre zespoły wieńcowe stanowią w Polsce 39 proc. wszystkich zabiegów, a procedury planowe ponad 60 proc. W Nowej Soli proporcje są niemal odwrotne: 74 proc. zabiegów zakwalifikowano jako ostre, a 26 proc. jako planowe.
Jeszcze większa różnica dotyczy koronarografii. W całym kraju hospitalizacje w trybie ostrym stanowią około 8 proc. diagnostyki, natomiast w nowosolskim szpitalu jest to ponad 36 proc.
Lubuskie liderem „ostrych” przypadków
Niepokojące dane widać również w statystykach wojewódzkich. Z najnowszych dostępnych danych NFZ, obejmujących 2024 r., wynika, że średnia liczba przypadków zakwalifikowanych jako inwazyjna diagnostyka ostrych zespołów wieńcowych wynosi w Polsce 14,6 na 100 tys. mieszkańców.
W województwie lubuskim wskaźnik sięga 50,6, czyli ponad trzykrotnie więcej niż średnia krajowa.
Podobnie wygląda sytuacja przy leczeniu inwazyjnym ostrych zespołów wieńcowych. Średnia dla Polski wynosi 55 przypadków na 100 tys. mieszkańców, a w Lubuskiem – 88,2.
Jednocześnie województwo nie notuje najwyższej śmiertelności. Przeciwnie – odsetek zgonów jest tam jednym z najniższych w kraju.
Zero.pl zastanawia się zatem, czy mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją zdrowotną mieszkańców regionu, czy też część przypadków stabilnych jest kwalifikowana jako ostre.
NFZ uznał rozbieżności za wystarczająco poważne, by rozpocząć w szpitalu kontrolę.
Szpital: „jesteśmy ofiarą własnego sukcesu”
Placówka nie zgadza się z przedstawionymi wątpliwościami. Na część szczegółowych pytań Zero.pl nie odpowiedziała, jednak Dawid Moczulski, kierownik działu organizacji, dokumentacji medycznej i analiz szpitala, zakwestionował wykorzystane przez dziennikarzy dane.
Jego zdaniem mogły one być niewłaściwe, a redakcja mogła zostać wprowadzona w błąd. Przedstawiciel szpitala wskazał również, że placówka leczy wielu pacjentów spoza regionu – tylko 28 proc. chorych pochodzi z powiatu nowosolskiego.
Mamy bardzo niską śmiertelność wewnątrzszpitalną i jako pierwsi uczestniczymy w programie KOS Zawał od samego początku funkcjonowania programu – stąd tylu pacjentów kierowanych do nas z ostrym zespołem wieńcowym. Ponadto większość ośrodków jest niewydolna i tacy pacjenci trafiają do nas. Poniekąd jesteśmy ofiarą własnego sukcesu
– przekonuje Moczulski w rozmowie z Zero.pl.
Podkreśla również, że szpital znajduje się w pierwszej dziesiątce najlepszych oddziałów kardiologicznych w kraju. Lekarze placówki publikowali prace dotyczące ostrych zespołów wieńcowych, a w ośrodku powstały m.in. dwa doktoraty i praca habilitacyjna poświęcone tej tematyce.
Stanowisko szpitala jest więc jednoznaczne: świadczenia są prawidłowo rozliczane, a placówka nie dopuszcza się nieprawidłowości. Ostateczną odpowiedź może jednak przynieść dopiero kontrola NFZ.
sc/wPolityce.pl za Zero.pl
