Kolejne miasto ze strefą grozy? Koleżanka Tuska jak TrzaskowskiKolejne miasto ze strefą grozy? Koleżanka Tuska jak Trzaskowski
Po Warszawie i Krakowie kolejne miasto będzie miało Strefę Czystego Transportu. Uderzającą w mniej zamożnych kierowców uchwałę forsują władze Gdańska. Czy skończy się jak pod Wawelem, gdzie SCT wywołała falę oburzenia, która zmiotła prezydenta Aleksandra Miszalskiego z Platformy?
Gdańskiem rządzi koalicja Platformy Obywatelskiej i stowarzyszenia dawnej działaczki tej partii a dziś wiernej zwolenniczki Donalda Tuska Aleksandry Dulkiewicz. Jak informuje radny Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Majewski, na kolejnej sesji rady miasta, 24 września, ma być głosowany pomysł bardzo podobny do tego, który wdrożono w Warszawie i Krakowie.
Zrównoważona Mobilność, czyli uderzenie w kierowców
Strefa została zaszyta w Planie Zrównoważonej Mobiiności dla Gdańska do 2035 roku. Według Majewskiego będzie to narzędzie, które w praktyce wprowadzi skrajną dyskryminację właścicieli starszych, tańszych samochodów. Część miasta będzie dla nich niedostępna.
To dokładnie ta sama droga, którą przeszedł Kraków — miesiące protestów, skuteczne referendum i wymuszone ustępstwa. I ta sama droga, którą przeszła Warszawa — tysiące uwag mieszkańców w konsultacjach
- zaznacza Majewski.
Kto zapłaci za eko-fanaberie?
Według niego za politykę władz miasta zapłacą właściciele starszych aut, których po prostu nie stać na nowe, „ekologiczne pojazdy”. Pokrzywdzeni będą też mieszkańcy dzielnic, w których sieć transportu zbiorowego jest słaba. A także wszyscy ci, którzy muszą poruszać się samochodem, nie jest to dla nich wybór, tylko konieczność.
Najpierw powinna powstać realna alternatywa. Potem, dopiero potem, można rozmawiać o jakichkolwiek ograniczeniach
- podkreśla Majewski.
Dlatego wystosowałem interpelację w tej sprawie do władz miasta
– dodaje.
źr. wPolityce.pl
