Fikarzy apelują do policji. "Agresywne zachowanie działaczy"Fikarzy apelują do policji. "Agresywne zachowanie działaczy"
"Mając jednak w pamięci ostatnie wydarzenia, agresywne zachowanie działaczy Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt w czasie ostatniej pikiety, jak i w trakcie spotkania w starostwie, liczymy, że policja ponownie stanie na wysokości zadania, zapewni bezpieczeństwo turystom, nam i koniom. I nie dopuści do prób płoszenia naszych koni" - czytamy w apelu Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka na Facebooku, które odnosi się do jutrzejszego protestu organizacji domagającej się likwidacji transportu konnego.
W sobotę na drodze do Morskiego Oka ma odbyć się kolejna pikieta aktywistów, którzy domagają się likwidacji transportu konnego. Aktywiści domagali się również zamknięcia na ten dzień szlaku. Starosta tatrzański poinformował jednak, że droga nie zostanie zamknięta, a zaprzęgi będą w sobotę normalnie wozić turystów.
Mając jednak w pamięci ostatnie wydarzenia, agresywne zachowanie działaczy Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt w czasie ostatniej pikiety, jak i w trakcie spotkania w starostwie, liczymy, że policja ponownie stanie na wysokości zadania, zapewni bezpieczeństwo turystom, nam i koniom. I nie dopuści do prób płoszenia naszych koni
- napisali fiakrzy w mediach społecznościowych.
Zaapelowali jednocześnie do protestujących o zachowanie spokoju i niewykonywanie gwałtownych gestów w pobliżu zwierząt.
Skoro twierdzicie w mediach, że znacie się na koniach i zależy wam na ich dobru, zatrzymajcie te przeraźliwe wrzaski i wymachiwanie rękami przed pyskami zwierząt. Nie doprowadźcie swoją nieodpowiedzialnością do tragedii na szlaku
- zwrócili się do aktywistów.
Fiakrzy postawili również pytanie o motywy działań aktywistów.
Czy w tym wszystkim naprawdę chodzi o los zwierząt, czy po prostu o przejęcie gotowego biznesu i ciągnięcie z niego zysków?
- napisali.
Żądania organizacji
Przedstawiciele DIOZ zapowiedzieli w środę w Starostwie Tatrzańskim, że chcą sami rozpocząć działalność przewozową na trasie do Morskiego Oka, a następnie zakwestionować obowiązujące zasady transportu i doprowadzić do zastąpienia koni pojazdami elektrycznymi. Aktywiści chcą też, aby około 300 koni pracujących na tej trasie zostało odkupionych przez TPN, który – ich zdaniem – powinien zapewnić zwierzętom dożywotni byt i wykorzystać je m.in. do wypasu górskich hal.
Organizacje prozwierzęce od lat domagają się likwidacji transportu konnego do Morskiego Oka, wskazując na przeciążanie i przemęczanie zwierząt. DIOZ nie odpowiedział jednak na przesłane przez PAP pytania, na jakiej podstawie twierdzi, że konie pracujące na tej trasie są przeciążane lub męczone.
Jednocześnie działalność DIOZ jest przedmiotem śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Świdnicy. Jak informowała prokuratura, postępowanie dotyczy licznych zawiadomień osób pokrzywdzonych działalnością organizacji. W śledztwie wyjaśniane są m.in. kwestie bezprawnego przywłaszczania zwierząt przez osoby sugerujące, że działają w ramach instytucji publicznej. Postępowanie obejmuje zawiadomienia pokrzywdzonych z całej Polski. Prokuratura bada także sposób sprawowania opieki nad odbieranymi zwierzętami oraz ich dalsze losy.
TPN nie odnotował przypadków padnięcia
Według wyników corocznych badań weterynaryjnych i ortopedycznych większość koni pracujących na trasie do Morskiego Oka jest w dobrej kondycji. W tegorocznych badaniach nie przeszły ich tylko dwa spośród 282 zwierząt. Twierdzeń o przeciążeniu koni nie potwierdziły także wcześniejsze postępowania prokuratorskie. Według Głównego Lekarza Weterynarii przewozy zaprzęgami są legalne przy zachowaniu przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt. Przeciwko likwidacji transportu konnego opowiadają się m.in. naukowcy zajmujący się hodowlą koni oraz Polski Związek Hodowców Koni.
Z danych TPN wynika, że na trasie do Morskiego Oka nie odnotowano przypadku padnięcia konia z powodu przeciążenia lub przemęczenia. Na tej trasie padły natomiast trzy konie, jednak – według informacji Parku – nie było to spowodowane wysiłkiem. Przyczynami były nagłe zachorowania, w tym pęknięcie aorty i kolka żołądkowa, a w jednym przypadku spłoszenie zwierzęcia przez nisko przelatujący śmigłowiec ratowniczy.
Od 1 września, w ramach pilotażu nowej organizacji transportu wypracowanej przez TPN, samorząd, fiakrów i Ministerstwo Klimatu i Środowiska, trasa przewozów konnych ma zostać skrócona z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Równolegle na trasie funkcjonuje transport elektryczny.
xyz/źr. wPolityce.pl za PAP, Fb
