Awantura pod Morskim Okiem. Policja siłą usunęła aktywistówAwantura pod Morskim Okiem. Policja siłą usunęła aktywistów
Na drodze do Morskiego Oka odbyła się pikieta aktywistów, którzy domagają się likwidacji transportu konnego. Aktywiści blokowali szlak i uniemożliwiali pracę fiakrom, w związku z czym interweniowali funkcjonariusze policji, którzy niestety zostali zmuszeni, by do swoich czynności użyć siły.
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt oraz ruch społeczny Dla Zwierząt zorganizowali protest, który ma rzekomo zainaugurować ogólnopolską kampanię społeczną nawołującą do rezygnacji z korzystania z transportu konnego na trasie do Morskiego Oka.
Jednak na trasę do Morskiego Oka przyjechali również górale z całego Podhala, którzy zorganizowali kontrmanifestację. By po awanturze nie doszło do konfrontacji, interweniowała policja.
Zdecydowana interwencja policji
Funkcjonariusze usunęli protestujących aktywistów z jezdni za ignorowanie ich poleceń. Najpierw prosili o zejście z trasy, następnie poinformowali, że niestosowanie się do poleceń będzie skutkowało represją do sądu. Na koniec siłą przenieśli demonstrujących. Wówczas rozległy się krzyki, a wszystko zostało nagrane.
Wozacy, obsługujący transport konny do Morskiego Oka, już wcześniej apelowali do policji o zapewnienie bezpieczeństwa podczas zapowiedzianego na dziś protestu organizacji prozwierzęcych. W opublikowanym apelu zwrócili się także do turystów, ostrzegając przed próbami płoszenia koni przez aktywistów.
Mając jednak w pamięci ostatnie wydarzenia, agresywne zachowanie działaczy Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt w czasie ostatniej pikiety, jak i w trakcie spotkania w starostwie, liczymy, że policja ponownie stanie na wysokości zadania, zapewni bezpieczeństwo turystom, nam i koniom. I nie dopuści do prób płoszenia naszych koni
– napisali fiakrzy w mediach społecznościowych.
Konie są w dobrej kondycji
Według wyników corocznych badań weterynaryjnych i ortopedycznych większość koni pracujących na trasie do Morskiego Oka jest w dobrej kondycji. W tegorocznych badaniach nie przeszły ich tylko dwa spośród 282 zwierząt. Twierdzeń o przeciążeniu koni nie potwierdziły także wcześniejsze postępowania prokuratorskie. Według Głównego Lekarza Weterynarii przewozy zaprzęgami są legalne przy zachowaniu przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt. Przeciwko likwidacji transportu konnego opowiadają się m.in. naukowcy zajmujący się hodowlą koni oraz Polski Związek Hodowców Koni.
Z danych TPN wynika, że na trasie do Morskiego Oka nie odnotowano przypadku padnięcia konia z powodu przeciążenia lub przemęczenia. Na tej trasie padły natomiast trzy konie, jednak – według informacji Parku – nie było to spowodowane wysiłkiem. Przyczynami były nagłe zachorowania, w tym pęknięcie aorty i kolka żołądkowa, a w jednym przypadku spłoszenie zwierzęcia przez nisko przelatujący śmigłowiec ratowniczy.
Od 1 września, w ramach pilotażu nowej organizacji transportu wypracowanej przez TPN, samorząd fiakrów i Ministerstwo Klimatu i Środowiska, trasa przewozów konnych ma zostać skrócona z Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. Równolegle na trasie funkcjonuje transport elektryczny.
tt/źr. wPolityce.pl za PAP, X, "Fakt"
