Ulicami Olsztyna przeszedł dzisiaj Marsz Równości, którego uczestnicy domagali się objęcia związków jednopłciowych taką samą ochroną i opieką, jaką mają tradycyjne rodziny. Po marszu policja chciała ukarać mandatem kobietę kierującą autem-platformą jadącym na czele marszu. Ta odmówiła przyjęcia kary.
Organizatorka marszu: Chcemy wspólnie rozliczać podatki
W dzisiejszym Marszu Równości w Olsztynie wzięło udział ok. 300 osób. Uczestnicy przeszli przez centrum miasta z hasłami równości i solidarności, a główne hasło wydarzenia brzmiało, że „bezpieczeństwo nie może czekać”.
Chcemy móc dowiedzieć się o stan zdrowia bliskiej osoby, gdy ta leży w szpitalu, czy wspólnie rozliczać podatki. Jesteśmy rodzinami, jak inne, też wychowujemy dzieci
— mówiła jedna z organizatorek marszu Magdalena Zuba.
Uczestnicy spotkania przyznawali, że w minionym roku w ich sytuacji wiele się zmieniło po tym, jak sądy administracyjne zaczęły nakazywać polskim urzędom stanu cywilnego transkrypcję aktów małżeństw zawartych przez pary tej samej płci za granicą. Ale to, jak się okazuje, za mało.
Normalnością byłby stan, gdyby te małżeństwa można było zawierać w polskich urzędach, w otoczeniu najbliższych, rodziny, przyjaciół
— mówiła radna Olsztyna Marta Kamińska dodając, że wątpi, by prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o statusie osoby najbliższej przyjętą ostatnio przez Sejm.
Samochód z drag queens
Marsz miał spokojny przebieg, ale organizatorzy po jego zakończeniu napisali w mediach społecznościowych, że „po wyłączeniu silnika samochodu marszu (…) doświadczyłyśmy bardzo przykrej sytuacji ze strony policji”. Dodano, że chodziło o samochód, który przez blisko godzinę jechał po centrum Olsztyna na czele marszu. Na jego pace w czasie przejazdu znajdowały się dwie drag queens.
Policja postanowiła ukarać mandatem Magdalenę Zubę (kierującą w czasie marszu autem jadącym na jego czele - PAP). Policja powołała się na to, że na samochodzie w trakcie przemarszu znajdowały się nasze królowe (…) Jest to taka pierwsza sytuacja w Olsztynie, jeśli nie w Polsce. Jest to nasz VI Marsz Równości i od II Marszu Równości jest to naszą tradycją. Magda odmówiła przyjęcia mandatu. Będziemy informowały o rozprawie sądowej
— podano w portalu społecznościowym.
Policja: Ostrzegaliśmy
Oficer prasowa olsztyńskiej policji Anna Balińska potwierdziła PAP, że policja chciała ukarać Zubę 600 zł mandatem i punktami karnymi za to, że na platformie jadącego auta tańczyły, chodziły i przemawiały dwie osoby.
To jest wykroczenie z art. 63 art prawa o ruchu drogowym, o czym przed marszem wielokrotnie informowaliśmy organizatorów. Tłumaczyliśmy wiele razy przed imprezą, że nie mogą przewozić na pace auta ludzi, a jednak zlekceważono głos policji
— powiedziała PAP Balińska.
Oficer prasowa olsztyńskiej policji podkreśliła, że policja celowo chciała wystawić Zubie mandat po zakończeniu marszu.
Nie chcieliśmy go zatrzymywać na starcie, nie chcieliśmy przerywać marszu interwencją, dlatego, gdy impreza się zakończyła, policjanci przystąpili do interwencji
— powiedziała Balińska i potwierdziła, że Zuba odmówiła przyjęcia mandatu, wobec czego sprawę rozstrzygnie sąd.
Patronat nad marszem równości w Olsztynie objęła ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Na olsztyńskim ratuszu, spod którego wyruszył marsz, na znak solidarności z jego uczestnikami wywieszono tęczową flagę. (PAP)
SC/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/764204-mandat-po-marszu-lgbt-w-olsztynie-co-zrobila-drag-queen
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.