Amerykański politolog Andrew A. Michta, który dziś przyleciał do Warszawy przez Lotnisko Chopina, zaczął swoją relację z tychże „odwiedzin” od lekkiego żartu o polskim i „florydzkim upale”. Szybko jednak humor ustąpił gorzkiej historii. W kolejnym wpisie znany ekspert nie zostawił suchej nitki na organizacji obsługi pasażerskiej na Okęciu, nazywając swoje doświadczenia „hańbiącymi”. „Który Einstein wymyślił ten system? Czy macie jakiekolwiek obawy o bezpieczeństwo i komfort pasażerów, nie wspominając o ich zdrowiu?” - pytał, nie kryjąc wściekłości.
Najpierw żart
Amerykański politolog Andrew A. Michta ( związany z Hamilton School na Uniwersytecie Florydy i Atlantic Council), który dziś przyleciał do Warszawy przez Lotnisko Chopina, nie krył rozczarowania tym, co go spotkało. Początkowo - ze względu na wysokie temperatury panujące w Polsce - sam żartobliwie przyznał, że „to nie do końca florydzki upał”, lecz potem jego dalszy opis doświadczeń na Okęciu był po prostu gorzki…
Potem gorzki opis
Michta w kolejnym wpisie stwierdził bowiem, że „Lotnisko Chopina w Warszawie zajęło pierwsze miejsce pod względem najgorszego wsparcia naziemnego załóg ze wszystkich lotnisk”, z których odlatywał lub na których lądował, zarówno w Europie, jak i w Azji.
Co więc spotkało na Okęciu znanego amerykańskiego politologa?
Kiedy lecisz z Chopina lub na Chopin, możesz być pewien, że nie będzie dostępnego rękawa do wejścia na pokład lub wyjścia z niego. Zamiast tego czekają schody i wszechobecny autobus. Dziś leciałem Air France z Paryża do Warszawy i znowu samolot zaparkował na końcu świata, gdzie czekały na nas dwa autobusy. Weszliśmy do pierwszego autobusu i siedzieliśmy tam w upale 100 stopni (Fahrenheita), podczas gdy kierowca czekał, aż samolot całkowicie się opróżni, zanim ruszył, mimo że drugi autobus tuż za nami stał pusty
— czytamy.
Siedzieliśmy tam w duszącym upale, z otwartymi na oścież drzwiami, bez klimatyzacji. Patrzyłem na starszą kobietę, która wyglądała, jakby miała zemdleć z gorąca. Próbowałem interweniować u kierowcy autobusu, ale on tylko machnął ręką. Więc siedzieliśmy tam, patrząc, jak obsługa naziemna odwiedza się nawzajem, rozmawia i śmieje się – chyba dzielili się żartem
— opisał dalej.
Amerykański politolog zadał więc dosadne pytanie zarządowi lotniska…
Który Einstein wymyślił ten system? Czy macie jakiekolwiek obawy o bezpieczeństwo i komfort pasażerów, nie wspominając o ich zdrowiu? (…) To, czego byłem świadkiem dzisiaj, to nie tylko brak organizacji. To traktowanie klientów nie jako pasażerów, ale jako samoładującego się ładunku. Hańbiące – nie ma innego sposobu, by to ująć
— spuentował w mocnych słowach.
Jednocześnie Michta odpowiadał na komentarze, które sugerowały, że wina leżała po stronie nie lotniska, a linii lotniczych, w tym wypadku francuskich.
Nie. Może jestem na zewnątrz przy autobusie, ponieważ @AirFranceFR w tym przypadku nie chciało zapłacić, jak sugerujesz. Ale trzymanie pasażerów w autobusie w upalnym gorącu, podczas gdy inny stoi z tyłu pusty, nie ma nic wspólnego z liniami lotniczymi. To zarządzanie @ChopinAirport
— odparł na jeden z takich głosów.
Dziś utrudnienia na lotnisku
Tymczasem dziś Piotr Rudzki z biura prasowego portu informował PAP, iż jedna z dróg startowych na Lotnisku Chopina w Warszawie została w niedzielę wyłączona z ruchu, w związku z wykryciem na niej spękań. Dodał, że uszkodzenia zauważono podczas rutynowej kontroli, a ruch przeniesiono na drugą drogę startową.
Czytaj także
olnk/X/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/763736-amerykanski-politolog-wsciekly-na-okecie-hanbiace
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.