Mieszkańcy Szczecina od kilku dni informują o śniętych rybach, które zauważyli w Odrze i Kanale Zielonym. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Szczecinie poinformował, że przeprowadził już analizę próbek pobranych kilka dni temu z trzech lokalizacji. Czy i w tym przypadku, jak to miało miejsce w 2022 roku, gdy rządziło Prawo i Sprawiedliwość i pojawił się ten sam problem, celebryci rzucą się na rząd Donalda Tuska?
„Polski Czarnobyl”
Przypomnijmy, co działo się, gdy w 2022 roku mieliśmy do czynienia z plagą śniętych ryb w Odrze, za którą odpowiadała złota alga. Rząd Mateusza Morawieckiego oskarżano m.in. o opieszałość i ukrywanie problemu. Z kolei ówczesna marszałek województwa lubuskiego kolportowała niepotwierdzoną informację z Niemiec o rzekomym masowym skażeniu rzeki rtęcią. Ostatecznie okazało się to kłamstwem. Na ówczesny rząd rzucili się również celebryci, m.in. Kinga Rusin nazwała tamtą sytuację… „polskim Czarnobylem”.
Tak było w 2022 roku, ale w kolejnych latach problem również występował. I znów mieliśmy do czynienia ze złotą algą. Wtedy jednak rządziła już koalicja Donalda Tuska, więc wokół sprawy nie było tak głośno.
Co się dzieję?
Czy i tym razem mamy do czynienia ze złotą algą? Badania przeprowadzone przez Inspektorat wykluczyły to.
Analiza wyników badań nie wykazała obecności złotej algi w żadnym z miejsc
— przekazał rzecznik WIOŚ Michał Ruczyński.
Co jest więc przyczyną śnięcia ryb? Wyniki analiz są alarmujące i jednoznacznie wskazują na tzw. przyduchę, czyli drastyczny brak tlenu, jako kluczowy powód masowego wymierania ryb oraz mięczaków. W badanych rejonach, ze szczególnym uwzględnieniem jeziora Dąbie, odnotowano wysokie zagęszczenie związków azotu i fosforu. Połączenie tak wysokiego zasolenia z obecnością azotu i fosforu tworzy idealne środowisko do gwałtownego namnażania się fitoplanktonu. Proces ten dodatkowo pogłębia kryzys, ponieważ rozwijający się plankton roślinny intensywnie zużywa resztki tlenu pozostałe w zbiornikach wodnych.
Choć parametry chemiczne są alarmujące, urzędnicy apelują o spokój i wskazują na naturalne źródła problemu. Marek Synowiecki, rzecznik szczecińskiego oddziału Wód Polskich, tłumaczy, że obecna sytuacja jest wynikiem nakładających się zjawisk pogodowych i hydrologicznych. Północny wiatr wywołał na Odrze tzw. umiarkowaną cofkę, która wbiła mocniej zasolone wody z Zalewu Szczecińskiego w głąb rzeki. Dodatkowym obciążeniem okazały się zanieczyszczone spływy z wód opadowych.Przedstawiciel Wód Polskich podkreśla jednak, że problem ma charakter czysto punktowy, a gwałtowne spadki tlenu notowane są wyłącznie w miejskich zastoiskach. Zdaniem instytucji obecne anomalie nie mają skali masowej i nie są powiązane z zakwitem toksycznych alg ani żadną globalną katastrofą ekologiczną.
„To już dziś nie interesuje”
O problemie napisał na platformie X dziennikarz Tomasz Duklanowski. Zwrócił on uwagę na to, że politycy i celebryci, którzy interesowali się sytuacją na Odrze za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, dzisiaj milczą i są obojętni na problem.
Setki zdjęć martwych ryb, ślimaków, małż i raków w Odrze pokazują od tygodnia w mediach społecznościowych mieszkańcy Szczecina i okolic. Ale to już dziś nie interesuje aktywistów ekologicznych, działaczy Partii Zielonych i polityków KO, którzy tak obiecywali poprawę stanu Odry, gdy dojdą do władzy.
Trudno zjawiska nie dostrzec, bo martwe ryby wypływają przy nabrzeżach Odry w samym centrum Szczecina. Mieszkańcy wrzucają do sieci zdjęcia tysięcy martwych ślimaków pływających na powierzchni wody. Pojawiły się też śnięte gigantyczne sumy. Inni narzekają na smród, bo nikt trucheł z wody nie wybiera
— napisał Duklanowski.
W swoim wpisie wspomniał on również o badaniach przeprowadzonych przez WIOŚ.
Pod presją mieszkańców Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Szczecinie przeprowadził badania stanu Odry w Szczecinie i okolicach. Wykazały one deficyt tlenu i wysokie zasolenie wody, co jest przyczyną śnięcia ryb w rzece. Jest to spowodowane dużymi zrzutami zasolonej wody przez przedsiębiorstwa. Przy obniżeniu stanu wody w Odrze i upałach katastrofa ekologiczna, z jaką mieliśmy do czynienia w 2022 roku, wydaje się być tylko kwestią czasu
— czytamy.
Ale dziś martwe ryby nie interesują już koncesjonowanych organizacji ekologicznych i działających w nich aktywistów oraz aktywiszcza. Oni wiedzą, z której strony chleb jest posmarowany i przede wszystkim kto go smaruje.
Nie podnosi alarmu tak aktywny przed laty w sprawie Odry Przemysław Słowik, wiceprzewodniczący Partii Zielonych, mieszkaniec Szczecina. Dostał dobrze płatną synekurę w WFOŚ i siedzi cicho. Podobnie jak ministra Ula Zielińska.
Nie ma też posłanki Katarzyny Kotuli z położonego nad Odrą Gryfina. Cztery lata temu zatroskana stanem Odry, dziś zaangażowana na innym odcinku frontu ideologicznego – walczy o przywileje dla par homoseksualnych.
Z kolei politycy z partii Tuska zajmują się dużo ważniejszymi sprawami niż ryby w Odrze. Te ostatnie mogą poczekać. Przecież głosu nie mają, zwłaszcza wyborczego
— zakończył Duklanowski.
kk/”SE”/wPolityce
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/761958-sniete-ryby-w-odrze-czy-rusin-znow-napisze-o-czarnobylu
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.