„Z pewnością ta literatura, którą znamy, odchodzi do lamusa” – przyznała ostatnio pisarka i laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury Olga Tokarczuk. Podczas kongresu Impact w Poznaniu opowiadała także o swojej nowej książce i… pochwaliła się, że w pracy korzystała z zaawansowanej i płatnej wersji AI.
Wspierająca Donalda Tuska i tzw. demokratów noblistka opowiedziała o swoich przygodach ze sztuczną inteligencją podczas rozmowy z lewicowym publicystą Sławomirem Sierakowskim o swojej nowej, skończonej już książce.
Nawiązując do tytułu panelu: „Czy literatura ma jakieś obowiązki?”, Tokarczuk zauważyła, że pojęcie obowiązku „jest trochę jakby z innego spectrum myślenia o świecie. Obowiązek i sztuka, obowiązek i literatura – nie, jakoś nie było u mnie na to zgody”.
Tokarczuk: „To moja ostatnia powieść”
Ale też sobie pomyślałam, ponieważ to jest moja ostatnia powieść, i już chyba nie będę w stanie tak dużo poświęcić wysiłku, żeby napisać dużą rzecz, więc wybrałam temat, który od dawna leżał mi na sercu i miałam poczucie czegoś w rodzaju obowiązku właśnie. Że są takie tematy w tym kontekście, w którym żyję, w tej kulturze, w której wyrosłam, wśród tych ludzi, którzy są dla mnie bliscy, że muszę podjąć temat, który był wydaje mi się pomijany jakoś, zwłaszcza w sferze kultury
— powiedziała pisarka, dodając, że „nie mamy takiej dużej opowieści na ten temat, oprócz »Samych Swoich« – już państwo się pewnie domyślacie, że mówię o ziemiach zachodnich, tzw. odzyskanych, po wojnie”.
Zastanawiam się, dlaczego właśnie ta wielka epopeja, przesiedlenia milionów ludzi, zasiedlenia krajów, krain, terytoriów, które należały do zupełnie innego państwa, ale też kultury, języka itd., było tak przez te 80 powojennych lat pomijane, że właściwie dostały tylko oprawę zabawną, jak „Sami Swoi” i że do nienaukowego mainstreamu właściwie nigdy nie weszły. Więc postawiłam sobie ten cel i podjęłam go z taką pełną powagą i z takim poczuciem, że robię coś dla większej zbiorowości
— powiedziała pisarka.
Pytana, czy „to naprawdę będzie ostatnia powieść”, odpowiedziała: „myślę, że tak”.
Może będę krótkie formy pisać
— dodała.
Sztuczna inteligencja w literaturze
Noblistka podkreśliła także, że „z pewnością ta literatura, którą znamy, odchodzi już do lamusa. Ta literatura wykoncypowana w głowie jednej osoby, która jest niepowtarzalnym dziełem jednego indywiduum pisanym przez długi czas, wieloletnie przemyślenia, kreacja świata”.
Odnosząc się do kwestii sztucznej inteligencji wskazała także, że jej zdaniem „nauczymy się szybko rozpoznawać, gdzie sztuczna inteligencja buduje sceny, bo mamy już taką intuicję, że wiemy na zdjęciach, co jest sztuczne, a co nie”.
Trochę mi szkoda tamtej literatury, bo już widzę też w tekstach właśnie, które powstają, że tutaj maczała palce sztuczna inteligencja. I trochę mi właśnie żal (…) Nie wierzę, że będzie taki chat, który będzie mógł pisać jak Nabokov
— dodała.
Ale, jak mówiła Tokarczuk, literatura pozostanie, choć na pewno inna - „będzie odpowiadała szybkim umysłom ludzi, którzy chcą rozrywki, którzy domagają się, żeby na końcu była jakaś puenta, bo to też w tym kierunku się zmienia literatura”.
Świat, ze swoim pędem, nie zasługuje już na duże, wymagające powieści. Po prostu nikt tego już nie przeczyta. Nie wiem, czy ktoś przeczytał do końca „Księgi Jakubowe”?
-– zastanawiała się.
Dodała, że „dzisiaj przeczytanie dużej książki jest jakieś naprawdę ciężkie i ludzie dowiadują się o zakończeniu »Ksiąg Jakubowych« ze streszczeń, więc to nie dodaje też skrzydeł. A są tematy, których się nie da opowiedzieć krótko. Po prostu świat jest niezwykle skomplikowany”.
Tokarczuk korzysta z AI
Tokarczuk upatruje - jak podał telemagazyn.pl - pomocy w narzędziach sztucznej inteligencji, która jest, jej zdaniem, zapowiedzią „symbotycznej przyszłości”.
To literaci, według Tokarczuk, najszybciej polubią się z modelami sztucznej inteligencji, ponieważ krytykowane obecnie narzędzia mają system „myślenia” rozwinięty w sposób najbardziej odpowiadający temu literackiemu
— czytamy w serwisie.
Jak przyznała dalej, wykupiła sobie „najwyższą, zaawansowaną wersję jednego modelu językowego”.
Bywam w głębokim szoku, patrząc na to, jak fantastycznie powiększa on horyzonty i pogłębia myślenie kreatywne. Z drugiej strony trzeba się przy tym bardzo pilnować. Bo te rozmowy wciągają i można zatracić pierwotny cel korzystania z AI na rzecz np. poznawania a nawet odkrywania niezwykłych teorii. Trzeba jednak uważać na halucynacje. Gdy przy pisaniu ostatniej powieści, której premiera odbędzie się jesienią tego roku, zapytałam ten zaawansowany model o to, do jakich piosenek mogli tańczyć moi bohaterowie na dansingu kilkadziesiąt lat temu, AI podrzuciła mi kilka tytułów, a na koniec dodała „i jeszcze Golec Łorkiestra”, z tym zabawnym błędem w nazwie
— wskazała pisarka, cytowana przez telemagazyn.pl.
PAP/telemagazyn.pl/tt
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/760614-noblistka-tuska-zaplacila-za-pomoc-ai-przy-ksiazce-ostatnia
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.