W Finlandii, gdzie siły zbrojne liczą 23-24 tys. żołnierzy zawodowych, jest około 900 tys. rezerwistów, a za kilka lat ma być milion.
Ostatni powszechny pobór do polskiego wojska zdarzył się w grudniu 2008 r. Ministrem obrony był wtedy Bogdan Klich, obecnie niby-ambasador Polski w USA. Od tego momentu powszechny pobór jest zawieszony. W ostatnich latach funkcjonowania obowiązkowej służby wojskowej do polskiej armii wcielano rocznie około 75 tys. młodych mężczyzn.
3 sierpnia 2008 r. podczas przysięgi wojskowej na Rynku Głównym w Krakowie ówczesny premier Donald Tusk ogłosił koniec powszechnego poboru. 5 sierpnia 2008 r. minister Bogdan Klich powiedział w Polskim Radiu:
Armia z poboru w obecnych czasach to już przeżytek. Potrzebujemy dobrze wyszkolonych żołnierzy, którzy nie są zmuszani do służby wojskowej. Dlatego - choć pobór do zasadniczej służby wojskowej jest wpisany w tradycję polskiego oręża - nadszedł moment, by z niego zrezygnować. Polska armia powinna liczyć około 120 tysięcy dobrze wyszkolonych żołnierzy.
Gen. Leon Komornicki, były zastępca szefa Sztabu Generalnego WP, uznaje decyzję o rezygnacji z powszechnego poboru za ogromny błąd, za wielkie osłabienie zdolności obronnych Polski. Twierdzi, że państwa graniczące z Rosją muszą opierać się na powszechnym poborze. Proponuje on system, który obejmowałby również kobiety oraz formy służby zastępczej dla osób niezdolnych do walki. Gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego WP, wskazał, że ze względu na sytuację demograficzną i geopolityczną Polska może zostać zmuszona do wprowadzenia pewnej formy obowiązkowej służby w przyszłości. Gen. bryg. Rafał Miernik, szef Zarządu Szkolenia Sztabu Generalnego WP, w listopadzie 2025 r. opowiedział się za przywróceniem obowiązkowego poboru, argumentując to potrzebami kadrowymi armii. A Antoni Macierewicz, były minister obrony narodowej, już w 2022 r. sugerował potrzebę przywrócenia poboru w obliczu zagrożenia ze strony Rosji.
10 kwietnia 2026 r. dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. Maciej Klisz stwierdził: „Debata o powrocie poboru do wojska coraz częściej sprowadzana jest do pytania »czy?«. W mojej ocenie to błąd. To nie jest już kwestia »czy«, ale »kiedy« – i przede wszystkim »w jakim kształcie«’”. Gen. Klisz wyciągnął wnioski z danych statystycznych:
Polska się kurczy i starzeje. To oznacza, że tradycyjny model masowego poboru, oparty na szerokiej bazie młodych roczników, staje się coraz mniej realny. Tym bardziej zasadne jest pytanie nie o sam powrót poboru, lecz o jego formę – selektywną, kompetencyjną, być może hybrydową, ściśle powiązaną z systemem rezerw i potrzebami państwa.
I zaznaczył, że „to nie generałowie decydują o odwieszeniu obowiązkowej służby wojskowej. To decyzja polityczna – wymagająca wyważenia kosztów, akceptacji społecznej i długofalowej wizji państwa”.
Za przywróceniem powszechnego poboru opowiadał się prof. Sławomir Cenckiewicz, gdy pełnił funkcję szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego:
Musimy zacząć mówić o zagrożeniach wprost, również przez przygotowanie społeczeństwa do tych zagrożeń. Czyli musimy odwiesić zasadniczą służbę wojskową. Jest dobra okazja do tego, żeby ci, którzy pobór zawiesili, go odwiesili.
Pod koniec 2022 r. Siły Zbrojne RP liczyły 118 tys. żołnierzy zawodowych, w 2024 r. - 135 tys., a w 2025 - 150 tys. Całe Siły Zbrojne RP dysponowały w 2025 r. 216 tys. żołnierzami. Wzrost liczebny armii był możliwy po tym, jak po napaści Rosji na Ukrainę Sejm przyjął ustawę o obronie ojczyzny (przygotowywaną od przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w 2019 r.). Zgodnie z nią, Siły Zbrojne mają liczyć 300 tys. żołnierzy - 250 tys. zawodowych i 50 tys. z Wojsk Obrony Terytorialnej.
Co najmniej od lutego 2026 r. nie tylko w wojsku coraz głośniej mówi się o potrzebie przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej. Powodem są choćby starzejące się i zbyt szczupłe rezerwy. Przez mniej więcej rok po wejściu w życie ustawy o obronie ojczyzny stan osobowy sił zbrojnych szybko rósł. Jednak od około dwóch lat zaczyna brakować etatów dla żołnierzy służby dobrowolnej. Kończą oni szkolenie specjalistyczne, deklarują, że chcą zostać w wojsku, ale nie ma dla nich etatów. Na przykład w 2026 r. przewidziano limit 39 tys. miejsc. To działa demobilizująco na tych wszystkich, którzy chcą swoją przyszłość związać z wojskiem. Żołnierze zawodowi to podstawa armii i systemu bezpieczeństwa państwa, ale musi mieć ono też stosowną liczbę rezerwistów, a to może zagwarantować przywrócenie powszechnego poboru.
Debaty o przywróceniu powszechnego poboru toczą się w Niemczech, w Czechach, na Słowacji, na Węgrzech i w Rumunii, gdzie w przeszłości pobór do wojska był obowiązkowy, a obecnie się go nie prowadzi. Spośród państw sąsiadujących z Rosją obowiązkowa służba wojskowa obowiązuje w Finlandii, gdzie w stosunkowo krótkim czasie można zmobilizować nawet 280 tys. przeszkolonych rezerwistów. W państwie, gdzie siły zbrojne liczą 23-24 tys. żołnierzy zawodowych oraz personelu cywilnego każdego roku szkolenie wojskowe przechodzi dodatkowo około 21-22 tys. poborowych. W państwie liczącym 5,6 mln mieszkańców jest około 900 tys. rezerwistów. A jeszcze rząd Finlandii ogłosił plany zwiększenia liczby rezerwistów do 1 miliona do 2031 r. Głównym narzędziem do osiągnięcia tego celu jest podniesienie wieku rezerwistów: od 2026 r. górna granica wieku dla rezerwistów została podniesiona do 65 lat. Zwiększono też intensywność szkoleń.
Z opublikowanego 10 lutego 2026 r. sondażu pracowni Opinia24 dla RMF FM wynika, że 52 procent Polaków popiera przywrócenie obowiązkowej służby wojskowej (z czego 31 proc. to poparcie zdecydowane). Największymi zwolennikami przywrócenia zasadniczej służby wojskowej są mężczyźni (57 proc.), osoby w wieku 50-59 lat (61 proc.) oraz osoby z wykształceniem zawodowym (59 proc.). Największe poparcie dla tego rozwiązania deklarują wyborcy Prawa i Sprawiedliwości (73 proc.) oraz osoby głosujące na Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich (62 proc. w pierwszej turze, 60 proc. w drugiej). Największy sprzeciw wobec przywrócenia obowiązkowej służby wojskowej wyrażają osoby w wieku 25-29 lat (43 proc.), osoby z wyższym wykształceniem (39 proc.) oraz wyborcy Rafała Trzaskowskiego w drugiej turze wyborów prezydenckich (35 proc.).
Nic nie wskazuje na to, aby rządząca obecnie koalicja zdecydowała się przywrócić obowiązkową służbę wojskową. Choćby dlatego, że jej trzon, czyli dawna Platforma Obywatelska, odpowiada za niszczenie polskich sił zbrojnych, likwidację garnizonów i jednostek, niski stan osobowy. Od 2026 roku MON wprowadza nowe formy rezerw, w tym „rezerwę wysokiej gotowości”, dążąc do zbudowania systemu opartego na 500 tys. żołnierzy, w tym armii zawodowej i WOT, lecz obiektywnie to jest nie do zrealizowania bez przywrócenia powszechnego poboru. A jeśli rządzący nie chcą, społeczeństwo powinno to na nich wymusić.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/759120-wiekszosc-polakow-chce-przywrocenia-powszechnego-poboru
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.