Analityk kontrwywiadu z ABW, doktor w trakcie habilitacji, który rozpracowywał sprawę Rubcowa, pracuje teraz w jednym z powiatowych urzędów pracy za minimalną krajową — to najbardziej drastyczny przykład braku wsparcia polskich agentów po zakończeniu służby. „Rzeczpospolita” opisała alarmujący raport Frontline Foundation o tego typu przypadkach i zagranicznych pracodawcach, którzy chętnie werbują porzuconych agentów.
Państwo wydało na agentów krocie i zapomina o nich
Jak zaznaczył dziennik, „osoby zatrudnione w służbach specjalnych to jedni z najlepiej wyszkolonych funkcjonariuszy w Polsce”.
Gdy odchodzą – czy to na emeryturę, czy do cywila – zostają „na lodzie”. Bo służby specjalne, w przeciwieństwie np. do wojska (jest rozbudowany system aktywizacji zawodowej byłych żołnierzy), dotąd nie doczekały się systemu wsparcia dla byłych funkcjonariuszy. To jest fatalne zaniedbanie nie tylko dla nich, ale też dla państwa, które wydało krocie na ich wyszkolenie
— czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Raport na ten temat opracował Frontline Foundation, fundacja założona przez byłych funkcjonariuszy służb specjalnych.
Brak systemowej rekonwersji generuje ryzyka podwójnej natury: utratę cennego kapitału ludzkiego, który mógłby zasilać administrację, instytucje międzynarodowe i sektory strategiczne, oraz zagrożenia kontrwywiadowcze wynikające z niekontrolowanego przepływu byłych funkcjonariuszy do podmiotów prywatnych (w tym zagranicznych) oraz organizacji powiązanych z państwami o sprzecznych interesach geopolitycznych”
— czytamy w raporcie, cytowanym przez „Rz”.
Opracowanie dotyczy newralgicznych służb: ABW, CBA, AW, SKW i SWW. Według szacunków fundacji „rocznie odchodzi z nich po kilkudziesięciu funkcjonariuszy o wysokich kompetencjach i unikatowej wiedzy”. W ciągu 5-10 lat odejdzie od kilkuset do nawet tysiąca osób.
Według raportu „państwo nie robi nic, by ich ‘zagospodarować’”.
Analityk, który zdemaskował Rubcowa, z najniższą krajową
Artur Chodziński, autor opisywanego raportu wskazuje, że inne kraje podchodzą do takich spraw zgoła odmiennie.
W Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych czy w Izraelu istnieje lista podmiotów i instytucji, w których funkcjonariusze mogą rozpocząć pracę po odejściu ze służb specjalnych. U nas dotąd nie stworzono kompleksowego systemu wsparcia takich funkcjonariuszy przy przejściu do życia cywilnego, mimo że reprezentują unikatowy profil kompetencyjny i są narażeni na specyficzne ryzyka
— czytamy.
Najbardziej jaskrawym przykładem opisywanym w raporcie był analityk, współautor sukcesu w rozpracowaniu i zdemaskowaniu Pawła Rubcowa. Rubcow podawał się za hiszpańskiego dziennikarza, ale w rzeczywistości był rosyjskim szpiegiem GRU, ostatecznie w oddanym Rosji w ramach wymiany więźniów między Rosją a USA w 2024 r. O sprawie było głośno, ale późniejsze losy wspomnianego analityka w żaden sposób nie oddawały skali sukcesu, jaki agent osiągnął.
Znam osobiście tę sytuację, analityk kontrwywiadu z ABW, który rozpracowywał sprawę Rubcowa, pracuje teraz w jednym z powiatowych urzędów pracy na wschodzie Polski, za minimalną krajową. A to specjalista najwyższej klasy, ze znakomitą znajomością języka rosyjskiego, ekspert od rosyjskiej dezinformacji, doktor nauk o bezpieczeństwie, w trakcie habilitacji. Wybitny umysł, tak naprawdę dzięki jego analizom udało się ustalić, że Rubcow to oficer GRU, a nie żaden dziennikarz
— opowiadał Artur Chodziński w rozmowie z „Rz”.
Ta sprawa była wyjątkowa, ale „mniej drastycznych przypadków jest mnóstwo”.
Ubogie CV - „Jak w bezpieczeństwie to na dyżurkę”
Autor raportu przyznał, że problemem odchodzących ze służby agentów, zobowiązanych do utrzymania w tajemnicy szczegółów swojej poprzedniej pracy, jest ubogie cv.
Na dowód Artur Chodziński przytoczył inny przykład.
Rekruterka mu zaproponowała: „to na dyżurkę, jak w bezpieczeństwie pan robił”. Oficer ofertę przyjął, ale założył sobie konto na LinkedInie i wkrótce dostał dużo lepszą: z firmy doradczej zarejestrowanej na Cyprze – z kapitałem, którego nikt nie sprawdził, lecz na starcie z pensją trzykrotnie wyższą niż zarabiał w służbie. Chodziło o „usługi konsultingowe”.
— opowiadał autor raportu, który widzi w podobnym postępowaniu niebezpieczne konsekwencje dla byłego agenta.
Bez systemu wsparcia w poszukiwaniu pracy zostanie on uwikłany w niebezpieczną relację, z której trudno się wyplątać
— zaznaczył Artur Chodziński w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita”.
SC/rp.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/757505-polska-nie-dba-o-bylych-agentow-chca-ich-obcy-pracodawcy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.