Do zakupu kolejnych 32 myśliwców F-35 przymierza się Polska. Jak czytamy w portalu wnp.pl, debata na temat liczby i jakości polskiego lotnictwa bojowego nabrała przyspieszenia „po publikacji zdjęcia Karola Nawrockiego w kokpicie F-35 i jednoznacznej wypowiedzi generała Wiesława Kukuły, szefa Sztabu Generalnego WP na temat zwiększenia potencjału lotniczego naszego wojska”.
Podwojenie myśliwców 5. generacji
Dzięki zakupowi kolejnych maszyn tego typu polskie siły zbrojne dysponowałyby już w sumie 64. myśliwcami 5. generacji.
Dodatkowo Polska może dołączyć do międzynarodowego projektu GCAP i w ten sposób stać się współproducentem przyszłego samolotu bojowego 6. generacji.
— czytamy w wnp.pl.
Według portalu debata na temat liczby i modeli nabrała ostatnio nowego tempa.
Generał Kukuła stwierdził niedawno, że Polska musi myśleć o zwiększeniu potencjału lotniczego, bo zagrożenia wcale nie maleją, a przestrzeń powietrzna staje się kluczowym obszarem rywalizacji militarnej. Dlatego sztab rekomenduje zakup dwóch kolejnych eskadr samolotów.
— pisze Włodzimierz Kaleta w wnp.pl
Musimy zwiększać zdolności odstraszania, a przewaga w powietrzu jest jednym z ich fundamentów
— mówił też gen. Wiesław Kukuła w rozmowie z analitykiem Krzysztofem Wojczalem na jego kanale w serwisie YouTube. Dodał, rozbudowa „miecza”, czyli środków mogących daleko i boleśnie uderzyć w przeciwnika to obecnie główna zasada.
Eksperci cytowani przez portal przyznają, że absolutne minimum dla polskiego lotnictwa to 160 samolotów.
Musimy mieć także samoloty przewagi powietrznej, co najmniej 3 eskadry, czyli 48 maszyn. Nasze samoloty F-16 mają mniejsze możliwości, niż maszyny przewagi powietrznej Federacji Rosyjskiej czy ciężkie myśliwce rosyjskie Su-27, Su-35, Mig-25
— wylicza z kolei płk. pilot Krystian Zięć, były instruktor F-16, cytowany przez wnp.pl.
Rozmowy ws. myśliwców 6. generacji
Myśliwce 5. generacji sprawdzają się obecnie w wojnie na Bliskim Wschodzie, dając zdecydowaną przewagę w powietrzu.
Od zawsze jestem zwolennikiem zakupu kolejnych F-35. Musimy zadać sobie pytanie: Do czego ma ten samolot służyć? Czy mamy biernie bronić części Polski, będącej rosyjską strefą antydostępową, która ciągnie się od Królewca przez Białoruś i sięga przynajmniej do Wisły. Czy też wejść aktywnie do rosyjskiej strefy antydostępowej, zrobić porządek i ją zlikwidować. Jestem za drugim rozwiązaniem
— mówi w rozmowie z portalem gen. pilot Tomasz Drewniak, były inspektor Sił Powietrznych RP.
Wyjaśnia przy tym, że „wejście w tę strefę, by zniszczyć cele przeciwnika położone w głębi jego terytorium pozwoli, by siły powietrzne, wojska lądowe i wszyscy inni uczestnicy działań bojowych uzyskali swobodę manewru i ognia”.
Co ciekawe, jak czytamy w portalu, „niewiele wcześniej wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota wspomniał, że Polska rozpoczęła negocjacje na temat udziału programie budowy myśliwca 6. generacji Global Combat Air Programme (GCAP)”.
Jest to jeden z najbardziej ambitnych projektów lotniczych na świecie. Angażują się już w niego Japonia, Włochy i Wielka Brytania. Samoloty przyszłości miałyby wejść do służby pomiędzy 2035 a 2040 rokiem.
SC/wnp.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/757156-nowy-zakup-f-35-zagrozenia-wcale-nie-maleja
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.