Kolejna tragedia dotknęła rodzinę Tomasza Komendy - mężczyzny, który odsiedział 18 lat za zbrodnię, której nie popełnił, a zaledwie kilka lat po odzyskaniu wolności zmarł na chorobę nowotworową. Media ujawniły, że na początku grudnia 2025 r. w łazience mieszkania przy ul. Strzegomskiej we Wrocławiu znaleziono ciało Stanisławy Szczęsnej - matki chrzestnej pana Tomasza. 74-latka przez dwa lata była uważana za osobę zaginioną, tymczasem jej zwłoki przez cały czas leżały w łazience. Sąsiadów zaniepokojonych nieobecnością kobiety, a wkrótce także - dochodzącym z pustego mieszkania fetorem - administracja straszyła… karami za „nieuzasadnione wezwanie służb”.
W grudniu 2023 r. sąsiedzi ostatni raz widzieli ciotkę pana Tomasza Komendy, Stanisławę Szczęsną - schorowaną seniorkę mieszkającą samotnie w jednym z lokali starego, zaniedbanego bloku przy ul. Strzegomskiej we Wrocławiu. 74-latka była siostrą Teresy Klemańskiej - matki zmarłego w 2024 r. na raka Tomasza Komendy, niesłusznie skazanego za zbrodnię, której nie popełnił. Po 18 latach odsiadki (przez cały czas bliscy bezskutecznie walczyli o jego wyjście na wolność) mężczyzna nie umiał poradzić sobie z życiem na wolności, popadł w kłopoty i konflikty, później - zachorował na nowotwór, który ostatecznie okazał się śmiertelny.
Pani Stanisława nie utrzymywała kontaktu z rodziną, jednak sąsiedzi na początku sądzili, że pogodziła się z bliskimi i wyjechała do nich na Boże Narodzenie. Kiedy po pół roku nadal się nie pojawiała, zaczęli się niepokoić. Tragiczny finał jej poszukiwań opisuje dziś „Gazeta Wyborcza”.
Sąsiadów straszono… obciążeniem kosztami
W maju 2024 r. sąsiedzi zgłosili administracji budynku, że martwią się o to, co stało się z panią Stanisławą.
Potem jeszcze kilka razy prosiliśmy, żeby sprawdzili jej mieszkanie, a może wezwali straż pożarną, bo robactwo nam już krążyło po klatce, mówiliśmy, że stamtąd idzie. Usłyszeliśmy od administracji, że jak będzie niesłuszne wezwanie, to jeszcze nas obciążą kosztami, i czy wiemy, ile taka akcja kosztuje
— powiedziała „Wyborczej” jedna z sąsiadek.
Teresa Klemańska wspomina, że przez lata nie miała kontaktu z siostrą, bo ta - po skazaniu Komendy - uwierzyła w winę chrześniaka i powiedziała jej wiele bolesnych słów. O zaginięciu pani Stanisławy Klemańska dowiedziała się niemal rok poźniej. Na policji nie przyjęto jej zgłoszenia, poinformowała więc syna siostry.
Synowi nie pozwolono nawet rozejrzeć się po mieszkaniu
Administracja nie chciała początkowo zgodzić się na otwarcie mieszkania. Swoją decyzję zmieniła nieco później.
Przyszła administratorka ze ślusarzem, ja byłem z kuzynem. Otworzyli drzwi, przez próg zrobili zdjęcie, a nam kazali iść prosto do szafki ze zdjęciami. Zobaczyłem, że na stole leży mamy inhalator, dokumenty, pieniądze, przecież nigdzie by bez nich nie wyszła. Miała astmę, nie ruszała się bez inhalatora. Chciałem się rozejrzeć po mieszkaniu, ale kazali mi zaraz wychodzić
— mówi w rozmowie z „GW” .
Mimo trwających poszukiwań (dopiero w grudniu 2025 kobieta została uznana za zmarłą), administracja zarządziła eksmisję. 8 grudnia 2025 r. do kawalerki wkroczyła firma sprzątająca, aby wynieść meble. W łazience pracownicy natrafili na ciało pani Stanisławy. Leżało w wannie i było już zmumifikowane.
W rozmowie z „GW” policja przekazała, że mieszkanie było dwukrotnie otwierane, także w obecności członków rodziny. Zwłok nie ujawniono, a lokal sprawiał wrażenie opuszczonego, stąd odstąpiono od ponownego wejścia. Prokuratura bada obecnie przyczyny śmierci 74-latki.
Wyborcza.pl,Onet.pl/Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/755261-nie-zyje-ciotka-tomasza-komendy-makabryczny-final-poszukiwan
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.