Śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania wypadku kolejowego, w którym poważnych obrażeń ciała doznał 17-latek, wszczęła Prokuratura Okręgowa w Radomiu. Licealista wpadł pod pociąg, gdy pomagał jednej z pasażerek wynieść wózek. Nastolatek wciąż jest w bardzo ciężkim stanie.
Do wypadku doszło 14 lutego na stacji kolejowej w Woli Bierwieckiej, w gm. Jedlińsk, w pow. radomskim. Wstępne dochodzenie w tej sprawie prowadziła radomska policja. Teraz sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa i - jak poinformowała jej rzeczniczka Aneta Góźdź – wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania wypadku komunikacyjnego, którego skutkiem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu. Przestępstwo to jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów.
17-latek jechał z mamą pociągiem relacji Radom – Warszawa. - Około godz. 11.40, gdy pociąg zatrzymał się w Woli Bierwieckiej, na chwilę wyszedł na peron, by pomóc jednej z pasażerek wynieść wózek.
Gdy wsiadał z powrotem do wagonu, drzwi zamknęły się i przytrzasnęły mu rękę. Chłopiec dostał się pomiędzy krawędź a pudło pociągu, a następnie pod pojazd
— powiedziała rzeczniczka prokuratury.
Stan nastolatka jest bardzo ciężki
Zauważywszy, co się stało, jeden z pasażerów, pociągnął za hamulec bezpieczeństwa. Pociąg zatrzymał się po przejechaniu kilkudziesięciu metrów. Chłopiec z poważnymi obrażeniami ciała został przewieziony do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, a po kilku dniach do warszawskiego szpitala o wyższych referencjach. Stan licealisty jest wciąż określany jako bardzo ciężki.
Obecnie śledczy ustalają okoliczności wypadku. Przesłuchiwani są świadkowie i analizowany jest monitoring. Na podstawie nagrania będzie odtwarzany przebieg zdarzenia.
Prokurator zlecił policji zabezpieczenie wszelkiej dokumentacji oraz materiałów dźwiękowych i wizualnych, związanych z wypadkiem oraz z oceną stanu technicznego pociągu
— powiedziała prokurator.
Śledczy będą ustalać, ile czasu upłynęło od zatrzymania się pociągu do sygnału odjazdu, czy nastolatek zaczął wsiadać przed czy po sygnale ostrzegawczym, czy kierownik pociągu sprawdził peron przed podaniem sygnału do odjazdu.
Trzeba będzie też oceniać, czy właściwie zadziałał mechanizm otwierania i zamykania drzwi
— powiedziała prok. Góźdź.
Specjalne systemy i czujniki antyzgnieceniowe
Nowoczesne pociągi posiadają m.in. specjalne systemy i czujniki antyzgnieceniowe. Gdy drzwi podczas zamykania napotkają przeszkodę (np. ramię, plecak), czujniki wykrywają nacisk, co powoduje natychmiastowe zatrzymanie zamykania i ponowne otwarcie drzwi. Czujniki współpracują też z systemem sterowania pociągiem, dlatego biegli muszą ustalić, dlaczego maszynista mógł ruszyć, skoro drzwi nie były domknięte.
Niezależnie od prokuratury sprawą zajmuje się także Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych.
Wyniki prac stanowić będą uzupełnienie materiału dowodowego, w oparciu o który prokurator ostatecznie zdecyduje, czy i kto poniesie odpowiedzialność za zaistniałe zdarzenie i jego skutki
— powiedziała rzeczniczka prokuratury.
Wiadomo, że kierownik i maszynista pociągu byli trzeźwi.
17-letni Dominik jest uczniem I LO w Radomiu i mieszkańcem gm. Stromiec w pow. grójeckim. Po wypadku zarówno społeczność szkoły, jak i władze gminy apelowały o oddawanie krwi dla ucznia.
PAP/oprac. Natalia Wierzbicka
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/754048-dramatyczny-wypadek-17-latek-chcial-pomoc-wpadl-pod-pociag
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.