Żołnierze 64 batalionu lekkiej piechoty w Pomiechówku z dnia na dzień stracili możliwość codziennej służby, która dla wielu była głównym źródłem utrzymania. Według portalu Zero.pl, kóry opisał całą sprawę, w jednostce pojawiło się napięcie i chaos. A po jednym z incydentów sytuacją miał się nawet zainteresować kontrwywiad. Wśród przepytywanych przez serwis terytorialsów ma narastać przekonanie, że decyzja nie jest przypadkowa, a miała być ona zemstą za ujawnienie niewygodnych informacji dotyczących planów przeniesienia batalionu.
Nagły zakaz i utracone etaty
Na początku stycznia 2026 r. żołnierze 64 blp usłyszeli, że od 12 stycznia kończy się możliwość codziennych powołań do służby.
Dla wielu z nas to była jedyna praca. Odbieranie ludziom zarobku bez uprzedzenia, praktycznie z dnia na dzień, jest po prostu nie w porządku
— mówił jeden z żołnierzy jednostki, cytowany przez Zero.pl.
W 64 blp, podobnie jak w innych jednostkach w kraju, zawodowi wojskowi stanowią mniejszość. Trzon stanowią ochotnicy Terytorialnej Służby Wojskowej, z których część pełni służbę dorywczo, a część – codziennie. Dla tej drugiej grupy była to stała forma zatrudnienia.
Nowe regulacje ograniczyły ich obecność do maksymalnie dwóch dni w tygodniu, poza realizacją konkretnych zadań, takich jak operacje na wschodniej granicy czy szkolenia specjalistyczne.
Źródło konfliktu: powrót do Płocka
Spór koncentruje się wokół planów ponownego przeniesienia batalionu do Płocka, oddalonego o około 80 km od Pomiechówka. Część żołnierzy zawodowych – jak twierdzą rozmówcy – miała od dawna zabiegać o taki ruch. W raportach dotyczących morale pojawiały się informacje o rzekomej woli powrotu do Płocka.
Według żołnierzy, do których dotarła redakcja, obraz ten był niepełny. Istniała bowiem grupa żołnierzy zawodowych, popierająca zmianę, ale nie stanowiła ona większości. W grudniu informacje o raportach ujrzały światło dzienne.
Jak czytamy w tekście Zero.pl:
Zdaniem służących w Pomiechówku, decyzja o zakończeniu powołań jest właśnie skutkiem sporu pomiędzy żołnierzami zawodowymi oraz żołnierzami ochotnikami TSW (terytorialnej służby wojskowej) oraz formą kary za „doniesienie” mediom o nieprawidłowościach, które miały miejsce w 2025 r. Decyzja wpłynęła nie tylko na morale żołnierzy, ale również funkcjonowanie całego batalionu, gdzie codzienna praca żołnierzy ochotników jest bardzo istotna”.
Tło reorganizacji
W 2021 r. w strukturach 6 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej połączono dwa bataliony – 64 blp w Płocku i 65 blp w Pomiechówku – tworząc jeden pododdział z siedzibą w Pomiechówku. Powodem, jak tłumaczyło dowództwo, było niskie ukompletowanie i ograniczenia infrastrukturalne.
Obecnie część sił stacjonuje w Płocku, a dowództwo oraz pozostałe kompanie – w Pomiechówku. W 2025 r. pojawiła się informacja o planowanym powrocie batalionu do Płocka. Sprawa szybko nabrała politycznego wymiaru.
Reakcja byłego szefa MON i list 140 żołnierzy
Na początku grudnia 2025 r. były minister obrony Mariusz Błaszczak opublikował wpis, w którym ostrzegł, że przeniesienie batalionu może osłabić jego zdolności operacyjne. Twierdził, że zgłaszają się do niego zaniepokojeni żołnierze, obawiający się odejść ze służby.
Do sprawy, jak przypomina Zero.pl, odniósł się również znany w kręgach wojskowych profil „Bechatka”.
W grudniowym wpisie – żołnierze z tego batalionu donoszą, że starszy podoficer dowództwa (SPD) od dłuższego czasu miał tworzyć meldunki o nastrojach wśród żołnierzy. SPD to stanowisko w armii, które odpowiada za odpowiednią komunikację pomiędzy korpusem szeregowych i podoficerów a dowództwem.
—przypomina portal
Z meldunków, które składał SPD wynikało, że żołnierze chcieliby wrócić do Płocka. Redakcja Zero.pl o tę sprawę zapytała trzech żołnierzy z 64 blp. Wszyscy twierdzą, że taka sytuacja miała miejsce.
— czytamy w Zero.pl
Wizyta generała
W grudniu 2025 r. batalion wizytował dowódca WOT, gen. dyw. Krzysztof Stańczyk. Podczas spotkania wręczono mu list podpisany przez 140 żołnierzy, w którym przedstawiono ich stanowisko wobec planowanych zmian.
Zdaniem rozmówców Zero.pl, forma takiej komunikacji nie spodobała się części kadry zawodowej. Wkrótce potem miała zapaść decyzja o ograniczeniu powołań.
Zgodnie z nowym zarządzaniem, jak dowiadujemy się od portalu, wprowadzono nie tylko ograniczenia obecności ochotników, ale także ograniczono im dostęp do kursów, które miały być przeznaczone wyłącznie dla żołnierzy zawodowych.
Sprawa dla kontrwywiadu
Skutki zmian miały być widoczne natychmiast. Według Zero.pl już pierwsza rotacja po wprowadzeniu nowych zasad pokazała skutki braków kadrowe. To żołnierze TSW odpowiadali dotąd za znaczną część prac magazynowych, logistycznych i administracyjnych. Bez ich codziennego wsparcia funkcjonowanie jednostki stało się trudniejsze.
Dodatkowo pojawił się incydent z udostępnieniem w otwartym arkuszu Google listy obecności zawierającej dane żołnierzy.
Błędna lista obecności miała dodatkowo zostać wrzucona na otwarty dysk Google, aby każdy żołnierz z kompanii mógł zaznaczyć, czy będzie obecny na rotacji. Na ogólnodostępnym arkuszu znaleźć miał się szereg informacji na temat służących na kompanii żołnierzy (stopnie, nazwiska czy numery rejestracyjne pojazdów). Któryś z żołnierzy musiał uznać to (słusznie) za złamanie zasad ochrony informacji niejawnych i donieść o tym odpowiednim organom, ponieważ incydent miał zakończyć się wizytą Służby Kontrwywiadu Wojskowego na terenie jednostki.
— opisuje portal.
Stanowisko dowództwa
Dowództwo brygady odrzuca zarzuty, jakoby ograniczenia były formą represji. Rzecznik podkreśla, że powołania odbywają się zgodnie z ustawą o obronie Ojczyzny i zależą od bieżących potrzeb operacyjnych. Zaznacza również, że decyzja o ewentualnym powrocie batalionu do Płocka nie zapadła na poziomie brygady, lecz wynika z szerszych planów rozwoju Sił Zbrojnych i potrzeby ochrony infrastruktury krytycznej.
6 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej działa transparentnie i zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. W myśl ustawy o obronie Ojczyzny, żołnierz obrony terytorialnej pełni służbę rotacyjnie w jednostce wojskowej co najmniej raz w miesiącu przez dwa dni w czasie wolnym od pracy. Zabezpieczenie prawidłowego funkcjonowania jednostki wojskowej jest procesem ciągłym, a ilość powołań wynika z aktualnego obciążenia zadaniami danego pododdziału stosownie do potrzeb Sił Zbrojnych
— wyjaśniał portalowi oficer prasowy.
Wśród terytorialsów, wypowiadających się dla Zero.pl, pozostaje jednak przekonanie, że ograniczenia powołań są konsekwencją ujawnienia wewnętrznych napięć – i że to właśnie oni ponieśli koszt tej decyzji.
CZTYTAJ TEŻ: Szef MON zapowiedział powstanie rezerwy wysokiej gotowości. „Ma wiązać się z różnego rodzaju benefitami”
oprac. Sławomir Cedzyński/Zero.pl
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/753048-terytorialsi-z-pomiechowka-stracili-prace-zolnierze-to-zemsta
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.