Paweł Maniszewski, prezes Miejskiego Zakładu Komunikacji w Grudziądzu, które jest operatorem schroniska dla zwierząt, ocenił w rozmowie z PAP, że brakuje standaryzacji dotyczącej obiektów, w których udzielana jest pomoc bezdomnym zwierzętom. „Jeśli taka będzie, to patoschroniska znikną” - dodał.
Pytany o komentarz do sytuacji, która dzieje się teraz wokół schronisk dla zwierząt, przyznał, że zastanawia się, dlaczego dopiero teraz ten temat wzbudza takie zainteresowanie.
Jesteśmy niestety społeczeństwem „akcyjnym”. Tylko że my nie możemy działać od akcji pani Dody do akcji pani Rozenek. Brakuje w Polsce prostej rzeczy, czyli standardu działania schroniska dla zwierząt. Wytyczne, które są dostępne w polskich przepisach, są, delikatnie mówiąc, na poziomie fermy dla drobiu w XIX wieku
— zaznaczył.
Azyl, schronisko, ośrodek opieki nad zwierzętami - jak zwał, tak zwał - cały czas pokutuje jedno: brak standaryzacji. Jeżeli będzie standaryzacja (…) to te wszystkie pseudoschroniska znikną
— powiedział.
Kontrola schroniska przez samorząd
Podkreślił, że zdaje sobie sprawę, że samorządom jest dużo łatwiej zarabiać pieniądze na cieple, czy na wodzie.
Natomiast, gdyby było tak, że schroniska są kontrolowane przez samorząd, to w mojej ocenie, można zorganizować to w taki sposób, że będzie w miarę dobra rotacja, jeżeli chodzi o adopcję i bardzo niska śmiertelność
— dodał.
Jak mówił, Polska to cywilizowany kraj, w którym można w schronisku zapewnić ogrzewanie, niezamarzającą wodę w miskach czy dobrą karmę. Zauważył, że są setki firm, które dają karmę z prośbą, tylko żeby powiadomić o tym w mediach społecznościowych.
Dostajemy tysiące legowisk, smyczy, środków do prania, sprzedajemy reklamy na płotach. Tylko trzeba to w sposób systemowy sobie zorganizować i policzyć. Nam wyszło, że spełniając dużo wyższe standardy niż te, które są obecnie wymagane jako minimalne, można to zrobić w tych samych pieniądzach, w których ludzie w prywatnych schroniskach utrzymują psy na polu, gdzie zwierzęta zamarzają
— dodał Maniszewski.
„Państwo w tych sprawach nie działa”
Zaznaczył, że państwo w tych sprawach nie działa, a policja umarza postępowania związane z łamaniem ustawy o ochronie zwierząt.
Gdyby ktoś dał mi do ręki możliwość napisania ustawy, przeprocedowania i wprowadzenia w życie, to powstałyby wyłącznie schroniska, które mają pełną kontrolę gmin, samorządów bądź jakichkolwiek organizacji, na których jest pełne władztwo w zakresie kontroli
— dodał.
Opowiedział, jak doszło do zbudowania miejskiego schroniska.
Poprosił mnie o pomoc prezydent miasta. Okazało się, że miasto płaciło innemu schronisku za opiekę nad 250 bezdomnymi psami. Były to bardzo duże koszty, więc miasto postanowiło wziąć to na siebie
— powiedział.
Zaznaczył, że konsultował się w sprawie budowy i prowadzenia schroniska z przedstawicielami organizacji prozwierzęcych, weterynarzami, obejrzał też schroniska we Francji i Niemczech.
Z gotowym pomysłem poszedłem do prezydenta. Zbudowaliśmy to schronisko w założeniu, że ono jest na 250 psów, które musimy tam przenieść. Przenieśliśmy je i nagle w ciągu raptem może półtora roku populacja spadła nam do 80, bo resztę udało się adoptować. Powstało pytanie, co zrobić z pozostałymi 170 miejscami w schronisku
— zaznaczył.
Likwidacja pseudohodowli w Błędowie
Poprosili więc gminy ościenne. Dzisiaj, jak przekazał Maniszewski, w kolejce, żeby do nich przyjść, czeka ponad 50 gmin, a obsługują 22 gminy. Współpracują też, jako schronisko, z fundacjami. Ostatnio pomogli zlikwidować pseudohodowlę w Błędowie w gminie Płużnica.
Najpierw operatorem schroniska była wybrana fundacja, jednak zmieniły się tam władze i umowa została zakończona.
Zaczęliśmy prowadzić to jako spółka. Mam własnych pracowników, mam nad tym kontrolę. Robimy to w taki sposób, że każdy może przyjechać w nocy, nie dzwoniąc, nie uprzedzając i ja w 15 minut przyjadę, wpuszczę, opowiem
— podkreślił Maniszewski.
Na terenie schroniska jest pięć budynków, które są ogrzewane.
W budynku dla zwierząt w najgorszym stanie utrzymujemy temperaturę dwudziestu kilku stopni, a w pozostałych - kilkunastu. Na plusie
— podkreślił.
W ostatnim czasie szerokim echem w mediach odbiła się sprawa schroniska dla zwierząt w Bytomiu (woj. śląskie). Dochodzenie w sprawie znęcania się nad zwierzętami w tej placówce prowadzi mysłowicka policja pod nadzorem tamtejszej prokuratury. Dwa tygodnie temu, po ponownej kontroli, zamknięte zostało schronisko dla zwierząt w Sobolewie na Mazowszu, a prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami.
6 lutego Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim wszczęła śledztwo w sprawie znęcania się nad 212 psami oraz 16 kotami w schronisku w Kuflewie prowadzonym przez „Pogotowie dla zwierząt”. To tam m.in trafiły psy z Sobolewa. Śledztwo wszczęto na podstawie zawiadomienia powiatowego lekarza weterynarii.
PAP/oprac. Natalia Wierzbicka
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kraj/752650-standardy-albo-chaos-w-schroniskach-mocny-glos-z-grudziadza
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.