„Ten krzyż był symbolem naszego zwycięstwa. Jeżeli przyjmiemy, że nie ma przypadków, są tylko znaki, to jest to zachęta do głębokiego rachunku sumienia, w jakim stopniu jesteśmy gotowi do uznania dziedzictwa Jana Pawła II” - powiedział publicysta tygodnika „Do Rzeczy” Piotr Semka w „Salonie Dziennikarskim”, wspólnej audycji portalu wPolityce.pl i Radia Warszawa, transmitowanej na antenie Telewizji wPolsce24. Gośćmi Jacka Karnowskiego byli również Wojciech Biedroń, publicysta Telewizji wPolsce24, Marcin Wikło, publicysta tygodnika „Sieci” oraz Aleksandra Rybińska, publicystka Telewizji wPolsce24.
Przed kościołem św. Maksymiliana Marii Kolbego przy ul. Rzymowskiego w Warszawie spłonął historyczny krzyż papieski. To pod nim św. Jan Paweł II odprawił pierwszą Mszę Św. podczas pierwszej pielgrzymki do ojczyzny - 2 czerwca 1979 roku na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. To wtedy papież wypowiedział pamiętne zawołanie: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.
„To zachęta do głębokiego rachunku sumienia”
Do tej smutnej kwestii nawiązali publicyści.
Gdy w 1990 roku rozpoczęła się dyskusja, czy przywrócić nazwę przedwojenną placu marszałka Józefa Piłsudskiego, proponowałem, żeby połączyć stare z nowym, czyli stworzyć nazwę plac zwycięstwa Jana Pawła II. Pomysł niestety utonął wśród innych propozycji, ale dalej uważam, że to jest plac zwycięstwa Jana Pawła II i tak go nazywam w swoich myślach
— rozpoczął Piotr Semka.
Ten krzyż był symbolem naszego zwycięstwa. Jeżeli przyjmiemy, że nie ma przypadków, są tylko znaki, to jest to zachęta do głębokiego rachunku sumienia, w jakim stopniu jesteśmy gotowi do uznania dziedzictwa Jana Pawła II. Nawet wtedy, kiedy jest ono dla nas trudne do zaakceptowania. Dla mnie to jest znak do głębszej refleksji nad tym, w jakim stopniu rozumiemy nauczanie największego Polaka
— wskazał publicysta tygodnika „Do Rzeczy”.
W ocenie Marcina Wikły niewiele osób wiedziało, że ten krzyż stał właśnie tam.
Może on nie był ukryty, ale on trochę zniknął z pola widzenia, ponieważ wszyscy obecny plac Piłsudskiego kojarzymy z tym miejscem. Ale wczoraj, gdy oglądałem Drogę Krzyżową z Watykanu, to mnie uderzyło, ponieważ tam była inscenizacja, gdzie był krzyż, który płonął na końcu tej Drogi Krzyżowej. I to był ogromny powrót do tego, co zobaczyłem wcześniej w Warszawie. Do tego ta godzina 15, to dla osób wierzących musi być coś, co przywołuje mękę, cierpienie i wielką tragedię. Jeżeli coś płonie, to niech się z tego ognia coś narodzi
— wskazał publicysta tygodnika „Sieci”.
„Żyjemy w czasach tak upiornego zepsucia”
Wojciech Biedroń, abstrahując od tego, co było przyczyną tego pożaru, jest w stanie stwierdzić, że było to celowe podpalenie.
Zbyt złe są emocje, zbyt wielka wojna z katolicyzmem, z chrześcijanami w Polsce. Ale to jest też straszliwy symbol jednej rzeczy – żyjemy w kraju skrajnie zepsutym. Zepsuta jest władza, zepsute jest celebryctwo. Wiodą nas ludzie skrajnie zepsuci – dewianci, zboczeńcy – afera kłodzka nie jest tutaj żadnym przypadkiem. Żyjemy w czasach tak upiornego zepsucia. To, co stało się w Polsce w ostatnich kilku latach, jest sytuacją, którą przechodziła Irlandia, przechodziły Włochy, ale my przechodzimy to szybciej
— zaznaczył publicysta Telewizji wPolsce24.
Czytaj także
Telewizja wPolsce24/oprac. Natalia Wierzbicka
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kosciol/757244-tylko-u-nas-semka-ten-krzyz-byl-symbolem-naszego-zwyciestwa
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.