„Ta beatyfikacja jest sposobem uratowania honoru przez Kościół” - stwierdza ks. prof. Robert Skrzypczak w rozmowie z portalem wPolityce.pl, mówiąc o wielkiej postaci, którą był arcybiskup Fulton Sheen. Jak podkreśla ceniony teolog i duszpasterz, „zawsze warto przy tej okazji zestawiać razem postać abp. Fultona Sheena i postać kardynała Stefana Wyszyńskiego”. „W moim przekonaniu mamy do czynienia z dwoma wielkimi prorokami XX wieku. Obaj oddali życie dla Chrystusa, także ocierając się o męczeństwo” - wskazuje nasz rozmówca i dodaje: „Jeśli Amerykanie teraz tego nie wykorzystają, tych pięciu minut Opatrzności, żeby przeżyć swoje przebudzenie, to zmienię zdanie o Amerykanach”.
wPolityce.pl: Wiadomość, że 24 września w St. Louis odbędzie się beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena, wywołała - jak relacjonuje Vatican News - wyraźne poruszenie i wdzięczność wśród amerykańskich katolików. Mam również wrażenie, że ta radość jest widoczna także pośród polskich wiernych. Skąd to nasze zainteresowanie arcybiskupem z USA, który zmarł niemal 50 lat temu, a wręcz jego „popularność” w naszym kraju?
Ks. prof. Robert Skrzypczak: Dla nas, Polaków abp Fulton Sheen jest znany dzięki wielu publikacjom, które ukazują się w języku polskim już od kilku lat, łącznie z tak ważnymi publikacjami jak „Życie Jezusa Chrystusa”, „W co wierzymy”, czy też znamy takie dzieła, które można byłoby nazwać profetycznymi, jak „Komunizm i sumienie Zachodu”, albo „Krzyż i kryzys”, bądź też jego wyjątkowo szczególna książka o wojnach, napięciach międzynarodowych, także o nienawiści pod tytułem „Wojna i rewolucja”, czy też przepiękny modlitewnik, który abp Fulton Sheen przygotował dla żołnierzy armii amerykańskiej na czas wojny. Ponadto znamy także jego autobiografię - „Skarb w glinianym naczyniu”. Jedna z najpiękniejszych książek, które czytałem w życiu, nie tylko jeśli chodzi o treść, ale także o styl pisania abp. Fultona Sheena. Wystarczy tylko wspomnieć, że w okresie kiedy przebywał w Wielkiej Brytanii, kontaktował się często z G.K. Chestertonem i usiłował nauczyć się od tamtego pięknej sztuki ekspresji pisania.
Ponadto, jeśli chodzi o jego ważną rolę, jaką odgrywał w Stanach Zjednoczonych, był jednym z najważniejszych, najbardziej znanych kaznodziejów, który posługiwał się od 1930 roku radiem, a potem także od lat 50. telewizją. Dwukrotnie był wyróżniany nagrodą Emmy. Jego programy telewizyjne ściągały uwagę milionów ludzi.
Dla nas ta postać jest znana przede wszystkim jako bojownik o centralne miejsce Chrystusa w nauczaniu i modlitwie Kościoła, a także bojownik o - można powiedzieć - zasadę prawdy w świecie, który coraz bardziej podbijany przez ideologie komunistyczne czy neomarksistowskie, zaczyna tonąć w bagnie dowolności, odwracania znaczeń, zakłamywania też wielu pojęć związanych z najważniejszymi kwestiami życia, takimi jak sens życia, jak miłość, jak relacja, jak zbiorowość, społeczeństwo oraz wiara.
Abp Sheen występował przed kamerą w fioletowej, biskupiej pelerynie, czy też posługiwał się jedynie tablicą i kredą. Przy dzisiejszych „standardach” wydawałoby się to nieco sztywne, a jednak było to coś autentycznego (i jest) magnetyzujący. Można zadać pytanie, czy to jest właśnie klucz-wzór dla współczesnych ewangelizatorów w mediach, w formie wideo?
Odpowiadając na to pytanie, warto przywołać epizod z października 1979 roku, kiedy doszło do spotkania Jana Pawła II - nowo wybranego papieża podczas jego pierwszej podróży do Stanów Zjednoczonych i już sędziwego abp. Fultona Sheena. Pozostało charakterystyczne zdjęcie, kiedy ci obydwaj bojownicy Boży biorą się w objęcia, w ramiona i wtedy Fulton Sheen miał usłyszeć od Jana Pawła II: „Dobrze pisałeś i mówiłeś o Panu Jezusie”. Nazwał go „wiernym synem Kościoła”. Myślę więc, że musimy uczyć się od abp. Fultona Sheena z jednej strony takiej prostoty i bezpośredniości przekazu, z drugiej strony, czegoś takiego, co też niejednokrotnie nam przypominał i powtarzał Benedykt XVI: kto kocha, mówi jasno. Abp Fulton Sheen stawiał sprawy jasno w takich kwestiach fundamentalnych jak sens życia, jak kryteria dokonywania najważniejszych wyborów w życiu, także kwestia w co wierzysz, jaki jest sens bycia w Kościele. Ten człowiek naprawdę potrafił wsłuchiwać się w Ewangelię i głosić Jezusa Chrystusa w taki sposób, że to dotykało, czasami także „rozrywało” serca ludzi. Jest ogromna ilość świadectw pokazujących ludzi, często postaci z najwyższych półek funkcjonowania społecznego, które doznały nawrócenia na wiarę, przyjęły Chrystusa dzięki właśnie abp. Fultonowi Sheenowi. Wystarczy wspomnieć słynną amerykańską komunistkę Bellę Dodd, która pod wpływem rozmów z abp. Sheenem doznała ogromnej łaski nawrócenia. Do tego stopnia, że uwolniła się od życia zanurzonego w tym czerwonym, komunistycznym zakłamaniu i była gotowa potem stanąć przed Kongresem Stanów Zjednoczonych i zeznawać w sprawie sposobu funkcjonowania, także niszczenia poprzez infiltrację i poprzez zasiewanie moralnego zgorszenia, wprowadzanie zepsucia do wspólnot, jednostek, seminariów Kościoła katolickiego.
Myślę, że zawsze warto przy tej okazji zestawiać razem postać abp. Fultona Sheena i postać kardynała Stefana Wyszyńskiego. W moim przekonaniu mamy do czynienia z dwoma wielkimi prorokami XX wieku. Obaj oddali życie dla Chrystusa, także ocierając się o męczeństwo. Kardynał Stefan Wyszyński walczył z komunizmem, nawet za cenę więzienia. Abp Fulton Sheen był bezkompromisowym bojownikiem również z komunizmem, także za cenę ryzykowania swoim życiem. Dość powiedzieć, że amerykańskie służby bezpieczeństwa rozpoznawały w jego najbliższym otoczeniu - i dzięki temu potem otaczały go ochroną - nie tylko agentów obcych wywiadów, takich jak KGB, ale także płatnych zabójców. To byli dwaj święci, ale to byli także dwaj najwięksi eksperci - można byłoby powiedzieć - komunizmu. Kard. Stefan Wyszyński mówił, że jeśli dojdzie do zawalenia się komunizmu, to dokona się to w Polsce. Prorokował czasy Solidarności, prorokował czasy także rewolucji personalistycznej, która dokonywała się w polskim Kościele, czyli odzyskania wartości osoby poprzez kontakt z Ewangelią, z Kościołem, co dawało wtedy ludziom i odwagę, i rozeznanie, i także spojrzenie na życie inne niż mieszkańca mrowiska pod tytułem społeczeństwo socjalistyczne czy komunistyczne. Natomiast abp Fulton Sheen podejmował walkę z wirusem - jak on to nazywał, czy ostatnią herezją antropologiczną, która niszczy Kościół katolicki, a był nim dla niego marksizm i mówił jak jest niebezpieczny, bo deformuje, wypacza wizję człowieka i budowanie państwowości, ekonomii, społeczeństwa i na tak fałszywych przesłankach doprowadzi do katastrofy. Abp Sheen był świadomy, że komunizm się prędzej czy później zawali - oczywiście, prowokując ogromną ilość nieszczęścia i bólu w ludziach, w naszych społeczeństwach, myśmy to szczególnie przeżyli - dlatego, że jest zbudowany na fałszywych przesłankach, natomiast sama idea, czy ten wirus marksizmu będzie się transformował i w zmienionej postaci będzie powracał, atakując także społeczeństwo zachodnie, amerykańskie. Dzisiaj to widzimy. Taką postać przyjmują rewolucja seksualna, rewolucja transgenderowa i także różnego rodzaju bezbożne, ateistyczne totalitaryzmy, choćby ten nowoczesny zachodni, nihilistyczny, który każe bardziej ludziom wierzyć w postęp i sztuczną inteligencję niż Boga czy godność człowieka.
Czy można byłoby stwierdzić, że beatyfikacja abp. Fultona Sheena jest opatrznościowa, kiedy widzimy to wielkie zderzenie ideologiczne na Zachodzie?
Ta beatyfikacja jest sposobem uratowania honoru przez Kościół. To jest moje zdanie. Dlatego, że w 2019 roku to było dla mnie powodem ogromnej radości, kiedy były ogłoszone właśnie te dwie beatyfikacje dwóch wspomnianych bojowników na dwóch różnych półkulach świata, czyli abp. Fultona Sheena i kard. Stefana Wyszyńskiego. Abp Fulton Sheen miał być beatyfikowany 22 grudnia 2019 roku. Było wszystko przygotowane. Na pięć tygodni przed datą, nagle zostaje odwołana ta beatyfikacja z powodu chaosu i zamętu wywołanego zgorszeniem kardynała McCarrick i zgorszeniem także związanym z przypadkami nadużyć seksualnych i pedofilii w Kościele. Wtedy bardzo mnie to zabolało, że ktoś usiłował abp. Fultona Sheena utopić w tym morzu insynuacji, podejrzeń. Myślałem sobie wtedy gorzko: zobaczycie, wnet także odwołają beatyfikację kard. Wyszyńskiego. I przyszła za parę miesięcy pandemia i tak samo ta druga beatyfikacja została odwołana. Widać jaką walkę, jaką trudną ścieżkę mają te obydwie beatyfikacje, żeby mogły zostać doprowadzone do skutku. Kardynał Stefan Wyszyński - Bogu dzięki - jest już błogosławiony, bo zadziałała większa być może determinacja i większe zapotrzebowanie na pierwiastek świętości w naszych polskich duszach, w naszym polskim społeczeństwie. Natomiast Amerykanie musieli czekać aż do teraz, kiedy w ubiegłym roku 8 maja został wybrany na Stolicę Piotrową Amerykanin Robert Prevost i przyjął imię Leona XIV. Ucieszyłem się bardzo, bo to był dzień nie tylko poświęcony Matce Bożej z Pompejów we Włoszech, ale to był dzień… urodzin Fultona Sheena i pomyślałem sobie: to już nie może być inaczej, ten papież Amerykanin jest tą naszą niespodzianką, bo nikt się przecież nie spodziewał, że to będzie Amerykanin i że on jest po to, żeby Sheen został na nowo zauważony, żeby postawić przy nim wykrzyknik - „to jest prorok, to jest święty”.
Jaki to więc wzór świętości dla wiernych?
Ten człowiek proponuje nam pewną metodę życia. To nie chodzi tylko o umiejętność, sztukę przepowiadania słowa, sztukę posługiwania się nowoczesnymi środkami wyrazu, ale także jakość życia. To jest człowiek, który większość życia spędził poświęcając codziennie minimum godzinę na adorację przed Najświętszym Sakramentem. I uczył innych ludzi, także tych, którzy mieli problemy, czy moralne, czy ekonomiczne, czy egzystencjalne, właśnie tej metody. Zacznij metodę świętej godziny, zobaczysz jak ci to pomoże. My dzisiaj się zdumiewamy, zaskakuje nas ilość genialnych skojarzeń, genialnych sposobów interpretacji Słowa Bożego, spostrzegawczość abp. Fultona Sheena, także jeśli chodzi o czytanie faktów, o zbieżności, okoliczności itd. On sam przyznał, że większość tych inspiracji nabierał właśnie w czasie tej adoracji. Zresztą, kiedy został znaleziony martwy 9 grudnia 1979 roku, to właśnie jego ciało było w postawie adoracji w kaplicy. Umarł przed Chrystusem. Mówił nieraz: nawet jeśli mi nie będzie przychodzić żadna pobożna myśl do głowy, ani żadna intelektualna atrakcja podczas adorowania Ciebie, o Chryste, to chciałbym być przynajmniej jak Twój wierny pies, który siedzi przy Panu, wpatruje się w Niego, żeby być gotowym od razu służyć, kiedy tylko Pan będzie go potrzebował.
Amerykanie mają więc przed sobą 5 minut podarowane im przez Bożą Opatrzność. W analogii do tego, co przeżyliśmy my, Polacy. Dla nas te 5 minut oznaczało wybór na papieża Polaka, czyli człowieka, który myśli naszym językiem, naszymi idiomami, naszymi kodami kulturowymi i także potem ten element świętości, który odnaleźliśmy w postaci czy to kard. Stefana Wyszyńskiego, czy księdza Jerzego Popiełuszki, czy także wielu innych świętych, których mamy, którzy też będą niedługo beatyfikowani, tak jak na przykład arcybiskup Baraniak - męczennik, dręczony, przypalany także przez komunistów w czasie przesłuchań, czy pani Stanisława Leszczyńska - wspaniała położna osadzona w Auschwitz, siostra Wanda Boniszewska, która przez większość życia nosiła w sobie ukryte stygmaty Chrystusa i modliła się o nawrócenie dla komunistów, m.in. Stalina i Berii, a sama przeszła przez udrękę obozu na Uralu, gdzie była prześladowana, czy pani Zofia Kossak-Szczucka, która ratowała Żydów i nosiła w ukryciu Komunię Świętą naszym bohaterom narodowym w Pawiaku, a za swoją działalność trafiła do Auschwitz i była tak dręczona, że hitlerowcy wybili jej wszystkie zęby; cudem, że przeżyła, a potem była jeszcze męczona i prześladowana przez komunistów. Ja myślę, że jeśli Amerykanie teraz nie wykorzystają, tych pięciu minut Opatrzności, żeby przeżyć swoje przebudzenie, to zmienię zdanie o Amerykanach.
Bardzo dziękuję za rozmowę
Czytaj także
- Wielu czekało na tę wiadomość! Jest data beatyfikacji abp. Fultona Sheena - jednego z najwybitniejszych ewangelizatorów XX wieku
- Zwrot ws. ks. abp. Fultona J. Sheena! Proces beatyfikacyjny amerykańskiego duchownego może być kontynuowany
- Nie ma żadnych przeszkód! „Abp Sheen jest czysty” – najnowsze ustalenia w sprawie odwołanej przed laty beatyfikacji
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kosciol/757231-ks-skrzypczak-abp-sheen-i-kard-wyszynski-byli-prorokami-xx-w
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.