Zaledwie wczoraj obchodziliśmy 21. rocznicę odejścia św. Jana Pawła II do wieczności. Wspominaliśmy jego przesłanie. Kolejny raz wybrzmiało wezwanie: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”. Te szczególne słowa papież wypowiedział 2 czerwca 1979 roku podczas Mszy św. otwierającej pierwszą pielgrzymkę do ojczyzny. Homilia, którą wygłosił pod krzyżem na Placu Zwycięstwa rozpoczęła wielką duchową rewolucję w zniewolonej przez komunistyczny reżim Polsce. Dzisiaj ten historyczny krzyż, stojący obecnie przed kościołem św. Maksymiliana Kolbe w Warszawie, doszczętnie spłonął. Do tragicznego zdarzenia doszło w Wielki Piątek po godz. 15, czyli w godzinie śmierci Chrystusa. Nie ma przypadków. Są tylko znaki. Jakie? Trzeba nam wrócić do tamtego przesłania, które w stłamszonej komuną Polsce, oczyściło sumienia, rozbudziło pragnienie wolności i dało nadzieję, że walka o nią może zakończyć się zwycięstwem. To znak, że czas na nowo się zjednoczyć. Może właśnie pod tym samym papieskim krzyżem?
Pielgrzymka, której bali się komuniści
Ilekroć oglądamy nagrania z papieskich pielgrzymek do Polski, czujemy wielkie poruszenie i tęsknotę. Wiele byśmy dali, by wrócić do tamtych chwil. Nie z powodu rozrzewnienia, ale z potrzeby duchowego pokrzepienia i chęci poczucia siły wspólnoty. Pierwsza pielgrzymka św. Jana Pawła II nie miała sobie równych. W czerwcu 1979 r. nowo wybrany papież Polak odwiedził ojczyznę. Trwająca osiem dni podróż apostolska wstrząsnęła PRL-em, rozbudziła pragnienie wolności Polaków i rozpaliła nadzieję na przemianę. Stała się początkiem wielkiej duchowej rewolucji. Św. Jan Paweł II odwiedził Warszawę, Gniezno, Częstochowę, Kraków, Oświęcim, Kalwarię Zebrzydowską i Wadowice. Komunistyczne władze robiły wszystko, by zniszczyć jej potencjał duchowy i wykorzystać ją do promowania własnej propagandy. Wytyczano jak najkrótsze trasy przejazdów Ojca Świętego przez miasta, wyznaczano takie miejsca na Msze św., które ograniczały liczbę wiernych (np. Plac Zwycięstwa w Warszawie), wprowadzono nakaz biletowania wstępu na Msze i spotkania, uniemożliwiano swobodny dojazd, nasilono cenzurę prewencyjną, ograniczono transmisje telewizyjne z wydarzeń z udziałem Jana Pawła II, a na dziennikarzy zagranicznych nałożono wygórowane opłaty akredytacyjne.
Wbrew staraniom komunistycznego reżimu, Polacy przeżyli wielkie, narodowe rekolekcje. Oficjalnym hasłem podróży apostolskiej były pierwsze słowa hymnu ku czci św. Stanisława ze Szczepanowa: „Gaude Mater Polonia” („Raduj się, Matko Polsko”). Na całej trasie pielgrzymki, która rozpoczęła się w Warszawie, papieża witały nieprzebrane tłumy wiernych, udekorowane domy i balkony. Polacy z uwagą wsłuchiwali się w słowa prawdy i nawoływania do wyzwolenia. A nie były to słowa łatwe. Papież stanowczo wzywał do nawrócenia i jednoznaczności.
„Niech zstąpi Duch Twój”
Jedne z najbardziej pamiętnych słów padły właśnie w Warszawie na Placu Zwycięstwa:
Jeśli jest rzeczą słuszną, aby dzieje narodu rozumieć poprzez każdego człowieka w tym narodzie — to równocześnie nie sposób zrozumieć człowieka inaczej jak w tej wspólnocie, którą jest jego naród. Wiadomo, że nie jest to wspólnota jedyna. Jest to jednakże wspólnota szczególna, najbliżej chyba związana z rodziną, najważniejsza dla dziejów duchowych człowieka. Otóż nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego — tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas — bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie. Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną — bez Chrystusa. Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi, na walkę, w której legła pod własnymi gruzami, jeśli się nie pamięta, że pod tymi samymi gruzami legł również Chrystus Zbawiciel ze swoim krzyżem sprzed kościoła na Krakowskim Przedmieściu. Nie sposób zrozumieć dziejów Polski od Stanisława na Skałce do Maksymiliana Kolbego w Oświęcimiu, jeśli się nie przyłoży do nich tego jeszcze jednego i tego podstawowego kryterium, któremu na imię Jezus Chrystus. (…)
I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Amen.
Nowy wymiar symbolu
Krzyż pod którym św. Jan Paweł II modlił się wtedy, został błyskawicznie rozebrany przez komunistów. Od lat stoi przed kościołem św. Maksymiliana Kolbe w Warszawie. Wisi na nim piękna, symboliczna stuła, taka jak podczas uroczystej Mszy 2 czerwca 1979 r. Dzisiaj spłonął. Stało się to w Wielki Piątek, po godz. 15.00 czyli w godzinie konania Chrystusa na Krzyżu. Póki co nie znamy przyczyn. Na szybko pojawiło się przypuszczenie, że mógł się zapalić od znicza. Pewnie wielu z nas w to nie wierzy. Pod milionami krzyży w Polsce każdego dnia stawiamy znicze i jakoś nie ma zbiorowych pożarów. Ogień strawił konstrukcję na tyle, że trzeba było krzyż ściąć. Widok jest niezwykle przygnębiający. Ale czy nie taka jest istota Wielkiego Piątku? Prymas Tysiąclecia, w trudnym dla Polski czasie, w roku 1965 mówił: „Każda miłość musi być próbowana i doświadczana. Ale gdy wytrwa, doczeka się nagrody - zwycięskiej radości. Każda miłość prawdziwa musi mieć swój Wielki Piątek.. Jeśli więc miłujemy naprawdę, trwajmy wiernie tak, jak trwała na Kalwarii Maryja z niewiastami i ufajmy! Skończy się Wielki Piątek, przyjdzie Wielka Sobota i triumf Wielkiej Niedzieli!”
Co dalej?
Co w takim razie oznacza to dzisiejsze wstrząsające wydarzenia? Nie ma przypadków, są tylko znaki. Dobrze wiemy, że trwa brutalna walka duchowa, starcie dobra ze złem, wojna światów. Wiemy też, że Pan Bóg potrafi wyprowadzać dobro z największego dramatu. Tak będzie i w tym przypadku. Wielu ludzi dowiedziało się dziś po raz pierwszy, że to właśnie ten, historyczny krzyż. Znacznie mocniej wybrzmiały też słowa Ojca Świętego, które pod nim padły. Może to znak, że najwyższa pora przypomnieć sobie głębokie przesłanie tamtej pielgrzymki. Dla współczesnej niszczonej i laicyzowanej przez neokomunistów Polski jest szczególnie aktualne. Wróćmy do niego w całości, nie tylko do tego jednego fragmentu. Im bardziej św. Jan Paweł II jest dziś opluwany i szkalowany, tym większy mamy obowiązek przywoływania jego nauczania. Potrzeba nam wspólnoty i pokrzepienia. Czas się zjednoczyć. Może właśnie pod tym samym papieskim krzyżem? Proboszcz parafii, ks. kan. Andrzej Krzesiński, zapewnił że krzyż zostanie odbudowany. Oby odbudowała się także nasza katolicka, narodowa, polska wspólnota. Wróćmy na poważnie do duchowego testamentu św. Jana Pawła II. To właśnie ten moment. Bo przecież ból Wielkiego Piątku zamienia się w końcu w „triumf Wielkiej Niedzieli”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kosciol/757228-krzyz-papieski-splonal-w-wielki-piatek-co-to-dla-nas-oznacza
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.