Pamiętne dni dla świata, ale szczególne i jedyne dla Polski. Umierał Jan Paweł II, Karol Wojtyła. Pierwszy w dziejach świata papież Słowianin, Papież Polak. Jak to się stało, że odchodził jeden człowiek a zatrzymał się przy nim cały świat, niezależnie od wyznawanej religii, światopoglądu? Świat XXI wieku, zapędzony, rozhukany. To była globalna Kalwaria, on uczynił świat swoją parafią, nikt przed nim nie zdołał tego dokonać, nie potrafił. Najbardziej zadziwili świat młodzi, dla których Jan Paweł II był prawdą i miłością. Mówił do nich: „Jesteście nadzieją świata, jesteście moją nadzieją, moi młodzi przyjaciele”. To są właśnie te papieskie dywizje, o które kiedyś pytał komunistyczny przywódca. Modlitwa, nocne czuwanie, długie kolejki do konfesjonałów. Postanowienia i łzy za kimś, kto naprawdę kochał, mówił prawdę.
„Człowiek młody musi być silniejszy od warunków, musi się przez te warunki przebić. Siła przebicia, nie jako talent kombinowania ale jako siła tkwiąca w człowieku, wynikająca z jego wartości, wobec której wszyscy muszą zamilknąć”.
Jan Paweł II powiedział, że najważniejsze zdanie Ewangelii to słowa Jezusa: „Poznajcie prawdę a prawda Was wyzwoli”. Dzisiaj każdy ma swoją prawdę, wszystko stało się relatywne, dlatego należy wracać do Papieża Polaka, jego książek, homilii, jego życia, nie tylko z okazji rocznic. Ona naprawdę nas kochał. Jego niezwykłość promieniowała wielkością a jednocześnie bliskością i serdecznością. Potrafił przemawiać do wielomilionowych tłumów tak, jakby mówił do każdego z osobna. Rosyjski bojownik o prawa człowieka Andriej Sacharow powiedział: „Ten człowiek emanuje światłem”. Wskazywał jak żyć, jak wierzyć, jak dochować wierności Chrystusowi.
Arcybiskup Józef Michalik powiedział o Janie Pawle II:
„Wielkość tego papieża oparta jest na fundamencie wielkiej wiary i miłości do konkretnego człowieka, dla którego miał zawsze czas i uśmiech. Mógł godziny spędzać na modlitwie a jednocześnie poruszał się wśród najprzeróżniejszych ludzi jak orzeł w przestworzach. W tym człowieku wszystko było na swoim miejscu, bo w Jego życiu Bóg był na swoim miejscu. Dla Niego każdy człowiek był obrazem Boga, dlatego tak bronił człowieka od poczęcia aż do śmierci. W tej wierności swoim zasadom poszedł przeciwko wszystkim ale potem okazało się, że wszyscy są za Nim. Jestem wdzięczny Bogu i wdzięczny Papieżowi, że wytrwał, że nie zrzekł się urzędu. Ostatnie dni pokazały jakie powstało z tego niezwykłe świadectwo człowieka, który zaufał Bogu”.
Z ogromnego bogactwa nauczania Jana Pawła II proponuję dzisiaj skupić się na myślach skierowanych do pracowników naukowych uniwersytetów, wyższych uczelni, bo to oni decydują o przyszłości Polski, nadają kształt i kierunek życia kolejnym pokoleniom. Na początku warto przywołać znakomity tekst innego wielkiego humanisty, profesora Tadeusza Kotarbińskiego, który był rektorem Uniwersytetu Łódzkiego zaraz po wojnie w latach 1945 – 1949, trudnych czasach, gdy władzę w Polsce przejmowali komuniści i wtedy ten wielki uczony miał odwagę mówić co to znaczy prawdziwe człowieczeństwo.
„Polska rozwijać się będzie i żyć będzie, jeśli oprze swoje zasady działania na wielowiekowej kulturze chrześcijańskiej, na zasadach budowy człowieczeństwa opartego na wzajemnym szacunku, na wzajemnym poszanowaniu różnicy poglądów i docenianiu ludzi, którzy troszczą się o Polskę, którzy znają jej historię i w oparciu o te wielkie dokonania naszych przodków budują przyszłość Polski. Potrzeba nam ludzi którzy będą potrafili zobaczyć i docenić tych, którzy naprawdę kochają Polskę, znają jej historię i gotowi są dla niej pracować, a kiedy trzeba będzie walczyć i nawet poświęcić życie”.
Miał odwagę tak mówić, gdy Polską rządził Bolesław Bierut, tajny agent NKWD. Takie słowa są dzisiaj bardzo ważne dla nas i świetnie korespondują z nauczaniem Jana Pawła II, który po blisko 50 latach komunistycznego zniewolenia podniósł nas z kolan i pokazał drogę do wolności.
Do studentów i pracowników naukowych mówił tak podczas pierwszej wizyty w Ojczyźnie w 1979 roku:
„Uniwersytet wtedy spełnia swój własny cel, gdy w określonej wspólnocie ludzi, przy pomocy środków o charakterze naukowo-twórczym, naukowo-badawczym prowadzi do tego, że się rozwija człowiek, że się wyzwala jego wszechstronny potencjał duchowy. Potencjał umysłu, woli i serca; formacja całego człowieka. …
Uniwersytet to jest jakiś odcinek walki o człowieczeństwo człowieka. Z tego, że się nazywa uniwersytetem albo wyższą uczelnią, jeszcze nic nie wynika dla sprawy człowieka. Owszem, można nawet wyprodukować – złe wyrażenie, brutalne wyrażenie – można wytworzyć serię ludzi wyuczonych, wykształconych, ale problem jest nie w tym, chodzi o to, czy się wyzwoliło ten olbrzymi potencjał duchowy człowieka, przez który człowiek urzeczywistnia swoje człowieczeństwo. …
Droga uniwersytetu, droga społeczeństwa ludzkiego, droga narodu i ludzkości, to droga do wyzwalania człowieczeństwa, tego wielkiego potencjału możliwości ducha ludzkiego, umysłu, woli i serca – kształtowanie wielkiego człowieczeństwa, dojrzałego człowieczeństwa. Oczywiście, że uniwersytet też tego nie zrobi sam. On ma w tym pomóc. Bardzo dobrze, jeżeli w tym nie przeszkadza. …
Uniwersytet jest wspaniałym środkiem do celu, instytucja uniwersytetu jest jednym z arcydzieł ludzkiej kultury. Zachodzi tylko obawa, czy to arcydzieło nie ulega w dzisiejszej epoce odkształceniu i to w wymiarze globu. …
Celem uniwersytetu jest wiedza, jest mądrość. Celem Kościoła jest zbawienie, jest Ewangelia, jest porządek miłości, porządek nadprzyrodzony. Te dwa porządki św. Tomasz doskonale rozróżnił. One się nie utożsamiają, one się dopełniają.
Zwracał się bezpośrednio do studentów, sam będąc przecież profesorem KUL przez wiele lat:
„Chcę wam jeszcze coś więcej powiedzieć, co może jest namiastką vademecum. Ja myślę, że to pragnienie prawa do Chrystusa, które się budzi, które bardzo już się obudziło, musi przejść przez swoją wielką próbę, przez próbę społeczną, ażeby mogło uczynić zadość jakimś opatrznościowym zamiarom samego Boga, samego Chrystusa. Pamiętajmy o tym, że Chrystus nigdy swoim apostołom i uczniom nie mówił, że będą mieli lekkie życie. Można powiedzieć nawet, że ich w pewnym sensie odstraszał… Chrystus mówił rzeczy bardzo twarde, proste, jasne i twarde. Między innymi mówił to: “Będziecie mieć ucisk i wyłączą was z bóżnic, i każdy, kto was zabija, będzie myślał, że czyni przysługę Bogu” (por. J 16,3). Nie ma w tym jakiegoś martyrologizmu, jakiegoś cierpiętnictwa; jest w tym ta czysta, krystaliczna (jak ten kryształ, który mi ofiarowaliście), ewangeliczna prawda. Myślę, że każdy chrześcijanin w Polsce, każdy młody chrześcijanin w Polsce, który wie o tym, jak jest – wyście dali temu wyraz – podejmuje właśnie to pewne ryzyko, dokładnie to samo, które Chrystus założył w Ewangelii. Im więcej będzie ludzi zdolnych do podejmowania tego ryzyka, ludzi młodych, tym silniejszy będzie Chrystus. Silniejszy będzie Chrystus, jeśli można się tak w przenośni wyrazić: potężniejsza będzie Jego sprawa tutaj, w tej naszej rzeczywistości. …
Można sprawę Chrystusa osłabić, można jej zaszkodzić niekoniecznie przez wybór światopoglądu, ideologii diametralnie przeciwnej. Każdy człowiek, który wybiera światopogląd uczciwie, według własnego przekonania, zasługuje na szacunek. Natomiast niebezpieczny, powiedziałbym, dla jednej i dla drugiej strony, i dla Kościoła: i dla tej drugiej strony – nazwijcie ją jak chcecie – jest człowiek, który nie wybiera ryzyka, nie wybiera wedle najgłębszych przekonań, wedle swojej wewnętrznej prawdy, tylko chce się zmieścić w jakiejś koniunkturze, chce płynąć, kierując się jakimś konformizmem, przesuwając się raz na lewo, raz na prawo, wedle tego, jak zawieje wiatr. Ja bym powiedział, że i dla sprawy chrześcijaństwa, i dla sprawy marksizmu w Polsce jest najlepiej wówczas, kiedy są ludzie zdolni przyjmować to ryzyko, ewangeliczne ryzyko życia, przyznawania się do swojej prawdy ze wszystkimi konsekwencjami.
Gorąco wam tego życzę, abyście to życzenie przyjęli, abyście się go nie bali przyjąć, tak jak przyjęli je ostatecznie apostołowie Chrystusa, chociaż mieli bardzo dużo wewnętrznych oporów. Wiemy doskonale, czytamy Ewangelię i widzimy, jak to w nich się kształtowało, na jakie opory natrafiało, na jakie niezrozumienie, na jakie mielizny naszego, ich człowieczeństwa było narażone. Ostatecznie chodzi o to, żeby to przyjąć, przyjąć ze wszystkimi konsekwencjami, nie bać się tego przyjąć. Przyszłość Polski zależy od tego, ilu będzie ludzi w ten sposób dojrzałych.Tego wam z całej duszy życzę. Nie chcę już mnożyć słów, bo czasu nie ma za dużo, a poza tym lepiej zakończyć w takim miejscu, w którym wszyscy słuchacze są przekonani.
Jeszcze jedno wam powiem. Powiem wam, że ta droga ma swój urok. I wy wszyscy jesteście świadomi tego, że ta droga ma swój urok i swoje piękno. Ewangelia to jest droga pięknego życia człowieka albo też droga trudnego piękna życia ludzkiego. Życzę wam właśnie tej drogi, tego trudnego piękna życia ludzkiego.
Teraz skoro tak trzymacie uniesione w górę krzyże, to wam je pobłogosławię z wielkim wzruszeniem.”
Słowa Jana Pawła II, myśli głębokie, aktualne i bardzo nam dzisiaj potrzebne. Wrogowie Polski chcieli w ostatnich latach zniszczyć Jana Pawła II, zniszczyć ten wielki autorytet dla nas Polaków i dla całego świata, autorytet, który pozwala w tym zamęcie odnaleźć drogi porządkujące życie jednostek, narodów, społeczeństw i całego świata.
Na koniec chcę Państwa zaprosić do obejrzenia szczególnego filmu dokumentalnego, który mówi o tym jak świat reagował na odchodzenie Jana Pawła II, Papieża Polaka. Film ten powoduje zamyślenie, milczące skupienie nawet u tych, którym obca jest wiedza o kulturze zbudowanej na wartościach chrześcijańskich.
Niedawno nieoczekiwanie zmarł Zbigniew Napiórkowski, operator filmowy, autor zdjęć między innymi do tego filmu, który towarzyszył z kamerą Janowi Pawłowi II w wielu ważnych miejscach w Polsce i na świecie. Mistrz sztuki operatorskiej, jak o nim mówią wielcy fachmani w tym zawodzie, w zasadzie pasji, bo żeby dobrze wykonywać taką pracę trzeba być pasjonatem. Pracując z nim przy wielu trudnych filmach dokumentalnych nauczyłam się patrzeć okiem kamery na słowa i treści, które chciałam przekazać. Niech ten film poniżej będzie moim symbolicznym podziękowaniem dla niego za perfekcyjną pracę, niezależność i polskość w sercu.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kosciol/756969-zanim-stad-odejde-prosze-was
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.