W Kościele katolickim w Polsce 6 stycznia obchodzony jest Dzień Modlitwy i Pomocy Misjom. Jednym z misjonarzy jest ks. Marek Sobotta, który pochodzi z diecezji opolskiej i od ośmiu lat posługuje w Papui-Nowej Gwinei. Codzienność w tropikach? To nie tylko ocean i palmy, ale przede wszystkim – droga przez błoto, rzeki bez mostów i Kościół budowany z pomocą ludzi dobrej woli.
Kościół katolicki 6 stycznia obchodzi uroczystość Objawienia Pańskiego, nazywaną świętem Trzech Króli. W Polsce to również Dzień Modlitwy i Pomocy Misjom. Tym razem będzie mu towarzyszyło hasło „Bądźmy uczniami-misjonarzami”. Jest to dzień szczególnej pamięci o misjonarkach i misjonarzach z Polski, którzy posługują na wszystkich kontynentach.
Mędrcy ze Wschodu nazywani również magami bądź królami to pierwsi poganie, którzy przybyli do Jezusa Chrystusa, aby oddać mu pokłon, dlatego uroczystość Objawienia Pańskiego to święto misyjne
— powiedział PAP o. Kazimierz Szymczycha SVD, który przez 25 lat posługiwał w Republice Demokratycznej Konga.
Maleje liczba powołań misyjnych
Według Komisji Episkopatu Polski ds. Misji wśród 1617 osób z Polski pracujących na misjach jest 266 księży diecezjalnych, 1313 osób konsekrowanych (603 siostry zakonne i 710 zakonników) oraz 38 misjonarzy świeckich. Najwięcej w Afryce i na Madagaskarze – 646; w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach - 623; w Azji - 276, w Oceanii - 62, a w Ameryce Północnej – 10. Liczby te maleją.
Duża część polskich misjonarzy to osoby w podeszłym wieku. Oczywiście są tacy, którzy pozostają do końca życia tam, gdzie posługiwali, ale zdarza się, że niektórzy z powodów zdrowotnych wracają do Polski. Z roku na rok mamy coraz mniej powołań do kapłaństwa i zakonów w Polsce, co przekłada się także na liczbę powołań misyjnych
— powiedział o. Szymczycha.
Dodał, że choć w wielu krajach misyjnych nie brakuje już powołań, to wciąż są to młode Kościoły, które potrzebują wsparcia teologicznego i materialnego oraz obecności misjonarzy.
Wyzwania dla misjonarzy
Największym wyzwaniem stojącym wciąż przed misjonarzem jest zderzenie się z miejscową kulturą i rodzimymi wierzeniami.
To wymaga ogromnej otwartości, elastyczności, adaptacji do zupełnie odmiennej rzeczywistości oraz poznania rodzimego języka ludu, z którego pochodzą jego wierni. Człowiek może żyć tam 30-40 lat i wciąż być czymś zaskakiwany
— przyznał.
Poważnym problemem dla misjonarzy pozostają choroby tropikalne oraz toczące się w różnych regionach konflikty. Dotyczy to zwłaszcza terenów mających bogactwa naturalne.
Obecnie wśród najbardziej niebezpiecznych obszarów są Syria, Sudan i Nigeria
— wskazał.
Powiedział, że każdego roku w miejscach konfliktów ginie blisko 40 misjonarzy różnych narodowości.
Kwestia pomocy humanitarnej
Zwrócił uwagę, że misjonarze - obok głoszenia Ewangelii - zajmują się szeroko rozumianą pomocą humanitarną, która obejmuje opiekę nad chorymi i cierpiącymi, wychowanie i wykształcenie - zwłaszcza kobiet.
Najbardziej samodzielne są obecnie Kościoły w rejonie Afryki Środkowej, a więc w Togo, Ghanie czy Nigerii. Kraje te mają sporą liczbę rodzimych powołań, ale błędem byłoby opuszczanie przez misjonarzy tych terenów. Są oni bowiem dużym wsparciem teologicznym, formacyjnym i duszpasterskim dla miejscowych wspólnot. Są swego rodzaju busolą
— powiedział rozmówca PAP.
Dodał, że wciąż wyzwaniem jest tam kwestia rozeznania powołania.
Choć zgłasza się wielu kandydatów do seminariów i nowicjatów zakonnych, to jednak nie wszyscy mają właściwą motywację. Dlatego tak istotna jest formacja
— powiedział misjonarz.
Misje rodzą się z obietnicy
Ks. Marek Sobotta nie planował wyjazdu na inny kontynent. Jak sam przyznaje, powołanie misyjne narodziło się… w czasie choroby.
Miałem bardzo ostre zapalenie opon mózgowych. Rokowania były średnie. Trochę może niechlubnie, ale targowałem się z Panem Bogiem – obiecałem, że jeśli wrócę do zdrowia, zrobię coś szczególnego
— wyznał.
To „coś szczególnego” okazało się być wyjazdem na misje. Gdy pewnego dnia usłyszał w radiu apel bpa Józefa Roszyńskiego z Papui-Nowej Gwinei, wspomnienie tamtej obietnicy wróciło ze zdwojoną siłą.
Nie miałem już żadnych wątpliwości, że to właśnie jest sposób, by podziękować Bogu za zdrowie
— wskazał.
Tak rozpoczęła się droga, która zaprowadziła go do dwóch parafii: św. Wawrzyńca w Dagua oraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy w But, łącznie obejmujących 19 wiosek i 18 kościołów rozsianych na rozległym terenie.
Życie między buszem a Pacyfikiem
Papua-Nowa Gwinea może wyglądać jak raj, ale misja w tym państwie to nie wakacje.
To kraj przepiękny, tropikalny, z bajkowymi widokami oceanu. Ale jednocześnie bardzo trudny – jeśli chodzi o infrastrukturę i rozwój cywilizacyjny
— mówi ks. Marek Sobotta.
Drogi są w złym stanie, w porze deszczowej niemal nieprzejezdne. Na terenie parafii But nie ma mostów – dziewięć rzek trzeba pokonywać pieszo lub w bród.
Czasem można utknąć na kilka dni między rzekami. Ale ludzie się cieszą, gdy ksiądz zostaje z nimi, nawet przymusowo
— dodaje misjonarz.
Taka podróż to logistyczne wyzwanie: wszystko trzeba mieć przy sobie: od wody pitnej po lekarstwa i jedzenie.
Mimo trudności, misja przynosi radość. Najważniejsza są Msza św., sakramenty i spotkania z ludźmi.
Sprawowanie sakramentów, odwiedzanie parafian w wioskach – to sprawia mi naprawdę wielką radość
— podkreśla.
Ewangelizacja, edukacja i… muzyka
W Papui-Nowej Gwinei Kościół katolicki ma zaledwie nieco ponad 100 lat. Wiara jest jeszcze młoda i narażona na wpływy agresywnych sekt.
Pozyskują ludzi przez zabobony i pieniądze
— mówi ksiądz.
Dlatego misje to nie tylko modlitwa, ale też edukacja i wychowanie, zwłaszcza młodzieży.
Jedną z najciekawszych inicjatyw jest… szkoła muzyczna z własnym studiem nagrań, zbudowana dzięki pomocy polskiej orkiestry dętej Solidaris Brass z Kędzierzyna-Koźla.
Chcemy wykorzystać naturalny talent muzyczny młodych ludzi. To sposób na zajęcie im wolnego czasu i ochronę przed zagrożeniami: agresją, alkoholizmem, narkomanią
— wskazuje.
Misja angażuje się też w edukację kobiet – dzięki wsparciu watykańskiej Dykasterii ds. Posługi Miłosierdzia udało się wybudować szkołę, w której uczą się gotowania i krawiectwa, by mogły same się utrzymywać. Planowane jest także centrum formacyjne dla liderów świeckich, którzy poprowadzą liturgię w wioskach – ksiądz nie jest w stanie być w każdej co niedzielę.
Bez wsparcia z Polski nie byłoby niczego
Misje w tropikach to nie tylko praca duszpasterska, ale też ciągłe zmagania z klimatem, warunkami życia i… termitami.
Przy tej wilgotności i żarłocznych termitach bardzo trudno utrzymać kościoły. A dwa z nich zawaliły się po trzęsieniu ziemi
— opowiada misjonarz.
Nowe budynki wymagają konstrukcji stalowych, materiałów, transportu. To wszystko kosztuje, a bez pomocy z Polski byłoby niemożliwe.
Bez zewnętrznych środków naprawdę nie dałoby się tutaj nic zrobić
— mówi.
Dlatego tak ważne jest wsparcie modlitewne i finansowe z kraju.
Czujemy, że wielu ludzi w Polsce pamięta o nas – to taka gwiazda, która dodaje nam nadziei w misyjnych trudach
— opowiada.
Choć rzeczywistość misyjna jest trudna, daje też szansę na osobiste uświęcenie:
Widzę w tym nowy etap kapłaństwa; może bardziej przypominający czasy Pana Jezusa. A jeśli udało się choć jedną duszę doprowadzić bliżej Niego, to już jest sukces misyjny.
Jeśli chcesz wesprzeć misje – 6 stycznia to dobry dzień, by to zrobić. Ale modlitwa, dobre słowo i pomoc materialna są potrzebne przez cały rok. Jak mówi ks. Marek Sobotta:
Dzięki Wam możemy jeszcze lepiej służyć naszym parafianom.
Krajowy Fundusz Misyjny
Ojciec Szymczycha przypomniał, że taca zbierana w kościołach w Polsce 6 stycznia, zgodnie z decyzją Konferencji Episkopatu Polski, powinna zostać przekazana na Krajowy Fundusz Misyjny. W 2024 r. ze wszystkich diecezji zebrano 3 mln 627 tys. 810 zł. Z tych ofiar utrzymywane jest m.in. Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. W tym roku do wyjazdu przygotowuje się tam czterech kapłanów diecezjalnych, jeden zakonnik i jedna osoba świecka.
Komisja misyjna przyznaje z zebranych funduszy także dotacje specjalne: na leczenie misjonarzy, budowę kościoła czy dla biskupów misyjnych, którzy potrzebują środków materialnych na utrzymanie, np. seminariów.
PAP/ks. Marek Weresa – Watykan/Vatican News PL/oprac. Natalia Wierzbicka
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kosciol/750019-dzis-obchodzimy-dzien-pamieci-o-polskich-misjonarzach
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.