Gdzie tylko rozglądniesz się wkoło, widzisz kryzys wiary. Rzecz jasna, wiary katolickiej, bo islam kwitnie, buddyzm kwitnie, hinduizm kwitnie, nawet wspólnoty zielonoświątkowe rosną jak grzyby po deszczu i to w krajach tradycyjnie katolickich, jak Brazylia czy Meksyk. Tylko katolicyzm więdnie. Ludzie nie wierzą w podstawowe prawdy wiary, w boskość Jezusa, w zmartwychwstanie ciał, w obcowanie świętych, w istnienie aniołów, w realność piekła, niekiedy nie wierzą nawet w nic. Są kraje, gdzie większość ochrzczonych nawet Boga ma nie za osobę, ale za jakąś pierwotną energię, anonimową opatrzność, bezosobową siłę, a nawet za nicość lub wytwór wyobraźni, bo twierdzą, że Bóg nie istnieje, a komuś może się tak tylko wydawać. Alarmował o tym Jan Paweł, alarmował Benedykt. Krzyczeli, że ludzie żyją, jakby Boga nie było, że są letni, że lekceważą prawdy wiary, że nie traktują serio swojej religii, że generalnie mają wszystkie te sprawy gdzieś.

Ale być może się mylimy, być może zbyt pesymistycznie patrzymy na rzeczywistość. Przypatrzmy się więc, co za największe zagrożenie dla Kościoła uważa papież Franciszek? Nasz dobry znajomy John-Henry Westen przeanalizował wszystkie jego wypowiedzi na ten temat i cóż mu wyszło? Otóż wyszło mu, że Ojciec Święty najczęściej rzuca gromy na panoszący się wśród katolików – uwaga! – fundamentalizm. Prawdziwym nieszczęściem dla Kościoła są – tu cytaty z papieża – „fundamentaliści“ „obsesjonaci“, „doktorzy prawa“, neo-pelagianie“, „pochłonięci sobą“, „restauracjoniści“, „hipokryci“, „zideologizowani“, „sztywni“ i tak dalej, i tak dalej…

Lista cytatów papieża zebranych przez Westena jest długa i warto na nią rzucić okiem:

https://www.lifesitenews.com/blogs/popes-rhetoric-against-fundamentalist-catholics-could-help-pave-way-for-act

Nie ma sensu powtarzać całej tej długiej wyliczanki, ale myślę, że warto by szczególnie zwrócić uwagę na stale powtarzający się w tych wypowiedziach refren. Weźmy garść cytatów:

Z podróży do Afryki:

„Fundamentalizm jest chorobą, którą znajdujemy się we wszystkich religiach. (…) Wśród katolików jest wielu, wcale nie mało, lecz wielu, którzy wierzą, by trzymać się prawdy absolutnej (…) Idą naprzód, krzywdząc innych oszczerstwami i zniesławieniami i czynią ogromne szkody… I to trzeba zwalczać „.

W wywiadzie dla „La Vanguardia“

„W tych trzech religiach [chrześcijaństwo, judaizm, islam] mamy fundamentalistyczne grupy, małe w stosunku do całej reszty. Fundamentalistyczne grupy, choć mogą nie zabijać nikogo, choć mogą w nikogo nie uderzać, mają w sobie gwałt. Umysłową strukturą fundamentalistów jest przemoc w imię Boga.“

W wywiadzie dla Radia Milenium:

„Fundamentaliści trzymają z dala od Boga towarzyszących Mu ludzi, oni odwrócają ich umysły od Niego i przekształcają Go w ideologię. I w imię tego ideologicznego boga zabijają, atakują, niszczą, zniesławiają. Praktycznie rzecz biorąc, przekształcają Boga w Baala, w idola. … Żadna religia nie jest wolna od własnego fundamentalizmu. W każdej religii będzie mała grupa fundamentalistów, którzy pracują, by niszczyć przez wzgląd na idee, a nie na rzeczywistość. „

I jeszcze cytat z niedawnego w wywiadu dla „La Croix”:

“Nie sądzę, aby istniała obawa wobec islamu jako takiego, ale wobec ISIS i jego chęci podboju, która częściowo jest zaczerpnięta z islamu. Prawdą jest, że idea podboju tkwi w duszy islamu. Jednakże w ten sam sposób można interpretować cel Ewangelii św. Mateusza, gdzie Jezus wysyła swoich uczniów do wszystkich narodów, jeśli mówimy o samej idei podboju.”

Co jest cechą wspólną tych wywiadów? Zrównanie fundamentalizmu chrześcijańskiego/katolickiego z fundamentalizmami innych religii, a przede wszystkim islamu. Okazuje się, że fundamentalizm to choroba wszystkich religii. Przemoc w islamie nie jest niczym wyjątkowym, jest obecna także w chrześcijaństwie. Przecież islamska idea podboju rzucona przez Mahometa okazuje się być podobna do ewangelizacji nakazanej przez Jezusa.

Skoro widzimy dziś na świecie tyle mordów dokonywanych w imię religii, to czy możemy się dziwić, że za największą chorobę toczącą współczesny katolicyzm Ojciec Święty uznaje właśnie fundamentalizm? Kto wie, być może lepiej rozpoznaje on rzeczywistość chrześcijaństwa niż Jan Paweł II czy Benedykt XVI? Być może od tamtych pontyfikatów czasy się tak zmieniły? Być może…

Watykańczyk