Wstrzymana kanonizacja kardynała Stepinaca

Artykuł ukazał się w numerze 10/2016 tygodnika „wSieci”. 

Kiedyś z powodu fałszywych oskarżeń o współpracę z faszystami skazano go na więzienie. Dziś te same oskarżenia powodują, że zahamowano proces jego kanonizacji…

Kiedy w lutym 2014 r. prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato potwierdził, że komisja lekarska tej watykańskiej dykasterii uznała cudowne uzdrowienie za wstawiennictwem bł. Alojzego Stepinaca, w Chorwacji zapanowała nieopisana radość. Od dziesięcioleci kard. Stepinac jest dla Chorwatów bohaterem narodowym i duchowym wzorcem. Gdy w 1998 r. św. Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym, było to dla nich potwierdzenie tego, o czym już wiedzieli od dawna.

Ofiara komunizmu

Były arcybiskup Zagrzebia zmarł w 1960 r. w swej rodzinnej wsi Krašić przetrzymywany w domowym areszcie przez komunistów. Reżim ówczesnego dyktatora Josipa Broza–Tito zatrzymał Stepinaca w 1946 r., aby później w pokazowym procesie politycznym skazać go na 16 lat więzienia, za — jak głosiło oskarżenie — „współpracę z władzami ustaszy“. Chodziło o polityczny rozrachunek komunistów z człowiekim niebezpiecznym w oczach nowo powstałej władzy. Niebezpiecznym szczególnie po publikacji listu pasterskiego z 1945 r., w którym kardynał potępiał przemoc władzy wobec Kościoła katolickiego i wszystkich inaczej myślących obywateli. Odtrącił także propozycję Tito, aby Kościół w Chorwacji oddzielił się od Stolicy Apostolskiej i odrzucił prymat papieża. Podczas procesu Stepinac występował odważnie i zdecydowanie, tak samo jak wcześniej w obliczu spotkań z władzami reżimu kolaborującego z III Rzeszą [w latach 1941—1945 istniało Niepodległe Państwo Chorwackie, którego rząd na czele z przywódcą tzw. ustaszy Ante Paveliciem współpracował z hitlerowcami i dopuścił się wielu masowych zbrodni — przyp. red.]. Męczeństwo Stepinaca w więzieniu stało się odważnym świadectwem wiary, niezłomności oraz wierności Ewangelii i Kościołowi. W 1951 r. kara więzienia została zamieniona na areszt domowy. Historycy tłumaczą to jako ustępstwo Tito wobec Zachodu, z którym chciał w ten sposób poprawić relacje. W 1953 r. Pius XII nadał uwięzionemu dostojnikowi tytuł kardynała. Jego śmierć odbiła się szerokim echem na całym świecie, a w chorwackich umysłach utwierdziła obraz wielkiego bohatera. Stał się symbolem wierności życia wiarą i miłością chrześcijańską pod rządami dwóch systemów totalitarnych: nazizmu i komunizmu.

Jeden z zagrzebskich teologów, który w czasie uwięzienia Stepinaca studiował w Zagrzebiu, opowiada, że nie lubił tamtejszej katedry, bo zawsze była pusta. Od czasu gdy za zgodą władz pochowano w niej kardynała, sytuacja się zmieniła. Do dziś na grób błogosławionego przychodzą się modlić tłumy. Tego „błędu” starzy komuniści nawet teraz nie mogą sobie darować. Proces rehabilitacji arcybiskupa Zagrzebia będącego ofiarą kłamstw i manipulacji reżimu Tito rozpoczął się natychmiast po zdobyciu przez Chorwację niepodległości. W lutym 1992 r. parlament ogłosił deklarację, w której potępił „polityczny proces i wyrok na kard. Alojzego Stepinaca”. Akt ten miał przede wszystkim znaczenie polityczne, ponieważ dla chorwackich katolików Stepinac już od dawna był wzorem ewangelicznej odwagi. Uznawał to również Kościół powszechny. Wystarczy zacytować słowa św. Jana XXIII, który na wieść o śmierci kardynała wziął w Bazylice św. Piotra udział w mszy za duszę zmarłego, chociaż nie było takiego zwyczaju. W kazaniu papież powiedział, że „długie, bo ponad 15-letnie cierpienie wygnania we własnym kraju i godność, z jaką pełen ufności cierpiał, przyniosły ogólne zadziwienie i szacunek”.

Alojzy Stepinac został ogłoszony Sługą Bożym w 1981 r., beatyfikowano go zaś 17 lat później. Gdy kard. Amato potwierdził uznanie kolejnego cudu za wstawiennictwem błogosławionego, wszyscy oczekiwali, że do kanonizacji dojdzie pod koniec 2015 r. Tak się jednak nie stało. Wydarzyło się bowiem coś, co dziś wszysycy opisują jako przypadek, którego jeszcze w historii Kościoła nie było.

Decyzja Franciszka

Chorwackie media zaczęły pisać o „problemach w sprawie kanonizacji Stepinaca” z powodu sprzeciwu, jaki wniosła w tej sprawie Serbska Cerkiew Prawosławna. Stare i niezadawnione antagonizmy między chorwackimi katolikami a serbskimi prawosławnymi znów wypłynęły na powierzchnię, a ich ofiarą stał się Stepinac. Tak jak niegdyś komuniści, tak teraz Serbowie zarzucają mu, że nie był wystarczająco zdecydowany w osądzaniu zbrodni na serbskiej ludności, a nawet że pośrednio był „współpracownikiem ustaszowskiego reżimu”. Szybko się okazało, że z powodu tych zarzutów papież Franciszek zasugerował powołanie specjalnej prawosławno-katolickiej komisji, w której skład mieli wejść kościelni i świeccy urzędnicy z Serbii i Chorwacji. Celem gremium ma być wyjaśnienie serbskiej stronie wszystkich „spornych kwestii” związanych ze Stepinacem. Ta decyzja została bardzo źle przyjęta w Chorwacji. Krytycy zwracali uwagę, że po raz pierwszy w historii Kościoła zdarza się przypadek zahamowania kanonizacji przez inny Kościół, chociaż spełniono wszystkie kanoniczne warunki do jej przeprowadzenia. Zarzucono papieżowi, że kosztem błogosławionego buduje sobie dobre relacje z Cerkwiami prawosławnymi, a Kościół w Chorwacji staje się ofiarą ocieplenia tych relacji. Inni z kolei twierdzą, że komisja nie jest w stanie zahamować kanonizacji, a jedynie przesunąć ją w czasie. Według nich praca tego gremium może pomóc w poprawie stosunków między dwiema wspólnotami wyznaniowymi. W dyskusji głos zabrał arcybiskup Zagrzebia kard. Josip Bozanić, mówiąc:

„Chciałbym zwrócić uwagę, że papież Franciszek nie ma zamiaru zrezygnować z kanonizacji bł. Alojzego Stepinaca, ponieważ osobiście jest przekonany co do jego świętości. Dlatego posłuszni decyzji Ojca Świętego przyjmujemy ją, choć oznacza to być może dłuższą drogę do kanonizacji i wymaga więcej cierpliwości i zaufania w kierownictwo Opatrzności”.

Oskarżony po śmierci

Co konkretnie Serbska Cerkiew Prawosławna zarzuca Stepinacowi? Niedawno do chorwackich mediów „przeciekły” listy, które w kwietniu 2014 r. serbscy dostojnicy kościelni skierowali do papieża Franciszka zaraz po ogłoszeniu informacji o rychłej kanonizacji Stepinaca. Historyk Miroslav Akmadža — największy współczesny autorytet w badaniu historii Kościoła w Chorwacji — opowiada mi, że można wyróżnić dwa główne zarzuty: „Pierwszy to ten, że Stepinac wsparł tworzenie Niepodległego Państwa Chorwackiego (NDH) w 1941 r., pochwalił jego rząd i brał udział w tworzeniu atmosfery nietolerancji, która panowała w kraju. Drugi zaś jest następujący: choć Stepinac nalegał, aby przejście z prawosławia na katolicyzm było wyrazem wolnej woli, w praktyce popierał siłowe rozwiązania tej kwestii”. Trzeba bowiem przypomnieć, że w czasie istnienia NDH wielka liczba Serbów przyjęła katolicyzm ze strachu przed ustaszami. Akmadža oba zarzuty uważa za bezpodstawne. Jak mówi: „Prawdą jest jedynie, że Stepinac poparł tworzenie się nowej struktury państwowej (NDH), i właśnie ten szczegół jest najtrudniejszy do zaakceptowania przez serbską opinię publiczną. Jednym słowem, trudno im się zgodzić na istnienie jakiegokolwiek państwa chorwackiego.

Twierdzenia o akceptacji reżimu przez Stepinaca i udziale w tworzeniu atmosfery nietolerancji są całkowicie chybione i nie można ich poprzeć żadnymi źródłami. Odpowiedzialni Cerkwi serbskiej powinni w końcu zrozumieć, że ówcześnie istniejące Królestwo Jugosławii nie podobało się narodowi chorwackiemu, ponieważ powstało wskutek oszustwa, bez udziału chorwackiego parlamentu. Z tego powodu nie akceptował go również Stepinac, dlatego był szczęśliwy z powodu powstania nowego państwa chorwackiego. Oczywiście nie wiedział wtedy jeszcze, jaki będzie nowy rząd. Państwo kochał, ale reżim otwarcie krytykował. Ani razu Stepinac nie wypowiedział się pozytywnie o prezydencie Ante Paveliciu i jego rządzie, otwarcie protestował przeciwko jego antychrześcijańskiej polityce, ratował Żydów i Serbów oraz inne ofiary mimo konsekwencji, jakie mogło to przynieść, łącznie z zagrożeniem życia” — twierdzi historyk. Odpowiadając na drugi zarzut — akceptacji narzucania Serbom przechodzenia na katolicyzm — Akmadža tłumaczy: „Na podstawie wszystkich istniejących źródeł jasne jest, że te przejścia były rezultatem ustaszowskiej polityki i że Konferencja Chorwackiego Episkopatu oraz sam Stepinac wyraźnie to skrytykowali, choć tolerowali przypadki będące konsekwencją strachu o własne życie, zaznaczając, że po zażegnaniu niebezpieczeństwa Serbowie będą mogli w wolności powrócić do swej rodzimej wiary. To oznacza, że Stepinac ani nie namawiał na przejście na katolicyzm, ani tego nie wspierał, lecz z ludzkich powodów akceptował przypadki przyjmowania katolicyzmu, widząc w tym czasowe rozwiązanie problemów”. Akmadža jest jednym z wielu historyków, którzy nie mają żadnych wątpliwości, że zachowanie Stepinaca jako arcybiskupa Zagrzebia w czasie ustaszowskiego reżimu było przykładem czystości i odwagi. Naukowiec utrzymuje, że „ani jeden wysoki rangą urzędnik kościelny w innych krajach rządzonych przez reżimowe władze nie przeciwstawiał im się tak otwarcie, nie uratował tylu ludzi różnych wyznań i narodowości za cenę własnego życia, jak właśnie bł. kardynał Stepinac”.

Podobnie uważa żydowska historyczka Esther Gitman, która na podstawie swych badań na temat zagłady narodu żydowskiego w czasie istnienia NDH wyjaśnia: „Nie można znaleźć ani jednego dokumentu, który mógłby postawić Stepinaca w złym świetle”. „To człowiek, który uważał, że Kościół nie może akceptować podziału na rasy i że Bóg kocha każdego człowieka tak samo. Jego zaangażowanie w ratowanie Żydów, o którym czytałam, było ogromne. Zrobił wszystko, co możliwe w okolicznościach, w których było mu dane pracować, nawet w 1943 r. pod groźbą śmierci” powiedziała mi Gitman. Zacytowała przy tym opinię innego historyka Holokaustu, Amerykanina Michaela Phayera, który napisał, że „ani jeden przywódca Kościoła katolickiego nigdy nie mówił o ludobójstwie tak ostro jak Stepinac”.

Boża rasa

Większość badaczy potwierdza, że kazania kardynała w katedrze zagrzebskiej były natchnieniem dla wszystkich występujących przeciw reżimowi ustaszy, a ich zapisy rozprowadzano na terenach zajętych przez partyzantów. Najbardziej znane z nich zostało wygłoszone 25 października 1942 r. (w uroczystość Chrystusa Króla), gdy szalał reżim ustaszowski:

„Istnieje tylko jedna rasa, Boża rasa. Jej akt urodzenia znajduje się w Księdze Rodzaju”.

Nie ma wystarczająco dużo miejsca, by opowiedzieć o tym, co arcybiskup zrobił dla prześladowanych za czasów NDH Żydów, Serbów, Romów, a także Chorwatów przeciwnych reżimowi ustaszy. Wielką pracę na tym polu wykonał postulator w procesie beatyfikacyjnym ks. dr Juraj Batelja. Wśród dokumentów, które zebrał, znajduje się wzmianka o Polakach, którzy uciekli przed niemieckim agresorem w 1939 r. Arcybiskup pomógł wtedy 303 osobom. „Oczywiście istnieją »mędrcy«, którzy uważają, że Stepinac powinien był postąpić jak św. Maksymilian Kolbe. W jego przypadku jest jednak mowa o wyjątkowej sytuacji, w jakiej nigdy nie został postawiony Stepinac, i nie wiemy, jak by postąpił, gdyby się w niej znalazł. Jako arcybiskup musiał działać odpowiedzialnie, troszcząc się o wszystkich swoich kapłanów i całą wspólnotę Kościoła w bardzo trudnym politycznie czasie wojny. Swój urząd wykorzystał do tego stopnia, że uratował nie jedno, lecz setki, tysiące istnień ludzkich, a to, że nie zapłacił za to życiem, było rezultatem politycznej pragmatyczności niemieckich i ustaszowskich władz. Były one świadome możliwych skutków ataków na Stepinaca i na Kościół katolicki, co mogłoby spowodować bunt większości narodu chorwackiego, w dużej mierze niezadowolonego z polityki ustaszy” — opowiada mi Akmadža. Wygląda jednak na to, że Serbom historyczna argumentacja nie wystarcza do oceny dzieła Stepinaca, a przynajmniej o niej nie przesądza. Temat cierpienia narodu serbskiego w NDH jest bardzo trudny i nie doczekał się jeszcze ze strony Belgradu obiektywnej historycznie analizy. Niedawno Chorwacki Uniwersytet Katolicki zorganizował w Zagrzebiu sympozjum naukowe o bł. Alojzym Stepinacu, w którym wzięli udział chorwaccy i serbscy historycy. Po raz pierwszy dyskutowali obiektywnie o arcybiskupie Zagrzebia, używając naukowych argumentów.

Czy komisja, którą powołał papież Franciszek, będzie kontynuowała konstruktywną dyskusję, czas pokaże. Akamadža twierdzi jednak, że „tu nie chodzi o Stepinaca, bo jest on tylko ofiarą w trwającym od dawna konflikcie między dwoma Kościołami”.

Tłumaczyła Barbara Andrijanić

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...