Papież Franciszek przybył w piątek do stolicy Kuby, Hawany, gdzie na lotnisku spotkał się z patriarchą moskiewskim i całej Rusi Cyrylem. To pierwsze spotkanie zwierzchników, które zdaniem komentatorów może otworzyć nowy rozdział w dziejach chrześcijaństwa.

Na hawańskim lotnisku papieża wita przywódca Kuby Raul Castro.

Franciszek zatrzyma się kilka godzin na Kubie w drodze do Meksyku, dokąd udaje się na pięć dni.

Historyczne spotkanie papieża i patriarchy na wyspie to rezultat długich potajemnych rokowań między Watykanem a rosyjską Cerkwią i zarazem realizacja wcześniejszego założenia, że pierwsze takie wydarzenie powinno odbyć się na neutralnym terenie.

Franciszek dołącza do Cyryla, który od czwartku składa wizytę na Kubie. Już dwa lata temu papież Bergoglio powiedział, że jest gotów pojechać tam, gdzie będzie patriarcha moskiewski.

Przez lata przypuszczano jednak, że miejscem tym będzie Europa.

Program spotkania przewiduje rozmowę Franciszka i Cyryla, która ma potrwać od dwóch do trzech godzin, a więc wyjątkowo długo. Jednym z jej tematów będzie obrona chrześcijan na Bliskim Wschodzie oraz zwłaszcza na terenach opanowanych przez Państwo Islamskie. W kwestii tej obie strony deklarują gotowość pełnej współpracy. Poruszona zostanie zapewne także sprawa wojny w Syrii.

Nie wiadomo, czy wśród omawianych tematów znajdzie się delikatna kwestia konfliktu na Ukrainie.

Następnie papież i patriarcha mają podpisać wspólną deklarację i wygłosić krótkie przemówienia. Treść deklaracji, ujawniła strona rosyjska, uzgadniano niemal do ostatniej chwili. Jednak, jak się podkreśla, treść deklaracji jest mniej ważna od samego spotkania.

W ten sposób realizuje się marzenie Jana Pawła II, którego nie zdążył też spełnić Benedykt XVI - podkreślają komentatorzy. Jak dodają, jest szansa na to, że chrześcijańska Europa zacznie oddychać dwoma płucami: zachodnim i wschodnim.

Dominuje przeświadczenie, że spotkanie Franciszka i Cyryla otworzy nowy rozdział po dziesięciu wiekach podziałów między katolikami i prawosławnymi.

Ale paradoksalnie jest to też, dodają watykaniści, swoista porażka Europy, bo miejscem historycznego, przełomowego spotkania jest Kuba, położona 9 tysięcy kilometrów od Starego Kontynentu. To oznacza również, zauważa się, symboliczny koniec centralnego położenia Europy w życiu Kościołów chrześcijańskich.

Po kilku godzinach pobytu w Hawanie papież wyruszy w nocy z piątku na sobotę w dalszą drogę do Meksyku.

lw, pAP