Kiedy omawiana jest kwestia związków niesakramentalnych, często pojawia się argument, że inaczej należy traktować te, które zostały zawarte przez osoby porzucone. Skoro ich pierwszy związek rozpadł się nie z ich winy, a wręcz zostały przez ten rozpad skrzywdzone, dlaczego odmawia się im podjęcia kolejnej próby zbudowania małżeństwa i rodziny? Dlaczego wymaga się od nich życia w pojedynkę, często związanego z samotnym zmaganiem się z wychowaniem dzieci?

Chcę tutaj napisać, jakie znaczenie ma taki wybór w świetle Biblii – ograniczę się tylko do teologicznego aspektu tego rodzaju samotności.

Jezus o rozwodzie

Temat rozwodu i możliwości zawarcia powtórnego związku był drażliwy od samego początku Kościoła a nawet zanim jeszcze on powstał. Świadczy o tym fakt, że słowa Jezusa mówiące, że zawarcie drugiego związku za życia pierwszego małżonka jest cudzołóstwem, zostały nam przekazane aż czterokrotnie w Ewangeliach (por. Łk 16,18; Mk 10,2-12; Mt 5,31-32 oraz 19,6-9) zaś nauczanie o nierozerwalności małżeństwa powtarza także św. Paweł (por. 1 Kor 7,10n). Najlepiej zresztą stosunek do słów Jezusa na ten temat oddaje reakcja apostołów:

Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić (Mt 19,10).

Tym, co uderza w ewangelicznym przekazie, jest dopowiedzenie:

Kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

W tamtym kontekście społecznym i ekonomicznym związek z rozwódką, patrząc czysto po ludzku, wydawał się raczej gestem miłosierdzia: nie było instytucji alimentów, pomocy społecznej, kobiecie trudno było znaleźć pracę umożliwiającą jej utrzymanie, szczególnie w niższych warstwach społecznych, stawała się też persona non grata: ani mężatka, ani panna, ani wdowa. Wychodząc ponownie za mąż, zyskiwała utrzymanie i status społeczny. Jednak Jezus mówi, parafrazując:

Zostałaś oddalona, ale pozostajesz żoną tego, który cię oddalił, chociaż to oznacza dla ciebie bardzo trudną sytuację i codzienne zmaganie o przetrwanie.

Rodzi się pytanie, czemu Pan z takim naciskiem opowiada się za nierozerwalnością małżeństwa? W argumentacji odwołuje się do początku :

Bóg łączy pierwszych rodziców tak mocno, że stają się jednym ciałem (por. Rdz 2,24).

Pełnia znaczenia tej stworzonej nierozerwalności małżeństwa objawi się dużo później i kluczem do niej jest pewne hebrajskie słówko.

Przymierze

Zarówno relacja pomiędzy mężem i żoną, jak i między Bogiem a Jego ludem określana jest tym samym pojęciem – berit (przymierze). W najbardziej podstawowym znaczeniu jest to umowa prawna, na podstawie której silniejszy bierze pod swoją opiekę słabszego, określając jednocześnie warunki obowiązywania tej opieki. W obu opisanych na początku relacjach pojawia się tutaj także aspekt ponadprawny – miłość. To stanowi główną motywację Boga, kiedy wybiera sobie lud, mając całkowicie świadomość, że to lud o twardym karku, zmienny i skłonny do szemrania. Cóż z tego, skoro Bóg i tak go kocha?

Zestawienie przymierza Jahwe i Jego ludu z przymierzem małżeńskim pojawia się po raz pierwszy u proroków i to Bóg sam wskazuje na małżeństwo jako obraz relacji pomiędzy Nim a Izraelem. Wystarczy zajrzeć do Księgi Ozeasza (por. np. Oz 1;3) czy Księgi Jeremiasza (por. Jr 3). Poruszający opis relacji Jahwe do Izraela i Judy można przeczytać także w Księdze Ezechiela (por. Ez 23).

Tym, co powtarza się we wszystkich opisach, jest skarga Boga. Oto kochał swój lud, podniósł go z upadku, wyzwolił, pozwolił mu się rozwijać i rozkwitać, a w zamian za to spotkała Go jedynie zdrada i odgrywanie roli wykpiwanego „rogacza”.

Bóg zapowiada karę, która polega na daniu ludowi listu rozwodowego, jednak nie zapowiada, że wybierze sobie inny. Wręcz przeciwnie: będzie czekał na przemianę serca Izraelitów. Odrzucony i wzgardzony pozwoli, by niewierna „żona” doświadczyła losu rozwódki, a kiedy wreszcie zapragnie powrotu – przyjmie ją z powrotem. Jest to przejaw Bożego miłosierdzia, gdyż zgodnie z zasadami sprawiedliwości, jeśli jedna ze stron naruszała przymierze, przestawało ono istnieć. Tutaj Bóg je podtrzymuje i jest gotów je odnowić pomimo oczywistości zdrady drugiej strony. Czyni to, bo jest miłosierny.

Sakrament i św. Paweł

Opisany wyżej obraz św. Paweł przenosi na relację między Chrystusem a Jego Kościołem, choć może lepiej będzie tu brzmiało spolszczone greckie słowo Eklezja. Mowa o tym w Liście do Efezjan (por. Ef 5,21-33, zwłaszcza 32). Nierozerwalność małżeństwa jest obrazem nierozerwalności więzi pomiędzy Panem i nami – zarówno jako wspólnotą, jak i każdym z nas z osobna. Do tego Paweł Apostoł dodaje w tym samym liście wezwanie:

Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni! Przebaczajcie sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie. Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości (grec. agape)” (Ef 4,32-5,1).

Łączę te dwa fragmenty, gdyż pokazują one, na czym polega chrześcijańskie rozumienie małżeństwa i jego teologiczne znaczenie. Kiedy dwoje chrześcijan staje przed ołtarzem i udziela sobie nawzajem ślubu, nie tylko jednoczą się ze sobą, ale także biorą na siebie zadanie bycia w świecie znakiem relacji między Bogiem a Jego ludem; Chrystusem i Eklezją. Jedną z najistotniejszych cech tej relacji jest jej nierozerwalność – Bóg przyrzekł i ta obietnica jest na wieczność. A jeśli jedna ze stron odwróci się i zechce zerwać przymierze?

Wtedy przed drugą staje prawdziwe wyzwanie, któremu można sprostać tylko w oparciu o siłę płynącą z Ducha i wsparcia wspólnoty. Pan wzywa ją do tego, by nadal był/była Jego obrazem, ale w tej trudniejszej wersji. Jak Bóg pozostał wierny swojemu ludowi, gdy ten odwrócił się od Niego, tak porzucony mąż/żona są wezwani do dochowania wierności słowu danemu temu, kto odszedł.

Rację mają ci, którzy mówią, że to nie jest sprawiedliwe. Nie jest. Taka postawa to wyraz miłosierdzia, nie sprawiedliwości.

Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości (Ef 5,1).

Elżbieta Wiater, dr teologii, historyk, autorka książek, publicystka katolicka

———————————————————————————————————-

Polecamy książkę Grzegorza Łęcickiego pt.”Małżeństwo i rodzina w nauczaniu oraz doświadczeniu Kościoła”.