Serwuje kłamstwo o Markowej. To element wojny Tuska ze Szpytmą?Serwuje kłamstwo nt. Markowej. To element wojny Tuska ze Szpytmą?

_MIL5593.webp
Fratria/FBPrzegląd / Powołany niedawno przez Sejm na prezesa IPN dr Mateusza Szpytma wielokrotnie prostował kłamstwo nt. Markowej.
FacebookTwitter

Dr Mateusz Szpytma powinien zostać prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Jego kandydaturę poparł Sejm, ale musi poprzeć jeszcze Senat. Donald Tusk już zapowiedział, że zdominowana przez jego koalicję Izba Wyższa parlamentu tego nie zrobi. W takich okolicznościach pomocną dłoń, na której leży serwowane od lat kłamstwo nt. mieszkańców Markowej podał Tuskowi prof. Andrzej Romanowski. Dr Mateusz Szpytma jest ściśle związany z Muzeum im. Rodziny Ulmów w Markowej.

Pod koniec ubiegłego tygodnia Sejm powołał dr. Mateusza Szpytmę na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Aby dr Szpytma mógł objąć urząd, jego kandydaturę musi zatwierdzić jeszcze Senat, co ma się stać w sierpniu. Dlaczego właśnie teraz znów pojawiają się kłamstwa o wymordowaniu przez mieszkańców Markowej Żydów, które wielokrotnie były osobiście przez niego prostowane? Dr Mateusz Szpytma pochodzi z Markowej, jest jednym z inicjatorów powstania Muzeum im. Rodziny Ulmów i kuratorem ekspozycji poświęconej tej rodzinie. Jest krewnym rodziny Ulmów (jego babcia była siostrą Wiktorii Ulmy, a Wiktoria była mamą chrzestną jego taty). Jako wieloletni zastępca prezesa IPN odegrał kluczową rolę w upublicznieniu historii bł. rodziny Ulmów, Markowej i jej odkłamaniu.

W Tygodniku Przegląd prof. Andrzej Romanowski, który kiedyś zasłynął plugawym paszkwilem nt. rtm. Witolda Pileckiego, zdecydował się na kolportowanie kłamstwa dotyczącego mieszkańców Markowej. W swoim artykule pisze, że "Markowianie nazajutrz po egzekucji rodziny Ulmów, wymordowali 24 Żydów, których dotąd ukrywali".

Fałszywa narracja

Niemal natychmiast w oczy rzuca się bezczelny kontrast określeń tego sformułowania. Na bł. rodzinie Ulmów miała być wykonana "egzekucja", a "Markowianie mieli wymordować Żydów". Przede wszystkim nie była to żadna egzekucja, ale niemieckie bestialstwo, które okupanci stosowali tylko na ziemiach polskich. Każdy kto pomagał Żydom był zabijany. Dzięki dokumentom prokuratorskim i badaniom historyków wiemy, że oddziałem niemieckich zbrodniarzy dowodził Eilert Dieken – w czasie wojny szef żandarmerii w pobliskim Łańcucie. Przed trzema laty powstał film „Historia jednej zbrodni” Mariusza Pilisa, który wraz z dr. Szpytmą odnaleźli w Niemczech córkę niemieckiego zbrodniarza i odwiedzili ją w domu spokojnej starości w Norden w Dolnej Saksonii. Kobieta nie miała pojęcia czego dopuścił się jej ojciec i uważała go za dobrego człowieka. 

Trzy stygmaty Markowej. Nie ma usprawiedliwienia dla polskich historyków, którzy brną w tę fałszywą narrację

Kolejną rzeczą jest kłamstwo nt. rzekomego wymordowania Żydów przez mieszkańców Markowej. Było ono powielane przez niektórych historyków w czasie beatyfikacji rodziny Ulmów, dlatego kolporterskie pomysły prof. Romanowskiego nie są niczym nowym. Przykładem są "usiłowania" prof. Jana Grabowskiego sprzed 3 lat. 

"Widzimy teraz pęd do celebracji, który ma zastępować historyczną refleksję. […] Czyż nie warto dodać, że dzień po egzekucji Ulmów mieszkańcy Markowej wymordowali wszystkich Żydów, których ukrywali?” – mówił na jednej z konferencji prof. Jan Grabowski, historyk współpracujący z PAN. Traf chciał, że na sali byli wtedy także Pilis i dr Szpytma, dzięki temu padła szybka riposta. Okazało się, że Grabowski manipuluje, licząc na niewiedzę słuchaczy. Mateusz Szpytma wypomniał mu nieścisłości. Że mowa jest nie o 40, ale o 20 Żydach, zamordowanych nie w Markowej, ale w sąsiedniej wsi i nie w tych dniach, tylko rok później, gdy Niemcy prowadzili akcję pacyfikacyjną. Grabowski nie odpowiedział nic

- relacjonuje incydent z Grabowskim red. Marcin Wikło w opublikowanym na portalu wPolityce.pl artykule.

Dr Mateusz Szpytma wielokrotnie interweniował prostując kłamstwo na temat mieszkańców Markowej, z których próbowano zrobić polskich zbrodniarzy współpracujących z Niemcami. W obszernym artykule na łamach "Gazety Wyborczej" w 2017 r. dementował nieprawdy w związku z publikacją Jana Grabowskiego i Dariusza Libionki „Wsadzili ich na wozy, powieźli jak bydło. Bezdroża polityki historycznej. Muzeum w Markowej”. Oczywiście artykuł Grabowskiego i Libionki uderzał bezpośrednio w Muzeum w Markowej. 

Podczas lektury artykułu szczególnie rozczarowuje to, że jego autorzy nie znają sporej części dotychczasowej literatury dotyczącej Zagłady i ratowania Żydów na Podkarpaciu oraz w samej Markowej, w tym opublikowanego w „Zeszytach Historycznych WiN-u” z 2014 r. opracowania naukowego pt. „Zbrodnie na ludności żydowskiej w Markowej w 1942 roku w kontekście postępowań karnych z lat 1949-1954”. (...) Wiemy, że po zbrodni na rodzinie Ulmów nie tylko nie mordowano Żydów, ale ich nadal ukrywano (w Markowej do końca okupacji niemieckiej przeżyło ich 21)

- napisał dr Szpytma. Historyk wielokrotnie podkreślał, że poprzez zainteresowanie historią rodziny Ulmów, ludzie na świcie zdobędą wiedzę o tym, jak wyglądała okupacja niemiecka w Polsce. A była ona strasznie brutalna, że za niewielkie wykroczenia groziła śmierć. W Markowej rodzina Ulmów ukrywała największą grupę Żydów. Nie byli jednak jedyną rodziną, która niosła pomoc. 

Ci, którzy decydowali się na pomoc Żydom, byli wielkimi bohaterami, bardzo odważnymi ludźmi. Wśród nich była rodzina Ulmów, która prawdopodobnie w 1942 roku przyjęła pod swój dach członków trzech żydowskich rodzin: Didnerów, Grünfeldów i Goldmanów. W około dziewięciu markowskich domach okupację przeżyło 21 ukrywanych Żydów. Jak na 110-osobową grupę żydowską, która żyła przed wojną w Markowej, a która po 1939 roku była mniejsza, to stosunkowo dużo Żydów zostało w Markowej uratowanych. (...) Ulmowie byli znani i lubiani. Ta tragedia była największym szokiem dla tych mieszkańców Markowej, którzy ukrywali Żydów, a także dla samych Żydów, którzy przez cały czas byli w wielkim strachu o swoją przyszłość

- powiedział dr Szpytma w 2023 r. w wywiadzie dla PAP.

O bł. Rodzinie Ulmów, którą za ukrywanie Żydów Niemcy zamordowali wielokrotnie wypowiadał się także prezydent Karol Nawrocki w czasie kiedy był jeszcze prezesem IPN. Jego teksty można znaleźć m.in. w magazynie „W sieci historii” (16 lutego 2023). 

Szczęście Ulmów zostało brutalnie przerwane w piątkowy poranek 24 marca 1944 r. Tego dnia w ich domu w Markowej zjawili się niemieccy żandarmi. Najpierw zabili ośmioro ukrywających się tam Żydów, a później całą polską rodzinę. Akcją dowodził Eilert Dieken. I to on – ten sam, który przyjaźnie uśmiecha się na domowej fotografii – osobiście zdecydował, by nie oszczędzić nawet dzieci. Ulmowie byli wśród ok. tysiąca Polaków, którzy podczas II wojny światowej zapłacili życiem za ukrywanie Żydów

- czytamy w artykule dr Karola Nawrockiego.

Józef i Wiktoria Ulmowie mieszkali we wsi Markowa w przedwojennym województwie lwowskim, obecnie podkarpackim. Wiosną 1944 r. Ulmowie zostali zadenuncjowani, prawdopodobnie przez granatowego policjanta, że ukrywają Żydów. Niemieccy żandarmi z posterunku w Łańcucie 24 marca 1944 r. dokonali masakry w domu Ulmów. Najpierw zginęli Żydzi. Wśród nich dwie córki sąsiadów Ulmów - Goldmanów: Golda (Genia) Gruenfeld oraz Lea Didner wraz ze swoim małym dzieckiem. Zamordowano także trzej braci Szallów, ich 70-letniego ojca Saula Szalla oraz kolejnego mężczyznę z rodziny Szallów. Następnie na oczach dzieci Ulmów rozstrzelano Józefa i jego żonę Wiktorię, która byłą w siódmym miesiącu ciąży. Na końcu zabito dzieci - ośmioletnią Stanisławę, sześcioletnią Barbarę, pięcioletniego Władysława, czteroletniego Franciszka, trzyletniego Antoniego i półtoraroczną Marię. W masakrze zginęło 16 osób, w tym kobieta w zaawansowanej ciąży.

koal/Sieci/GW/PAP/wPolityce.pl

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.