Nie jestem zaskoczony brutalnością niemieckiej policji pacyfikującej polską delegację Ruchu Obrony Granic podczas próby ustawienia krzyża przy kamieniu. Ten symboliczny głaz – to jedyne „zadośćuczynienie”, jakie otrzymaliśmy od Niemców za 6 mln zamordowanych przez nich podczas II wojny światowej Polaków.
Stanowczo sprzeciwiam się nazywaniu tej akcji pałowaniem! Na krążących w sieci filmach widać wyraźnie, że berlińscy „stróże prawa” nie używają pałek, tarcz, gazu, paralizatorów itp. środków przymusu bezpośredniego. Nie muszą, bo nikt im nie zagraża… Posługują się wyłącznie pięścią, łokciem, kolanem, kopniakiem – katując w trójkę, czwórkę jedną, leżącą już na ziemi ofiarę. Zwykle starszego pana w odblaskowej kamizelce…
Do takiej akcji dobiera się specjalnie szkolonych zbirów, których bestialskie działanie – pełne pogardy dla zdrowia i życia ludzi katowanych – ma mieć charakter mrożący dla podobnych demonstracji w przyszłości. Jeśli porównamy działanie tych oprawców w mundurach z niemrawą interwencją niemieckiej policji np. wobec agresywnych migrantów – nie można oprzeć się wrażeniu, że oprócz dyspozycji przełożonych kieruje nimi również osobista niechęć do Polaków…
Można się było tego spodziewać. Niemcy nie lubią wypominania im nieodległych w czasie zbrodni ludobójstwa. A że będąca wyrzutem sumienia pokojowa delegacja Polaków znalazła się to na ich terytorium – to sobie pofolgowali…
Czas pokaże, czy i kiedy oglądać będziemy podobne sceny na polskiej ziemi. Wszak pakt migracyjny już obowiązuje. Wkrótce niemieccy funkcjonariusze będą konwojować do Polski kolejne „transporty” przymusowo relokowanych do nas „nachodźców”. Co się stanie, gdy napotkają opór broniących swej ziemi Polaków?
PS Z tomiku „Ja tu zostaję!” (2015) przywołuję stosowny wiersz:
POGARDA
Spytałem kiedyś ojca (po wojennych przejściach),
Co dla małego chłopca było najstraszniejsze?
I czego nie wybaczy hordom naszych wrogów,
Którzy zdeptali wszystkie prawa Dekalogu?
W ludobójstwa bezmiarze, w traumie wspominania
Trudno jest dać odpowiedź na takie pytanie…
Czy był to najazd Hunów niemieckich, co w szale
Bombardowali drogi, miasta i szpitale?
Czy też cios nam zadany, od tyłu, zdradziecko
Przez Azjatów niosących porządek sowiecki?
Byłali to bezsilność, zawiedziona wiara,
Gdy armie sojusznicze zostały w koszarach?
Cóż, wojenny los dziecka – to nie polityka;
Jego świat był przyziemny, najbliższych dotykał…
Może więc wyrzucenie z domu zapamiętał?
Wywózkę do obozu, w ścisku, jak bydlęta?
Może głód z poniewierką w pamięć mu się wbiły?
Lub niewolnicza praca – ponad malca siły?
Żarłoczne wszy i pluskwy? Świerzb, co skórę wiercił?
Czy ucieczka straceńcza – wprost z transportu śmierci?
Wszystkie razy, kopniaki, strzały o poranku?
I zagrożenie życia. Ciągłe. Bez ustanku…
Ojciec pokręcił głową: „To nie tak, mój synu…
Głód, choroby czy bicie – to nic! To przeminie…
Najgorsze, czegom doznał, co zapamiętane –
To POGARDA bijąca od »narodu panów«…
Czasem we śnie wojenna wraca zawierucha;
Herrenvolk* patrzy na mnie – jak na karalucha!
Spuszczam oczy, szpar szukam pomiędzy deskami,
By się schronić, by uciec przed jego butami…
Budzę się zlany potem. Wiem, że tylko śniłem…
Mówię: JESTEM CZŁOWIEKIEM. I zawsze nim byłem…
I zapamiętaj, synu – ci, co ludźmi gardzą,
Są tylko krok od zbrodni, z »rasy panów« czarciej…”
(*) Herrenvolk (niem.) – naród panów
Polecam – gwoli przypomnienia:
RODZINA ULMÓW
AUSCHWITZ
DZIECI Z ULICY PRZEMYSŁOWEJ
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/762830-deja-vu-czyli-brutalna-akcja-niemieckiej-policji
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.