Majowe rocznice związane z Józefem Piłsudskim (12 maja 1926 - rocznica „zamachu majowego” i 12 maja 1935 roku - rocznica śmierci ) skłaniają do refleksji w kontekście obecnej naszej rzeczywistości.
Warto i trzeba czytać dzieła napisane przez Józefa Piłsudskiego - 14 tomów, można tam odnaleźć nie tylko historię, ale wskazówki na dzisiaj, bardzo aktualne myśli. W mediach często cytują historyków, publicystów, którzy pisali i piszą o Józefie Piłsudskim to co jest im wygodne ze względu na poglądy, przynależność partyjną i prywatny interes. Uważam, że należy przede wszystkim czytać książki autorstwa Józefa Piłsudskiego, a napisał dość dużo, czytać również jego odezwy, przemówienia i wiersze, bo takie też napisał. Wtedy można samemu wyrobić sobie opinię o autorze, o wielkim Polaku, polityku, żołnierzu, dowódcy, patriocie. Powtarzał wielokrotnie na różnych etapach – „Polska będzie silna albo Polski wcale nie będzie”. Tą samą myśl można było usłyszeć od Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II.
Tu przychodzi mi na myśl cytat, który przytoczył swego czasu prof. Bolesław Orłowski – co robić gdy będzie N+ R (Niemcy plus Rosja) - zapytał Józefa Piłsudskiego jeden z oficerów na naradzie sztabowców w latach 30-tych. Wówczas Piłsudski odpowiedział krótko - umierać z szablą w dłoni na Placu Saskim – bo często zostawał nam już tylko honor. Niemcy z Rosją porozumiewają się, był pakt Ribbentrop-Mołotow, sojusz N+R podzielił Polskę, teraz też widać wyraźnie jak rozwijająca się Polska przeszkadza im we wzajemnym zbrataniu. Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest Nord Stream 1 i 2, wzajemne interesy, wielkie pieniądze i podporządkowywanie sobie reszty świata. Polska, „bękart Europy” czy później „zapluty karzeł reakcji”, zawsze podnosi się, mamy naszych „Królów Duchów”, o których pisał Juliusz Słowacki, jeśli nie udawało nam się pokonywać wrogów siłą militarną to pokonywaliśmy ich siłą ducha.
Polacy mają skłonność do gadania i nic nie robienia, godziny, dnie i lata całe tracimy na ustawiczne mielenie słów i opinii bezwartościowych i nic nie znaczących. Kłótnie, swary, wzajemne podkopywanie się, niszczą dobre inicjatywy, zabierają Polsce czas i energię dobrych, mądrych ludzi, którzy chcą odbudować Polskę po latach niewoli… Marszałek to widzi i ostro zwalcza, ucina wszelkie szkodliwe spory
— czytamy w „Pamiętniku adiutanta” Franciszka Lepeckiego.
Józef Piłsudski celnie wskazywał nasze wady narodowe, ostrzegał wprost przed agentami, tchórzami, złodziejami i zdrajcami – „Zanim wyjdziemy z tego gabinetu, zanim skończy się nasza narada, już w Moskwie i Berlinie będą wiedzieć o czym tu mówiliśmy.”
Piłsudski dał Polsce wolność, granicę, moc i szacunek - te słowa często powtarzał mój ojciec, który o sobie mówił, że jest narodowcem, ale jednocześnie podkreślał, że nie byłoby wolnej Polski bez Józefa Piłsudskiego. Niełatwo szukać wśród przeszłych i obecnych pokoleń człowieka, który z taką wielką determinacją, nadzieją i wiarą w zwycięstwo prowadził naród ku wymarzonej i wyczekiwanej od lat wolności. Bez względu na to czy nazywany był Ziukiem, Wiktorem, Komendantem, Naczelnikiem czy też Marszałkiem, gromadził wokół siebie ludzi, którzy byli w stanie iść za nim bez względu na konsekwencje i trudności. Dzięki jego charyzmie i mocnej wierze w zwycięstwo Polacy przekonali się, że można odzyskać i odbudować po 123 latach niewoli państwowość i przywrócić Polskę do życia. Cud listopada 1918 roku nie byłby możliwy, gdyby nie ta wiara, którą trafnie ujęli legioniści Pierwszej Brygady w swym hymnie „chcieć – to móc!” Podobnie rzecz miała się z naszym wielkim triumfem z sierpnia 1920 roku, który ocalił Europę przed zalewem bolszewizmu. Szef francuskiej misji wojskowej generał Maksym Weygand odnotował w swych wspomnieniach: „W ciągu trzech dni poprzedzających uderzenie Wojska Polskiego znad Wieprza, które Marszałek spędził wśród wojsk Czwartej Armii zelektryzował i przelał z własnej duszy w duszę walczących ufność i wolę pokonania wielkich przeszkód. Nikt poza Piłsudskim nie mógł tego dokonać. Pod żadnym innym dowódcą Wojsko Polskie nie dokonałoby z tym uniesieniem zażartym tej ofensywy, która miała doprowadzić je w ciągu kilku dni aż do granicy rozwalając siły czterech armii sowieckich, które dopiero co miały się za zwycięzców”. Te słowa wyszły spod pióra wojskowego, który nie był zwolennikiem takiej koncepcji prowadzenia wojny z bolszewikami, jaką rozkazami swymi wdrażał w życie Piłsudski. Ciekawe jest także to, że to właśnie generała Weyganda część przeciwników Marszałka próbowała przedstawić jako autora zwycięskiego planu odparcia bolszewików spod Warszawy.
W odrodzonej Rzeczpospolitej Marszałek podjął trudną próbę nauczenia Polaków szacunku dla uzyskanego państwa, mawiał z goryczą: „Martwi mnie, że w odrodzonym Państwie nie nastąpiło odrodzenie duszy narodu” i o to odrodzenie zabiegał do końca swych dni. Czynił to w przekonaniu iż Polska w swym położeniu geopolitycznym nie może sobie pozwolić na jakąkolwiek słabość zarówno w wymiarze zewnętrznym jak i wewnętrznym I choć nie pozostawił spisanego testamentu politycznego to jego słowa i wskazania układają się w taki testament, który nie stracił nic na aktualności.
Celnie opisał go jeden z najwybitniejszych poetów polskiego Londynu Marian Hemar, zastanawiając się nad przesłaniem Komendanta dla współczesnych pisał: „Jego Testament – dwa słowa: Nakaz Wielkości!” i puentował - „Albo będziemy wielcy albo nie będzie nas wcale”. Ten Testament realizowały pokolenia walczące w czasie II wojny i po wojnie o ponowny powrót Rzeczypospolitej do grona państw niepodległych. W powojennej rzeczywistości narzuconej Polsce dyktatem jałtańskim powtarzano z mocą i nadzieją słowa Komendanta - „Być zwyciężonym i nie ulec– to zwycięstwo!” i zwycięstwo przyszło. Nasze pokolenie otrzymało od Opatrzności zadanie odbudowania suwerennego bytu Polski i oby zawsze towarzyszyło nam w tym dziele przesłanie Marszałka – „Przed Polską stoi wielkie pytanie, czy ma być państwem równorzędnym z wielkimi potęgami świata, czy ma być państwem małym, uzależnionym, sterowanym i wykorzystywanym przez obcych, państwem narażonym na utratę niepodległości”. Każdego dnia musimy czynem odpowiadać na to retoryczne pytanie, przesłanie ojca naszej Niepodległości, człowieka który Polskę umiłował bardziej niż własne życie.
Józef Piłsudski chociaż sam był wielkim wodzem, odważnym żołnierzem i wybitnym strategiem, zawsze odwoływał się do matki, o czym warto przypomnieć przed majowym pięknym świętem, Dniem Matki: „Gdy rozmyślam i podejmuję decyzje, staję w myślach przed moją matką i pytam, co by zrobiła na moim miejscu, jak oceniłaby moją decyzję”.
W swoim pożegnalnym wierszu napisał: „Do tej ziemi od borów zielonej / Tam gdzie matka mnie uczyła pacierza/ Niech poniosą moje serce zmęczone / Wierne serce syna i żołnierza / … /Niech poniosą w milczeniu w żałobie / Kochania ziemskiego ostatki/ I postawią niziutko na grobie mej matki”.
Zapraszam Państwa do obejrzenia filmu pt. „Być dla Polski, być dla Polaków”, za który dziękowali mi nie tylko Piłsudczycy. Ze szczególną pieczołowitością przechowuję podziękowanie – list od starszej córki Marszałka, Wandy Piłsudskiej.
”Być dla Polski, dla Polaków” 29’55’’
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/760125-byc-dla-polski
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.