13 kwietnia obchodzony jest w Polsce jako Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Został ustanowiony przez Sejm RP w 2007 r. dla upamiętnienia wymordowania przez Sowietów 22 tys. przedstawicieli polskich elit. Egzekucji dokonywano poprzez strzał w tył głowy.
Ofiary Zbrodni Katyńskiej to 22 tysiące osadzonych w obozach w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie oficerów Wojska Polskiego oraz innych funkcjonariuszy państwowych (m.in. policjantów, urzędników, leśników) i oficerów rezerwy. Wśród uwięzionych znajdowała się duża grupa oficerów rezerwy, powołanych do wojska w chwili wybuchu wojny. Większość z nich należała do elity, byli tam lekarze, prawnicy, nauczyciele szkolni i akademiccy, inżynierowie, literaci, dziennikarze, działacze polityczni, urzędnicy państwowi i samorządowi, ziemianie. W obozach znaleźli się również duchowni - kapelani katoliccy, prawosławni, protestanccy oraz wyznania mojżeszowego. Zamordowani zostali w trakcie zorganizowanych przez NKWD egzekucji i pochowani m.in. w Katyniu.
Tak Rosja ukrywała prawdę o Katyniu
Po agresji ZSRR na Polskę w 1939 r. Amia Czerwona wzięła do niewoli około 250 tys. polskich żołnierzy i oficerów. Jeszcze w trakcie działań zbrojnych - 19 września - szef NKWD Ławrientij Beria powołał Zarząd do Spraw Jeńców Wojennych i Internowanych oraz nakazał utworzenie sieci obozów.
Większość wziętych do niewoli szeregowych żołnierzy wypuszczono, natomiast oficerów Wojska Polskiego umieszczono w obozach w Starobielsku i Kozielsku, zaś funkcjonariuszy policji, Korpusu Ochrony Pogranicza i innych służb - w Ostaszkowie. Starobielsk niedaleko Ługańska znajduje się na terenach okupowanych od 2022 r. przez Rosję, Kozielsk leży ok. 250 km na południowy zachód od Moskwy i nieco dalej od Smoleńska (ale na wschód od tego miasta), zaś najbardziej na północy leży Ostaszków.
Prawda na temat popełnionych tam zbrodni – masowej egzekucji przetrzymywanych polskich jeńców i więźniów – wyszła na jaw przez przypadek. Stało się tak, bo po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej miejsca, w których zostały pochowane ofiary mordów (w Katyniu koło Smoleńska, Piatichatkach koło Charkowa i Miednoje koło Tweru) znalazły się na obszarze kontrolowanym przez Wehrmacht. O masowych wojskowych grobach w Katyniu już w 1942 r. dowiedzieli się przebywający tam na robotach przymusowych Polacy. Sami Niemcy zwrócili na to uwagę prawdopodobnie dopiero w lutym 1943 r. – po informacjach od mieszkających w okolicy Katynia chłopów. Rozpoczęli prace ekshumacyjne, a 13 kwietnia 1943 r. informację o odkryciu podało Radio Berlin. Zaraz potem (17 kwietnia) wiadomość opublikowano w prasie „gadzinowej” – wydawanych za zgodą okupacyjnych władz niemieckich gazetach w Warszawie. Wprawdzie już wcześniej niektórzy domyślali się prawdy, bo od wiosny 1940 r. nikt nie miał wiadomości na temat jeńców i więźniów, ale podana przez Niemców informacja wywołała w okupowanej Polsce wielkie wrażenie.
Zdając sobie sprawę z propagandowego znaczenia tej wiadomości Niemcy zaprosili do Katynia przedstawicieli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża oraz PCK. Mieli oni potwierdzić i uwiarygodnić wiadomość o tym, że sprawcami mordu w Katyniu były władze radzieckie. Grupa ekspertów medycyny sądowej i kryminologii przybyła do lasu katyńskiego już 28 kwietnia. Szefem zespołu był dyrektor Instytutu Medycyny Sądowej w Budapeszcie, patolog Ferenc Orsós. Wśród obserwatorów prac byli Polacy (pojechali za zgodą władz Polskiego Państwa Podziemnego) - m.in. ekspert medycyny sądowej z Uniwersytetu Jagiellońskiego dr Marian Wodziński, a także Ludwik Rojkiewicz, Ferdynand Goetel, Hugon Kassur, Jerzy Wodzinowski, Stefan Kołodziejski, Gracjan Jaworowski, Adam Godzik, Stefan Cupryjak, Jan Mikołajczyk, Franciszek Król, Władysław Buczak oraz Ferdynand Płonka.
Kłamstwa Stalina
Na podstawie oględzin szczątków eksperci ustalili, że zbrodni dokonano w 1940 r., czyli w momencie gdy Katyń znajdował się pod administracją radziecką, a nie niemiecką. Na taką datę wskazywała także analiza słojów młodych sosen, które zasadzono dla zamaskowania zbrodni. Zabici mieli ślady po strzale z bliskiej odległości w tył głowy.
Tymczasem Kreml zaprzeczał, a prośbę rządu gen. Władysława Sikorskiego do MCK o zbadanie sprawy Stalin wykorzystał jako pretekst do zerwania stosunków dyplomatycznych.
Stalin, który razem z innymi członkami ścisłego kierownictwa ZSRR w marcu 1940 r. podpisał się pod decyzją o zgładzeniu polskich więźniów i jeńców, konsekwentnie w sprawie zbrodni katyńskiej kłamał. W 1941 r. – po układzie Sikorski-Majski – o los polskich oficerów był pytany m.in. przez gen. Władysława Andersa, który szukał kadr dla tworzonego przez siebie (wtedy za zgodą ZSRR) wojska.
Już wydałem wszystkie rozkazy, żeby ich zwolnić. Nie wiem, gdzie są. Może uciekli do Mandżurii
— zapewniał.
Po odkryciu masowych mogił w Katyniu ZSRR zapewniał, że nie ma z tą zbrodnią nic wspólnego i zrobił wszystko, żeby ją przypisać Niemcom. Zajęła się tym – po odbiciu tych terenów przez Armię Czerwoną - tzw. komisja Burdenki. Już sama nazwa tego ciała – „Specjalna komisja ds. ustalenia i przeprowadzenia śledztwa ws. okoliczności rozstrzelania w lesie katyńskim polskich jeńców wojennych przez niemiecko-faszystowskich najeźdźców” - jednoznacznie wskazywała na cele Moskwy. Komisji przewodniczył chirurg Nikołaj Burdenko, który kilka lat wcześniej był osobistym lekarzem Stalina. Na początku 1944 r. na konferencji prasowej dla zagranicznych dziennikarzy Burdenko oznajmił, że według ustaleń jego komisji zbrodni dokonali we wrześniu 1941 r. niemieccy żołnierze z 537 batalionu budowlanego Wehrmachtu. W wydanej po angielsku broszurze wymieniono nawet nazwiska oficerów i podoficerów, którzy rzekomo brali udział w zamordowaniu polskich jeńców.
ZSRR chciał nawet włączyć sprawę katyńską jako jeden z wątków w proces norymberski, ale okazało się, że w raporcie Burdenki jest tak dużo nieścisłości, że Moskwa z tego pomysłu się wycofała.
A świat… milczał
Tymczasem świat milczał. Bezpośrednio po ujawnieniu zbrodni katyńskiej Winston Churchill radził Władysławowi Sikorskiemu wstrzemięźliwość, bo – jak wyjaśnił – „są rzeczy, o których lepiej nie mówić publicznie”. Sytuacja zmieniła się dopiero po zakończeniu wojny, gdy Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nie musiały już się obawiać rozpadu koalicji antyhitlerowskiej.
W PRL-u wiadomości na temat zbrodni katyńskiej objęte były cenzurą. Oficjalnie obowiązywała wersja o winie Niemców.
Władze ZSRR przyznały się do popełnienia zbrodni dopiero pod koniec istnienia tego państwa. 13 kwietnia 1990 r. określiły zbrodnię katyńską jako „jedną z cięższych zbrodni stalinizmu”. Zgodnie z poleceniem Michaiła Gorbaczowa Naczelna Prokuratura Wojskowa ZSRR rozpoczęła śledztwo. 14 października 1992 r. przewodniczący Komitetu ds. Archiwów Państwowych prof. Rudolf Pichoja przekazał w Belwederze prezydentowi RP Lechowi Wałęsie główne dokumenty dotyczące zbrodni.
Współczesna Rosja, czyli ta putinowska, do dziś kłamie, manipuluje i przeinacza historię Zbrodni Katyńskiej. Władimir Putin, sprawujący dyktatorską władzę w Moskwie od grubo ponad 20 lat, nigdy nie przeprosił za Katyń - nawet podczas uroczystości w 2010 r. wypowiedział jedynie kilka okrągłych słów, którym przeczy późniejsza polityka kremlowskiego reżimu (np. brutalne represje wobec Stowarzyszenia Memoriał).
Czytaj także
Upamiętnienie Ofiar Zbrodni Katyńskiej
Ofiary Zbrodni Katyńskiej upamiętniła dziś m.in. Kancelaria Prezydenta, ale także Sztab Generalny Wojska Polskiego oraz Instytut Pamięci Narodowej.
Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej
— napisano na profilu KPRP.
„Pamięć jest strażnikiem wolności.” Dziś oddajemy hołd ofiarom Zbrodni katyńskiej – jednej z najtragiczniejszych kart w historii Polski. Wiosną 1940 roku tysiące polskich oficerów, przedstawicieli inteligencji i służb państwowych zostało zamordowanych przez sowieckie NKWD. Ich jedyną „winą” była wierność Ojczyźnie. To była próba odebrania Polsce jej serca i tożsamości. Nie udało się. Dziś Wojsko Polskie składa hołd bohaterom, którzy do końca pozostali wierni przysiędze. Ich pamięć trwa w naszych działaniach, służbie i codziennym zobowiązaniu wobec Rzeczypospolitej. Cześć Ich Pamięci
— przypomniał Sztab Generalny WP.
Ludobójstwo, dokonane 86 lat temu przez funkcjonariuszy NKWD na blisko 22 tys. obywatelach II Rzeczypospolitej, wciąż pozostaje niezabliźnioną raną. Dziś obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Wśród pomordowanych było 14,5 tys. jeńców wojennych – oficerów i policjantów – z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz 7,3 tys. więźniów aresztowanych na terenach okupowanych przez ZSRS. Ciała grzebano bezimiennie, w masowych grobach w lasach, aby nie zostały nigdy odnalezione. Dziś Katyń jest nie tylko miejscem straszliwej zbrodni, ale również symbolem pamięci o wymordowanej polskiej inteligencji oraz nieustępliwego dążenia do prawdy. Po latach kłamliwej propagandy przywracamy szacunek ofiarom!
— podkreślił IPN.
PAP/X/oprac. Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/757870-dzien-pamieci-ofiar-zbrodni-katynskiej-rosja-do-dzis-klamie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.