„Niemcy prowadzą coraz mocniejsze działania rewizjonistyczne wobec II WW i własnych zbrodni. A teraz niemieckie media ogłaszają: niemieckie i polskie muzea razem przeciwko… dezinformacji” - napisał na platformie X Stanisław Żaryn, prezes Fundacji Instytut Bezpieczeństwa Narodowego. Były doradca Andrzeja Dudy, prezydenta RP w latach 2015-2025, zwrócił uwagę na artykuł opublikowany przez Deutsche Welle. Żaryn wskazuje, że autorzy przywołują w tekście historyków takich jak prof. Wnuk, „który miał zrównać Putina i Trumpa”. Dość szokującą koncepcję wysunął Wojciech Konończuk z Ośrodka Studiów Wschodnich, twierdząc, że miejsca pamięci po byłych niemieckich obozach zagłady w Polsce powinny przejść w całości na utrzymanie Niemiec.
Deutsche Welle pisze o współpracy polskich i niemieckich muzeów poświęconych II wojnie światowej w walce z „dezinformacją i instrumentalizacją historii do celów politycznych”. Jak miałaby wyglądać taka współpraca, skoro Niemcy notorycznie próbują rozmywać swoją odpowiedzialność za zbrodnie z lat 1939-1945, a na każde wspomnienie o reparacjach niekiedy reagują wręcz nerwowo (jak ambasador Miguel Berger, który zarzucił europosłowi PiS Arkadiuszowi Mularczykowi „pomaganie Putinowi”)?
„Nacjonaliści”, „populiści”, a Trump jak Putin?
Przedstawiciele 30 muzeów z Polski i Niemiec zainaugurowali działalność Polsko-Niemieckiego Forum Miejsc Pamięci. Do zakończonego w środę dwudniowego spotkania w Lublinie doszło z inicjatywy dyrektora Państwowego Muzeum na Majdanku Tomasza Kranza
— czytamy w „Deutsche Welle”.
Kranz zapewnił, że oba kraje będą wzajemnie wymieniać się doświadczeniami, a łączenie sił za każdym razem przynosi rezultaty.
Czy takie „rezultaty” jak „Dom Polsko- Niemiecki”, do którego tworzenia nie zaproszono przedstawicieli polskiego rządu i który, jak pisano w styczniu 2024 r., ma służyć „przełamywaniu stereotypów we wzajemnych relacjach”?
W czasach, gdy Europa w wielu regionach, a nawet państwach skręca w kierunku populistyczno-nacjonalistycznym, rola miejsc pamięci staje się niezwykle ważna. Musimy zderzać różne doświadczenia i poszukiwać wspólnych rozwiązań
— przekonywał z kolei Piotr Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.
Przedstawiciel strony niemieckiej – Uwe Neumaerker, szef Fundacji Pomordowanych Żydów Europy, zaprezentował założenia polityki naszych zachodnich sąsiadów wobec miejsc pamięci, czyniąc zastrzeżenie, że woli niemiecki termin „koncepcja” od polskiej „strategii”, która jego zdaniem brzmi zbyt „militarnie”.
W Niemczech zadaniem polityki jest tworzenie warunków dla kultury pamięci, a nie ingerowanie w treść tej polityki. Niemiecki rząd „nie daje żadnych wytycznych, kogo i w jaki sposób należy upamiętnić. W Polsce praca z pamięcią jest częścią wychowania patriotycznego. To zrozumiałe. Polska jest narodem ofiar, także ruchu oporu. Niemcy jako naród sprawców podchodzą do tego w inny sposób – wyjaśnił niemiecki historyk
— podkreślał.
Z kolei prof. Rafał Wnuk, dyrektor gdańskiego Muzeum II Wojny Światowej, zwracał uwagę, że zainteresowanie historią to nie nowe zjawisko, którego nie dostrzegli liberałowie, więc temat zagospodarowała prawica. Pokusił się o porównanie prawie tak skandaliczne, jak jego decyzje po przejęciu rządów w tej instytucji.
Obóz liberalny tego nie zauważał, nie traktował historii jak (ważnego) tematu. Dopiero, kiedy prawica mocno się tym zajęła, nagle zauważono, że nie wystarczy budowanie tożsamości wokół wartości europejskich i wizji przyszłości” – tłumaczył w rozmowie z DW historyk. – Nacjonaliści bardzo skutecznie przejęli i zagospodarowali ten obszar – dodał Wnuk wskazując na przykłady Donalda Trumpa czy Władimira Putina.
— czytamy w DW.
Niemcy będą utrzymywać muzea i miejsca pamięci?
Rozmawiano także o wysokich kosztach utrzymania miejsc pamięci po niemieckich obozach w Polsce. Wojciech Konończuk, szef OSW, zaprezentował dość zaskakującą koncepcję: aby niemiecki rząd przejął w całości finansowanie muzeów działających w miejscach byłych niemieckich obozów znajdujących się w Polsce. Czy miałaby to być kolejna „proteza” reparacji? Trudno powiedzieć. Na pewno niesie to spore ryzyko.
Pytany przez DW o tę propozycję Tomasz Kranz odparł, że same remonty tego rodzaju instytucji, np. Muzeum na Majdanku, to miliony złotych, a placówka nie ma w budżecie takich pieniędzy.
Poszukiwanie źródeł finansowania jest jak najbardziej zasadne – powiedział Kranz. Jego zdaniem pożądany byłby udział funduszy europejskich. – Chodzi o miejsca, gdzie sprawcami byli Niemcy i Austriacy, które mają jednak historyczne znaczenie europejskie. Europa jest bogata, a na kontynencie nie ma zbyt wielu miejsc o takiej randze jak Majdanek – mówił dyrektor. – To są polskie instytucje, ich przejęcie przez inny rząd nie jest możliwe, ale finansowe wsparcie byłoby jak najbardziej pożądane – podsumował Kranz
— czytamy.
Na niebezpieczeństwo tego kierunku uwagę zwraca Piotr Cywiński.
Docelowo jest tak, że kto płaci, ten kształtuje pamięć. Ten apel sprawia wrażenie głosu nie do końca przemyślanego- powiedział dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau
— ocenił.
„Co tu się dzieje?”
Tekst skomentował Stanisław Żaryn, prezes Instytytu Bezpieczeństwa Narodowego.
Niebywałe! Niemcy prowadzą coraz mocniejsze działania rewizjonistyczne wobec II WW i własnych zbrodni. A teraz niemieckie media ogłaszają: niemieckie i polskie muzea razem przeciwko… dezinformacji. Przywoływany jest prof. Wnuk, który miał zrównać Putina i Trumpa. Co tu się dzieje?
— napisał.
Pytanie, czy przy takim doborze ekspertów po stronie polskiej i przy takich pomysłach jak np. oddanie finansowania miejsc pamięci Niemcom, może z tej współpracy wyjść cokolwiek dobrego?
DW.com/X/Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/756672-niemcy-pomoga-polskim-muzeom-zwalczac-dezinformacje
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.