Kiedy wybuchła II wojna światowa i kto ją wywołał? Kim byli naziści? Kiedy wojna się skończyła, kto ją wygrał i dlaczego? Kto wyzwolił Polskę w 1945 roku? Co było potem, wojna domowa, komunizm? Co, pytania dość głupie?
Ale nie dla wszystkich, także dla niektórych posłów z KO, zwłaszcza zaś dla tych z tzw. lewicy, która nie wiadomo już co znaczy i po co jest. Nie wspomnę już o środowiskach dziennikarzy funkcyjnych z GW lub TVN, bo oni prowadzili tam propagandę i swoją ‘politykę historyczną’ na miarę „Trybuny Ludu” jako organu KC PZPR lub nawet sprytniej, oczko wyżej. To w GW wynaleziono dla Polaków ‘pedagogikę wstydu’ wobec ‘tego kraju’, by pozbył się rzekomej megalomanii, podczas gdy leczyliśmy się z klęski postkomunistycznej i raczej kompleksów niższości, oni wyprowadzali ataki na lustrację i dekomunizację (w redakcji GW, co jest najlepszym numerem, kierował tym ‘Ketman’ Maleszka do czasu, gdy go zdemaskowano). Jeśli w GW można było przeczytać, że powstańcy warszawscy wybili niedobitki Żydów z getta, to jak się wytłumaczyć z tego, że Polacy nie są współodpowiedzialni za Holocaust. Do tego Jedwabne i parę podobnych miasteczek w okolicy (choć sprawa nie jest do końca wyjaśniona; ciekawe, czy takie „pogromy” następowały bez udziału Niemców). Do tego już nowa szkoła badania Holocaustu, według której Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców.
A z dawniejszej historii, jeśli można było przeczytać, że zabory prowadziły jednak do modernizacji Polski (a już zwłaszcza zabór pruski – to już obecni politycy – dzieci z Wrześni niepotrzebne się stresowały, podobnie jak głupi chłop Drzymała albo poetka Konopnicka co pisała agresywne wiersze (nie to podoba się w niej obecnie feministkom), albo taki Aleksander Głowacki, który nazwał się złośliwie Prusem i napisał jakąś bez pojęcia „Placówkę”. O TVN już nie wspomnę, bo to bezpośredni spadkobiercy i utrwalacze „władzy ludowej” poprzedniego systemu, która właśnie znów o sobie przypomina. Oni dokonali największej podmiany siermiężnego socjalizmu na liberalny kapitalizm z dużym sukcesem, bo z wymiernym zyskiem i wpływami politycznymi zarazem, przemieniając się w opiniotwórczą elitę szemranego pochodzenia. Mamy więc własną potężną V kolumnę historyczną, wywracającą przeszłość, w rodzaju nowych historyków ‘ludowej historii Polski’, obsadzających muzea za nowych rządów, nową szkołę badania Holocaustu, która z podobnymi historykami działa w najlepsze mimo wojny w Gazie, wreszcie grupę rekonstruktorów PZPR na najwyższych stanowiskach w państwie, tych zwolenników wyzwalania przez Armię Czerwoną (ciekawe, czy słyszeli o powojennej Obławie Augustowskiej z majorem Maksymilianem Sznepfem), i zwalczania pamięci o Żołnierzach Wyklętych. To razem potężny atak sił wewnętrznych i zewnętrznych przeciw polskiej historii ostatniego stulecia. No to czy warto było walczyć o niepodległość w 1918 roku, która teraz tylko przeszkadza w pełnej integracji z dzisiejszą Europą, czy raczej UE.
Co, że to znów te stare wypominki? Trak, ale ku pamięci, ku pamięci…
Lepsza pamięć czy amnezja?
To wszystko jest nadal na temat, na temat pamięci i historii, na razie tej bliższej, polskiej, ale później i tej szerszej, związanej głównie z sąsiadami. Taką mamy zwichrowaną i manipulowaną wciąż pamięć zbiorową o tej przeszłości, przeciąganą wciąż przez różnie grupy wpływu i interesu, często zupełnie niezgodnie z polską racją stanu i ciągłością historyczną. III RP nie ma swojej polityki historycznej, zarówno wewnętrznej jako obrazu pewnej tradycji dla utrzymania wspólnoty narodowej, jak i zewnętrznej, zwłaszcza wobec sąsiadów jako rzeczywiście poważnego i trwałego w swej polityce państwa. Powinna ona wykazywać się ciągłością niezależnie od zmian rządów i panowania partii, a przede wszystkim opierać się na faktach i ustaleniach historycznych, a nie na spekulacjach i interpretacjach, które tworzą jakąś wirtualną i propagandową historię. Tego wszystkiego nie mamy, bo mści się tu i powiela grzech zaniechania z początków III RP, brak dekomunizacji i lustracji przynajmniej jako akt poznawczy o skutkach systemu PRL, a też jako konieczny w skutkach gest odcięcia się od tamtej rzeczywistości, choćby to były decyzje personalne. Państwo, które nie potrafi przekazywać pewnej wiedzy i prawdy o swych dziejach historycznych swoim obywatelom, a także sąsiadom jest słabe również politycznie, odsłania się i naraża na różne ingerencje, przed którymi musi się dopiero bronić i popada w zupełnie niepotrzebne konflikty. Tak się właśnie obecnie dzieje, gdy nie mając rzetelnej edukacji (szkolna historia coraz bardziej ograniczana na rzecz edukacji zdrowotnej), i żadnej obrony przed nieprzyjazną – co już chyba dostatecznie widać – polityką historyczną Rosji wprost i nieco zawoalowaną polityką Niemiec. Natomiast my się zastanawiamy, czy państwu wypada w ogóle mieć taką politykę historyczną, bo to przecież też jakaś propaganda – to o pokłosie mitu liberalnego państwa i prawa, który właśnie się wali, demontowany zresztą w nowej ‘wielkiej podmianie’ przez ludzi, którzy go tworzyli. Tymczasem dla przykładu Rosja i Niemcy prezentują wybitne osiągnięcia w dziedzinie tworzenia owej polityki pamięci na zupełnie własnych zasadach jako wersje ‘prawdy inaczej’, pamięci dowolnie pojemnej, wirtualnej i alternatywnej, pamięci zbiorowej jako niezbędnego narzędzia tożsamości własnej i zdrowego stosunku do świata, do bliższych i dalszych sąsiadów. To obecnie potężny oręż polityczny wpływu i tożsamości, oręż wojenny w wypadku wojny prowadzonej na Ukrainie, medialnie narzucający nowy, ale fałszywy obraz przeszłości, który wpływa na bieżącą geopolitykę i
Tylko dla przypomnienia
Zresztą cóż tu więcej gadać. Jeśli Niemcy widzą naszą słabość i brak obrony, to wybielą się, uwolnią od swych strasznych zbrodni, w końcu uniewinnią naszym kosztem, zrzucając na nas część odpowiedzialności. Trzeba przyznać, że ich polityka historyczna nt. międzynarodowego zamiast niemieckiego nazizmu, jest przemyślana, stopniowa, obliczona na lata i pokolenia. Za 30 lat Niemcy mogą się okazać ofiarami nazizmu, a nie jego sprawcami, wina za II wojnę rozmyje się i zaniknie, podobnie jak cały obraz wojny i tym bardziej odpowiedzialność za nią. Wszyscy będą zarazem sprawcami i ofiarami, co jest historycznie nonsensem. Natomiast Rosjanie nie bawią się w takie niuansie, oni zawsze walczyli z faszyzmem (z nazizmem) i dotąd walczą, podobnie jak obecnie cały Zachód, nie zawierali paktu z Hitlerem i nie rozpoczynali wojny w 1939 roku, lecz byli jej ofiarami. Bo wojna dla nich wybuchła w 1941 roku od napaści Niemiec na Związek Sowiecki. Nie było więc żadnego Katynia (w 1940), to zbrodnia i propaganda niemiecka już po 1943. Związek Sowiecki musiał się wykrwawić, by zwyciężyć hitlerowskie Niemcy i tak słusznie zdobył prawo do posiadania Europy wschodniej. Można by powiedzieć, że te dwie polityki historyczne nie zgadzają się ze sobą i wzajemnie demaskują, ale przeszkadza to tylko Polakom, natomiast zupełnie wystarcza osobno Niemcom i Rosjanom. One stanowią o obecnej tożsamości tych narodów i stają się oficjalną wykładnią ich dziejów. Robią to systematycznie i zdecydowanie przy tchórzliwej postawie naszych polityków i wielu mediów.
Memento dzisiejsze
Co, teoria spiskowa, przesada, polskie uprzedzenia, rusofobia (wojna na Ukrainie trochę zaburza ten obraz) lub na przemian germanofobia, a w ogóle po prostu nienawiść? No to rewelacja z ostatniej chwili. Wielki Kanclerz Friedrich Mertz w niedawnym wystąpieniu wspomniał, że wojna na Ukrainie trwa już cztery lata, a więc dłużej niż II wojna światowa. Tak powiedział i nie poprawił się, A więc tamta wojna nie zaczęła się w 1939 roku i być może nie wywołali jej Niemcy, zatem nie było wcale paktu Hitler-Stalin, pierwszych masowych zbrodni niemieckich w Wielkopolsce i na Pomorzu, nie było Krwawej Niedzieli w Bydgoszczy, Warszawa nie została zbombardowana, nie było wcale okupacji w Polsce. Nie zaczęto też budowy obozu w Auschwitz i to polskimi rękami pierwszego polskiego transportu z Tarnowa w 1940 roku (w tym sensie mogła mieć rację min. Nowacka, mówiąc o „polskich nazistach”).
Czy trzeba jeszcze dodawać, że to doskonale zgadza się z rosyjską wersją II wojny, według której zaczęła się ona właśnie w 1941 roku od napaści Niemiec na Związek Sowiecki, który zawsze się broni, a nigdy nie atakuje. Zawsze walczy tylko z faszyzmem (i nazizmem, dziś na Ukrainie). Że to wszystko jakaś złośliwa nadinterpretacja i spiskowe dzieje, bo liczą się tylko fakty ustalone przecież. No to można jeszcze dodać, że ten sam kanclerz Mertz kilka dni wcześniej wspominał o największym sąsiedzie, jakim jest Rosja. Czy to są te fakty, czy rzeczywiście tylko fakty się liczą w masowym obiegu i przy zbiorowej amnezji, a nie zbiorowej pamięci. Wygląda na to, że może się liczyć bardziej coraz doskonalsza i subtelna propaganda wirtualna, tworzenie rzeczywistości urojonej, narracji, jak to się mówi, i opowieści, które mogą być przypadkowe, zupełnie fikcyjne, ale też fałszywe zawsze w czyimś interesie. Trwa walka naiwności, która staje się coraz bardziej zabójczą głupotą, z wyrachowaniem i przebiegłością nowych, przemyślniejszych zaborców, którzy nie potrzebują armat i czołgów, by podbijać kraje.
Nazi chłopcy, nasi naziści
Trudno się nawet dziwić, że sąsiedzi widząc w Polsce zastępy ‘pożytecznych idiotów’, politycznych samobójców, mediów z zagranicznymi udziałami, wykorzystuje tę sytuację na swoją korzyść. Sławetna wystawa w Gdańsku, w której po krytyce nie chciano nawet zmienić tytułu, co sugeruje? Że także Polacy dobrowolnie walczyli w Wehrmachcie, jak sugeruje tytuł, a zatem że obywatele polscy byli nie tylko ofiarami, ale i sprawcami (podobnie jak w kwestiach żydowskich). W czyim imieniu pana tytułowa wypowiedź? Kto może mówić, że to nasi chłopcy?
Mieliśmy już propagandowy film niemiecki ‘Nasze matki, nasi ojcowie’, w którym niemieccy żołnierze na ‘ojczyźnianej wojnie’ jakby powiedzieli Rosjanie, spotykają polskich partyzantów, zajmujących się likwidacją Żydów. To wszystko rozbija i rozbraja sytuację (i narrację ‘nie tylko Niemcy byli odpowiedzialni za wojnę itp.), wprowadza jakiś symetryzm. To tendencja ‘gdańska’ Muzeum II wojny, gdzie znaleziono wspólny ‘mianownik wojenny’, cierpienia ludności cywilnej, ale zniknęła narodowa faktografia wojny. W katalogu do niedawnej wystawy w Katowicach o obozie o Auschwitz nie pada nawet słowo Niemcy, mowa już tylko o anonimowych nazistach. Znika zatem faktograficzna historia wojny, liczy się jakiś ogólny jej bilans i wydźwięk, znika odpowiedzialność i faktyczna strona konfliktów i wydarzeń. Cierpienia ludności wyjęte z kontekstu historycznego, pozbawione pytania, dlaczego cierpieli? Niby podkreśla się, że przyczyną wojen był nacjonalizm, dlatego ucieka się do czegoś ponad to, nie narodowego, ale i to jest w tym przypadku fałszywe, inny był nacjonalizm sprawców, inny nacjonalizm ofiar. Nie da się opowiedzieć historii II wojny internacjonalistycznie, ponadnarodowo, bo wtedy następuje zrównanie sprawców i ofiar. Historię II wojny można opowiedzieć tylko narodowo, jaki naród napadł na inny kraj i inny naród i jak to się dalej tragicznie i w nie dający się już powstrzymać potoczyło. Polacy mają nie tylko prawo, ale i prawdziwy obowiązek, opowiedzieć swoje dzieje z polskiego punktu widzenia, nie patrząc na wszelkie manipulacje faktami i interesownym interpretacjami, nawet jeśli wychodzą z własnych szeregów.
Plaga pomyłek i przejęzyczeń jako nowa metoda polityczna
Nie wspominam już o nieszczęsnej minister/rze Nowackiej, która na poprzedniej rocznicy Auschwitz mówiła o „polskich nazistach”. Później przepraszała, że się przejęzyczyła. Trudno się pomylić, czytając z kartki przygotowany wcześniej tekst i dodawać coś od siebie. Nawet gdyby tak było, to to że nie została odwołana, świadczy o tym, że rząd takie stanowisko akceptuje. Z drugiej strony, jeśli b. tow. Czarzasty, którzy nieustannie powtarza swą mantrę realnego postkomunisty, jak to Armia Czerwona wyzwoliła obóz Auschwitz (zajęła obóz, który znalazł się na drodze oddziałów akurat ukraińskich, nie broniony przecież, opuszczony przez Niemców, którzy wyprowadzili dużą część więźniów w tzw. marszach śmierci), otóż p. Czarzasty, europejczyk o niewyjaśnionych jeszcze kontaktach, jedzie teraz do Niemiec i opowiada tam coś o reparacjach. Do tego wtóruje mu kol. Anna Maria, podpowiadając, że to nie Niemcy tylko naziści (zdążył być też na Ukrainie, gdzie ogłosił ‘Sława Ukrainie!’) Czy nie schizofrenia polityczna? Co mają w takiej sytuacji robić Niemcy czy Rosjanie? Robią to, co robią.
No to kardynał Mertz mówi to, co mówi i nie potrzebuje nawet przepraszać za przejęzyczenie. Zrobi to za niego jego ambasador. U nas nikt nie musi nawet reagować. Minister Sikorski nie musi nawet zmarszczyć brwi na swym marsowym obliczu. Państwo polskie w dziedzinie polityki historycznej prawie nie istnieje, od ponad 30 lat przegrywa walkę o pamięć historyczną z obcymi i ze swoimi. Pozoruje stale jakieś działania, ale są one niespójne i niezdecydowane. Panują dwa fałsze polityczne, jeden to (POpulistyczne właśnie) obietnice wyborcze, które później nie obowiązują, i drugi, być może właśnie odkryta i wprowadzana metoda przejęzyczenia, a później przeprosin.
Cóż szkodzi przeprosić?
To jest naprawdę metoda. Wygraliśmy, ale nie spełniamy obietnic. Po co się tłumaczyć, wystarczy przeprosić. Coś nie wyszło, coś się zawaliło, jakaś afera, po co tracić czas, wyjaśniać. Wystarczy przeprosić, sorry itp., itd. Można też przepraszać za duże rzeczy. Niemcy zawsze uroczyście przepraszają za wojnę i zwłaszcza Auschwitz, gdy przyjeżdżają do Polski na kolejne rocznice. Poprzedni prezydent niemiecki przepraszał, mówiąc, że „stoi boso” przed polskim narodem, wyznając niemieckie winy. To pewnie taka niemiecka metafora, bo stał w doskonale wyglądających butach niemieckich, czy może włoskich. Teraz przy pomocy Polaków nie będzie może musiał tak przepraszać, bo II wojna stanie się sprawą wspólną w międzynarodowej, wspólnej pamięci. Jedni jeszcze przepraszają, ale drudzy nie; Rosjanie nigdy nie przepraszają, raczej wytoczą nową wojnę.
To wszystko dzieje się jeszcze w ramach zachodniej, lewicowo-liberalnej ‘polityki zapomnienia, wymazywania, odrzucenia przeszłości’, unieważniania kultury i tradycji w istocie europejskiej ‘cancel culture’, ‘woke’, czyli są to jeszcze porachunki z przeszłością z powodu kolonialnych kompleksów. My też chcemy nadążać za bzdurą, choć kolonii nie mieliśmy, więc będziemy szukać na gwałt jakichś winnych, żeby odżegnać się od swych dziejów (a to dyskryminowane kobiety od czasów Wandy, co nie chciała Niemca, i królowej Jadwigi, a to że chłopi uciskani przez panów bili swoje baby, Kościuszko wywołujący chłopskie powstanie, Kordian i cham itp. – wszystko to było już w PRL).
Historia chwalebna
A przecież polska historia jest chwalebna i z łatwością oprze się różnym atakom i krytycznej aż do destrukcji ofensywie. Wystarczy ją rzetelnie, wszechstronnie i uczciwie opowiedzieć. Ktoś zapyta: co znów ta patriotyczna propaganda, której tak się obawiamy i wstydzimy? No to proszę zestawić i porównać ostatnie polskie dzieje z historią sąsiadów, Niemiec i Rosji przynajmniej w ostatnich dwóch stuleciach. Czym się zaznaczyły, czego dokonały, czego mielibyśmy im zazdrościć i ich naśladować. Czy nie były sprawcami dwóch największych totalitaryzmów w dziejach świata, którym ulegaliśmy, ale i staraliśmy się opierać. Czy wolelibyśmy znaleźć się w ich roli? Może ktoś twierdzić, że w historii liczą się tylko zwycięzcy, że lepiej być katem niż ofiarą, ale to byłaby słuszność kosztem milionów ofiar, której nie można ulegać. Nasze zachowanie zwłaszcza w czasie (przed)ostaniej wojny było takie jak trzeba, jak przed śmiercią wyraziła to młoda sanitariuszka, zamordowana po wojnie przez władze komunistyczne.
Nie potrzebowaliśmy się tak wstydzić w Europie, jak to nam wmawiają różni życzliwi, nauczający nas ‘dojrzałej demokracji’, jeśli w Polsce demokracja szlachecka powstała, gdy na Zachodzie trwały jeszcze despotyczne monarchie. Nie musimy przeżywać wsączanych od lat kompleksów niższości cywilizacyjnej i kulturowej, gdy Polska od ponad tysiąc lat należy do Zachodu dzięki przyjęciu stamtąd chrześcijaństwa. Polacy są Europejczykami jak wszystkie inne narody Europy. Co jednak najważniejsze, w nowoczesnym, postępowym wieku XX, który skończył się totalitarną hekatombą wielu narodów, nie byliśmy sprawcami, nie byliśmy tymi, którzy to rozpętali, mordowali, a teraz jeszcze naruszają spokój i pamięć ofiar. Bilans tej historii powinien być oczywisty.
Pamięć nieostygła
Czy trzeba zatem przekonywać o potrzebie śmiałej, silnej, własnej polityki pamięci organizowanej przez państwo, nie uciekającej się do manipulacji i nadużyć historycznych, nie poddanej też grom partyjnym i interesom grup, które ulegają różnym wpływom, również korupcyjnym. Przedstawianej rzetelnie i wszechstronnie jak tego wymagała skomplikowana, często tragiczna przeszłość. Tym bardziej odpowiedzialna, że głoszona i wykonywana w imieniu, z zobowiązaniem wobec tysięcy polskich ofiar.
Niewiele jest polskich instytucji, które prowadzą taką rzetelną działalność, w niedawnych czasach powstało sporo instytutów, które pielęgnowały taką pamięć, ostatnie, niestety, ‘wrogo przejętych’ (skandal z Instytutem im. Pileckiego). Trwałą instytucją pozostaje mający już ćwierć wieku Instytut Pamięci Narodowej, który ma na szczęście status instytucji państwowej i może prowadzić długotrwałą, wszechstronną działalność naukową, edukacyjną i wydawniczą. Od początku ma też wielu przeciwników także w środowisku historyków, a byłby chętnie zlikwidowany przez niektóre lewicowe, czyli postkomunistyczne partie i środowiska.
Wspominam o tym wszystkim przy okazji specjalnego numeru Biuletynu IPN poświęconego polityce historycznej. Wybitni historycy muszą nie tylko przekonywać do niej, ale i dokonywać niezwykłych wysiłków, by przezwyciężyć manipulacje lub wręcz fałsze historyczne, uporządkować ustalony przekaz o przeszłości, który wejdzie do powszechnej edukacji, dzisiaj zawłaszczonej ideologicznie i właściwie sabotowanej. Karol Polejowski, obecnie po. Prezesa IPN, kandydat na to stanowisko odrzucony przez Sejm mówił wprost: „Przywracamy pamięć o przeszłości i zachowujemy ją dla przyszłych pokoleń. Ona musi współtworzyć polską wspólnotę i świadomość narodową, bo bez nie naród polski nie przetrwa”. Mówił to podczas wystąpienia w Fundacji im. Jana Olszewskiego, nawiązując do jego pamiętnych słów: „Czyja ma być Polska? Jaka ma być Polska?” I sam stawiał pytanie: „czy Polska w ogóle może istnieć w przyszłości bez polskiej polityki historycznej, bez tego, co stanowi samo jądro naszej świadomości narodowej?” Zwłaszcza przy wspomnianej konkurencji zewnętrznej i wewnętrznej. Justyna Błażejowska wskazała na wstępie także niebezpieczeństwo tych drugich: „Znajdujemy się w sytuacji, w której uderzające w polską rację stany zniekształcenia naszej ojczystej historii jest realizowane nie tylko przez siły zewnętrzne, ale też wewnętrzne”. I wymieniła całą listę zagrożeń, o których wspominałem wyżej. Nikt nie dziwi się, że kraje takie jak Niemcy czy Rosja mają taką ustaloną politykę, mimo że z polskiego punku widzenia można ją nieraz kwestionować. Filip Musiał, powołując się nawet na niemiecki przykład, przekonuje, że trzeba dążyć do wypracowania jednolitego dyskursu historycznego przyjętego jako obowiązujący i gotowy do rozpowszechniania. (tu ciekawe ilustracje malarza Ignacego Czwartosa „Proszę państwa do gazu”; „Płoną stodoły. Porucznik Hermanm Schaper – zbrodniarz niemiecki” – porucznik SS, komendant Einsatzkommando w Ciechanowie, nigdy nie ukarany; „Epitafium dla Wyklętych”).
„Kreowanie historii, której nie było”
Osobną część tego numeru stanowi przegląd polityki historycznej poszczególnych krajów, przede wszystkim Niemiec i Rosji, ale też sąsiedniej Ukrainy (niestety, z oficjalnym świętowaniem OUN-UPA), postsowieckiej Białorusi czy Litwy. Szczególnie ważne, obok znanych już Niemiec, jest tu Rosja i jej globalne podejście historyczne w omówieniu wybitnego jej znawcy Henryka Głębockiego. Rosja jawi się już perspektywicznie jak niemal opatrznościowe państwo światowe. To oczywiście nic nowego, ale widać, że umysły rosyjskie razem z tą wojną pracują nad nową misją Rosji dla świata. Łączą dawną tradycję mocarstwową, także okres komunizmu, który był trudnym i nieraz tragicznym według nich, ale koniecznym okresem rozwoju i przejścia do nowej imperialnej roli i ekspansji, której przecież nie ukrywają. To już mocny twardy przekaz. Rosja wchodzi do światowej gry jako odnowione mocarstwo, ‘dobre imperium, które ‘przepracowało’ (jak Niemcy) złą przeszłość, leninizm i stalinizm (choć Stalin był lepszy, miał instynkt państwowotwórczy), a prawa do tego wszystkiego ma dzięki wojennemu zwycięstwu nad Niemcami i nieustannej walce z faszyzmem, który odradza się nie tylko na Ukrainie, ale i w całej Europie jako niebezpieczny populizm. Z tego względu, ma prawo nie tylko brać udział w ‘koncercie mocarstw’, ale też posiadać swoją strefę wpływów.
W szkicu Piotra Semki mowa o porażce unijnego projektu „Domu Historii Europejskiej” w Brukseli. Jak opowiedzieć historię Europy, krytycznie, jeśli już w ogóle o chrześcijaństwie, tylko dobrze o rewolucji francuskiej, o II wojnie bez ściślejsze faktografii i narodowości, jakoś ponadnarodowo, wybiórczo i stronniczo, to jedyny rezultat poronionego przedsięwzięcia. Karol Polejowski zachęcił do odwiedzenia tego przybytku w ten sposób: „Wizyta [w DHE] daje prostą odpowiedź na pytanie, jak to wszystko ma wyglądać w przyszłości jeśli chodzi o wydarzenia z przeszłości. To komunizm w najczystszej postaci. Kreowanie historii, której nie było, której po prostu nie było”.
W tym samym numerze Biuletynu jeszcze druzgocząca recenzja skandalicznej książki Grzegorza Rossolińskiego-Liebem, wydanej w Niemczech o polskich burmistrzach w czasie okupacji niemieckiej, którzy mieliby być współodpowiedzialni za Holocaust. Na okładce Julian Kulski, następca zamordowanego prezydenta Stefana Starzyńskiego w Warszawie, który z narażeniem życia pomagał Żydom. Takie to ‘przepracowanie’ na nice niewygodnej dla kogoś przeszłości i wiernej nadal pamięci. W następnym Biuletynie tematem numeru będą Żołnierze znów Wyklęci.
Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej, nr 1-2, 2026
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/754267-exlibris-ku-pamieci-bo-jest-ona-falszowana
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.