W lutowe mroźne dni warto powrócić myślami do pałacu w Liwadii na Półwyspie Krymskim. Tam od 4 do 11 lutego 1945 roku toczyły się obrady Konferencji Jałtańskiej pozostającej chyba już na zawsze symbolem zdrady Polski. O ironio, początki założenia owego pałacu sięgają 1834, gdy polski magnat Leon Potocki na zakupionym przez siebie terenie zbudował tam rezydencję, kaplicę katolicką i park.
Po śmierci Potockiego, posiadłość kupił cesarz Aleksander II Romanow i już tak do upadku władzy białych rezydencja służyła rodzinie carskiej. Konferencja w Jałcie była drugim – po Teheranie na przełomie listopada i grudnia 1943 r. – spotkaniem przywódców „wielkiej trójki”, decydujących o kształcie wyłaniającego się z wojny świata. Gdy Roosevelt, Churchill i Stalin spotkali się na Krymie, większa część Polski znajdowała się już pod kontrolą Armii Czerwonej. Poprzednie miesiące udowodniły, że Stalin dla podporządkowania sobie Polski nie powstrzyma się przed jednostronnymi i najbardziej brutalnymi działaniami. Z jego nadania nominalną władzę na zajętych przez Armię Czerwoną terenach od lipca 1944 r. sprawował utworzony w Moskwie, zdominowany przez komunistów, Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, przekształcony w Rząd Tymczasowy, który został uznany przez ZSRR za jedyne prawowite polskie przedstawicielstwo. Od kwietnia 1943 r., po ujawnieniu grobów zamordowanych w Katyniu oficerów, Stalin nie utrzymywał stosunków dyplomatycznych z Rządem RP na uchodźstwie, mógł wiec rozstrzygać w sprawie Polski bez Polski, nawet formalnie nie tłumacząc się z niczego. Masowe represje wobec żołnierzy Armii Krajowej, ujawniających się w ramach Akcji „Burza”, pokazywały, że przywódca radziecki nie szuka żadnego kompromisu z legalnymi polskimi władzami. Sprawa Polska była w Jałcie jednym z najważniejszym tematów dyskusji, na 9 punktów obrad, aż 7 dotyczyły Polski i miały charakter fundamentalny dla naszego dalszego istnienia. Jeszcze w Teheranie „wielka trójka” ustaliła, że wschodnia granica Rzeczypospolitej przebiegać będzie wzdłuż linii Curzona, co pozostawiało po stronie radzieckiej większość ziem, które Stalin uzyskał w 1939 r. współdziałając z Hitlerem w rozbiorze Polski. Roosevelt i Churchill liczyli jednak, że w Jałcie uda im się uzyskać ustępstwa Stalina w południowej części planowanej granicy. Gdy generalissimus odrzucił jednak stanowczo postulaty, by po stronie polskiej pozostały Lwów i naftowe zagłębie drohobyckie, zachodni alianci bez większych protestów przyjęli radzieckie stanowisko. Roosevelt i Churchill dobrze rozumieli, że Polska znajduje się już pod radziecką kontrolą i nie chcieli zanadto uszczuplać terytorium Niemiec, których przyszłość wciąż była otwarta. Ustalenia krymskiej konferencji Rząd RP kategorycznie odrzucił w oświadczeniu wydanym 12 lutego 1945 r. Stwierdzano w nim, że oderwanie „od Polski wschodniej połowy jej terytorium, naród Polski przyjmie jako nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników…”. Utworzenie nowego rządu „za pomocą uzupełnienia narzuconego Polsce komitetu lubelskiego” będzie prowadziło do „zalegalizowania ingerencji Moskwy w polskie sprawy”. Na koniec powtórzono, że „jedyną prawowitą polską władzą pozostaje Rząd RP w Londynie.” Najbardziej gwałtowne reakcje na jałtański dyktat wystąpiły w szeregach 2. Korpusu walczącego we Włoszech, którego żołnierze w znacznej części pochodzili ze wschodnich terenów Rzeczypospolitej, oddanych Związkowi Radzieckiemu. Dowódca gen. Władysław Anders wystąpił do brytyjskich zwierzchników z wnioskiem o wycofanie polskich oddziałów z walk, argumentując, że „ani ja, ani podwładni mi dowódcy nie mogliby dzisiaj znaleźć uzasadnienia dla żądania od żołnierzy 2-go Korpusu Polskiego nowych ofiar”. Dopiero uległ argumentom, że taki krok mógłby spowodować załamanie frontu walki z Niemcami. I bili się dalej „za wolność naszą i waszą”, dając dowody niezwykłej odwagi, dzielności, honoru, chociaż już wiedzieli, że zostali sprzedani, że nie będą mogli wrócić do wymarzonej niepodległej, wolnej Ojczyzny i do swoich domów rodzinnych…
Konferencja w Jałcie doprowadziła do rozłamu w łonie polskiej emigracji, na obóz „niezłomny” skupiony wokół Rządu RP oraz polityków, którzy gotowi byli zaakceptować krymskie ustalenia, wierząc naiwnie, ze uda się zachować jakąś niezależność wobec Moskwy.
W czasie spotkania na Krymie najdłużej dyskutowano na temat spraw polskich. Jak pisał Churchill: „Polska była w rzeczywistości najbardziej pilną przyczyną zwołania Konferencji Jałtańskiej i stała się pierwszym z wielkich powodów, które doprowadziły do rozpadu Wielkiej Koalicji”. (W. Churchill „Druga Wojna Światowa”)
W komunikacie z Konferencji Jałtańskiej ani słowem nie wspomniano o istniejącym w Londynie Rządzie RP, który nadal jeszcze był uznawany przez USA i Wielką Brytanię. Natomiast znalazło się w nim, w części dotyczącej Polski, następujące oświadczenie „wielkiej trójki”: „Ponownie stwierdzamy nasze wspólne pragnienie ujrzenia Polski państwem silnym, wolnym, niepodległym i demokratycznym”. Wiadomo, że z punktu widzenia Stalina były to frazesy i można się było na nie zgodzić. Dzisiaj Unia Europejska prowadzi podobną politykę z Rosją Putina, padają słowa o demokracji, prawie do suwerenności wszystkich narodów, ale rzeczywistość jest zupełnie inna. Polskie społeczeństwo jest zdezorientowane, oplecione intrygami, kłamstwami różnych agentur, ludzi zaprzedanych, a niekiedy po prostu intrygami zwykłych karierowiczów internetowych .
„Społeczeństwo, które wierzy kłamstwu, daje dowód swej słabości. Jest to rzecz niebezpieczna dla bytu naszego jako państwa i narodu. Potrzebna jest solidna wiedza oparta na dokumentach, faktach, świadkach historii by zachować niepodległość i rozwijać się gospodarczo na miarę naszej wielkiej dumnej tysiącletniej historii. (Józef Piłsudski 5 sierpnia 1923r.)
Powróćmy jeszcze do tamtej mroźnej zimy 1945 roku, Stalin robił swoje, używając najgorszych podstępów, mordował, niszczył, grabił, zastraszał i wywoził w głąb Rosji setki tysięcy Polaków. Nie zawahał się nawet zdradziecko wywieźć do Moskwy 16 przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, wiemy jaki los ich spotkał.
Olbrzymi obszar Polski został pokryty siecią ubeckich urzędów a właściwie katowni, placówek gminnych, inspektoratów zakładowych oraz pajęczą siecią szpicli i donosicieli, przeważnie spośród PPR, ORMO, AL. Byli kaprale w błyskawicznym tempie awansowali do stopni kapitanów, majorów pułkowników, a swoją przeszłość mogli skrzętnie ukryć, służąc bezpiece. By kogoś aresztować, torturować, głodzić i trzymać w areszcie wystarczyło podejrzenie. Ustalone prawo było w rzeczywistości parawanem, za którym było bezprawie i dowolność postępowania każdego oprawcy. Bicie, torturowanie, znęcanie psychiczne, obelżywe słowa, poniżanie, brud, wsadzanie do małych, ciemnych pomieszczeń z fekaliami po głowę i strzały na komendę - „Po wrogach ludu – pal!”. Polacy nie znali i nie stosowali takich metod , były one obce polskiej kulturze. To przyszło razem z Armią Czerwoną z NKWD, ze wschodu. Żołnierze Armii Krajowej i innych organizacji patriotycznych nie poddają się zniewoleniu pod dyktat Moskwy, podejmują walkę z trudnym wrogiem, bo ukrytym pod szczytnymi hasłami wolności i sprawiedliwości społecznej.
Chce Państwa zaprosić na film dokumentalny o Stanisławie Sojczyńskim, przedwojennym, polskim żołnierzu, twórcy i dowódcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, wielkiej organizacji wojskowej liczącej ponad 3 tysiące żołnierzy walczących z bronią w ręku, na śmierć i życie, z powojennym niszczeniem narodu polskiego. Za ich determinację, odwagę, nazywanie zbrodni i kłamstwa po imieniu, zwalczani byli bezwzględnie i skazani na zapomnienie.
Kapitan Sojczyński „Warszyc”, wówczas 35 letni żołnierz, wierny przedwojennym zasadom, podejmuje decyzję nie złożenia broni i walce. „Będziemy trwać na stanowiskach i walczyć tak długo, aż nad Polską rozgorzeje słońce prawdziwej wolności! … Nawiązać zerwane chwilowo kontakty z podwładnymi, uaktualnić wykazy ludzi i ukrytej broni, uruchomić skrzynki kontaktowe.”
Tak powstało Konspiracyjne Wojsko Polskie, byli to głównie akowcy z patriotycznych rodzin wiejskich. Stworzyć taką wielotysięczną organizację w warunkach terroru, wyczerpania żołnierzy po długiej okupacji niemieckiej, było niezwykłym wyczynem.
Dzisiaj trzeba mówić o tych najbardziej nieugiętych, bo takich nam dzisiaj brakuje. Oni byli tu zaledwie chwilę przed nami. Żyją jeszcze świadkowie i żyją wśród nas ukryci ci, którzy mordowali najlepszych, najodważniejszych Polaków. W III Rzeczpospolitej nie było lustracji, zbrodniarze, ubecy, konfidenci, różnej maści tajni współpracownicy nawet nie zostali wskazani publicznie. Na początku lat 90tych bezkarnie podzielili miedzy siebie majątek narodowy kpiąc z tych szarych, biednych patriotów „oszołomów, moherowych beretów”. Wychowali kolejne pokolenia ludzi cynicznych, pewnych siebie, bez oporu sięgających po najwyższe uprzywilejowania w państwie, niezależnie od własnej wiedzy i kompetencji. I oto mamy taką wolną Polskę, pomylone znaczenie podstawowych pojęć, polska historia, książki, literatura - po co, prawda niepotrzebna, nie istnieje …
Zachęcam Państwa do zobaczenia filmu pt. „Czy warto było tak żyć” 41’59’’
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/752886-oni-zadecydowali-o-naszym-losie
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.