Dokładnie 79 lat temu stalinowscy oprawcy zamordowali Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” i Danutę Siedzikównę „Inkę” strzałem w tył głowy. „Inka” miała zaledwie 17 lat. Oboje służyli w AK. Straceni w piwnicy gdańskiego więzienia, zostali wrzuceni do bezimiennego dołu. Godnego pochówku doczekali się dopiero w 2016 r., dwa lata po tym, jak IPN odnalazł ich szczątki. Ostatnimi słowami Danuty Siedzikówny było: „Niech żyje Polska! Niech żyje Major Łupaszko”. Krótko przed śmiercią w grypsie do sióstr Mikołajewskich z Gdańska napisała: „”Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”.
Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. we wsi Guszczewina, w powiecie bielskim na Podlasiu.
W 1943 r. w wieku 15 lat złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne. W czerwcu 1945 r. została aresztowana przez NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Z konwoju uwolnił ją patrol AK Stanisława Wołoncieja „Konusa”, podkomendnego mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. „Inka” znów działała jako sanitariuszka oraz łączniczka, uczestnicząc w akcjach przeciw NKWD i UB.
W lipcu 1946 r. została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne. W nocy z 19 na 20 lipca została aresztowana przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa w jednym z mieszkań konspiracyjnych w Gdańsku-Wrzeszczu. Adres ten zdradziła łączniczka „Łupaszki” Regina Żylińska-Modras, którą zatrzymano w kwietniu 1946 r. i skłoniono do współpracy z bezpieką.
„Inkę” osadzono w więzieniu w Gdańsku. Po śledztwie, podczas którego próbowano wydobyć od niej informacje o działalności oddziału majora „Łupaszki”, została skazana na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy. Obrońca z urzędu zwrócił się do prezydenta Bolesława Bieruta o skorzystanie z przysługującego mu prawa łaski. Pod listem nie było podpisu Siedzikówny. Bierut odpowiedział odmownie.
„Niech żyje Polska!”
Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu. Ostatnie chwile jej życia wspominał ks. Marian Prusak, który został wezwany, aby udzielić jej ostatniego namaszczenia. Siedzikówna nie zginęła sama. Wraz z nią rozstrzelany został Feliks Selmanowicz „Zagończyk”, uczestnik kampanii wrześniowej. Tuż przed salwą plutonu egzekucyjnego skazani krzyknęli „Niech żyje Polska”, a „Inka” dodała jeszcze „Niech żyje Łupaszko”. Salwa plutonu nie zabiła dziewczyny. Strzałem z pistoletu dobił ją dowódca plutonu, Franciszek Sawicki, oficer KBW.
Prokurator mjr Wiktor Suchocki odczytał wyrok i stwierdził, że prezydent nie skorzystał z prawa łaski, po czym wydał komendę: „Po zdrajcach narodu – ognia!”. Stojący za plutonem egzekucyjnym ubecy wyzywali skazańców od najgorszych. Chwilę przed śmiercią Danuta Siedzikówna i Feliks Selmanowicz krzyknęli: „Niech żyje Polska!”. W wygłuszonym pomieszczeniu, zwanym przewrotnie „salą śmiechu”, rozległy się strzały. „Inka” i „Zagończyk” jednak wciąż żyli. Ustawieni w odległości ok. trzech kroków żołnierze KBW zapewne strzelali w powietrze, dlatego strzałem z pistoletu w głowę dobił ich Sawicki, który miał dodatkowo warknąć: „Nie chciała gadzina zdechnąć, trzeba ją dobić”. „Inka” zdążyła jeszcze krzyknąć: „Niech żyje «Łupaszko»!”. Lekarz kpt. Mieczysław Rulkowski stwierdził zgon. Była godzina 6.15
— tak egzekucję „Inki” i „Zagończyka” opisywał na łamach „Tygodnika Solidarność” Tadeusz Płużański, historyk, dziennikarz Telewizji wPolsce24.
Sawicki, trzy dni po zamordowaniu 17-letniej dziewczyny strzałem w głowę, awansował.
Szczątki „Inki” ekshumowano we wrześniu 2014 r. na gdańskim Cmentarzu Garnizonowym. Miejsce, gdzie je znaleziono oznaczone zostało kamienną tablicą, którą odsłonięto w kwietniu 2015 r.
Godny pochówek dopiero 70 lat po śmierci
28 sierpnia 2016 r, czyli dokładnie w 70. rocznicę mordu sądowego, odbył się państwowy pogrzeb dwójki bohaterów, z których ubecy zrobili „przestępców”.
To nie będzie tylko pogrzeb. To będzie przede wszystkim patriotyczna manifestacja zadośćuczynienia, jakie państwo polskie czyni dzisiaj wobec swoich bohaterów. Powiem Państwu, że ja nie mam przekonania, że my poprzez ten pogrzeb przywracamy im godność. Oni nigdy godności nie stracili. My przywracamy godność państwu polskiemu
– mówił w Bazylice Mariackiej ówczesny prezydent Andrzej Duda.
Polska o Was nie zapomni Żołnierze Niezłomni. Będziemy o Was pamiętać. Wierzę w to, że te groby będą tonęły w zniczach i kwiatach, będziemy przychodzić pod święty dla nas, Polaków Grób Nieznanego Żołnierza tam, gdzie od kilku tygodni, dokładnie od niecałych dwóch, są tablice upamiętniające ofiarę żołnierzy niezłomnych i ich bohaterstwo. Będziemy pamiętali na pewno każdego pierwszego marca o ich święcie, o Dniu Żołnierzy Niezłomnych –
— podkreślił ówczesny przywódca.
Warto zaznaczyć, że wydarzenie, jakim był państwowy pogrzeb „Inki” i „Zagończyka” w wyjątkowy sposób połączyło obecnego prezydenta Karola Nawrockiego z jego poprzednikiem Andrzejem Dudą.
Państwowy pogrzeb „Inki” i „Zagończyka”, odnalezionych przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku, organizowało w sierpniu 2016r. tamtejsze Biuro Edukacji Narodowej Instytutu i jego ówczesny naczelnik Karol Nawrocki
— przypomina prezydencka minister Agnieszka Jędrzak, załączając zdjęcia z uroczystości.
jj/dzieje.pl, tysol.pl X,ipn.gov.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/historia/738913-79-rocznica-stalinowskiego-mordu-sadowego-na-ince
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.