TOMASZ MARKIEWICZ: Zapomniana odbudowaTOMASZ MARKIEWICZ: Zapomniana odbudowa. W 75. rocznicę powstania Rady Prymasowskiej Odbudowy Kościołów Warszawy

Dziś cieszące nasze oczy kościoły Starówki nie od razu zrekonstruowano...
Według danych z 1946 r. z 64 rzymskokatolickich kościołów w Warszawie z pożogi wojennej ocalało tylko 9.
Z 55 świątyń na lewym brzegu Wisły pozostało 5, a na prawym brzegu z 9 – zaledwie 4. Reszta uległa całkowitemu albo częściowemu zniszczeniu. Najbardziej ucierpiały, zwłaszcza podczas powstania warszawskiego, świątynie na Starym Mieście, które było zburzone w 90 proc. Ogrom zniszczeń kościołów na Starym i Nowym Mieście był tak wielki, że początkowo władze kościelne sceptycznie odnosiły się do pomysłu ich odbudowy. I pewnie by ich nie zrekonstruowano, gdyby nie determinacja Jana Zachwatowicza – architekta, konserwatora i szefa Wydziału Architektury Zabytkowej Biura Odbudowy Stolicy (BOS). Jak przypomniał biograf Zachwatowicza, varsavianista Jerzy S. Majewski, w 1946 r. jego bohater rozmawiał z ówczesnym biskupem sufraganem warszawskim Wacławem Majewskim. W zapiskach Zachwatowicza zachowała się relacja z tego spotkania. Biskup podszedł do sprawy z dużą rezerwą. Przekonywał, że rozmawiać można co najwyżej o przywróceniu katedry, ponieważ w wyludnionej Warszawie rekonstrukcja innych świątyń nie ma sensu. Tymczasem Zachwatowicz optował za odbudową wszystkich kościołów w rejonie zabytkowym. Brak porozumienia z biskupem Majewskim sprawił, że skontaktował się on z prymasem Polski kard. Augustem Hlondem. Kardynał poparł dążenie Zachwatowicza do rekonstrukcji zniszczonych świątyń. Podczas ich licznych spotkań powstała myśl o utworzeniu Rady Prymasowskiej Odbudowy Kościołów Warszawy, co nastąpiło w kwietniu 1947 r. (a więc 75 lat temu, w 1957 r. prymas kard. Stefan Wyszyński przemianował ją na Radę Prymasowską Budowy Kościołów Warszawy). Wkrótce potem przystąpiono do pierwszych prac budowlanych. Odgruzowano XVII-wieczny podominikański kościół pw. św. Jacka przy ul. Freta. Ale do jego wzniesienia trzeba było znaleźć gospodarza. Zachwatowicz namówił prymasa Hlonda, aby zgodził się na powrót dominikanów na Nowe Miasto (skąd wygnały ich represje zaborcy rosyjskiego po 1864 r.). Dominikanie objęli kościół w lecie 1947 r., ale odbudowa trwała aż do 1959 r. Podobną inicjatywę podjął Zachwatowicz w przypadku sąsiedniego kościoła paulinów pw. Świętego Ducha po drugiej stronie ul. Freta. Przekonał generała zakonu na Jasnej Górze w Częstochowie, że choć kościół od XIX w. nie należał do zgromadzenia, to nadal warszawiacy uważają go za świątynię tego zgromadzenia. Paulini wrócili na Freta i podnieśli z gruzów poważnie zniszczony w 1944 r. kościół. Prace trwały w latach 1949–1954. Z gruzów podniesiono także katedrę św. Jana, którą Niemcy wysadzili w powietrze w czasie powstania warszawskiego. Jej rekonstrukcji w stylu gotyckim, w latach 1948–1956, osobiście z troską patronował prymas Stefan Wyszyński. Do 1957 r. odbudowano sąsiedni kościół jezuitów pw. Matki Bożej Łaskawej przy ul. Świętojańskiej. Natomiast do rekonstrukcji dawnego kościoła augustianów pw. św. Marcina przy ul. Piwnej Wydział Architektury Zabytkowej BOS przystąpił sam, ponieważ kuria broniła się przed objęciem kolejnego kościoła. Konserwatorzy postanowili urządzić w nim Muzeum Sztuki Sakralnej, ale – jak wspominał Zachwatowicz – szybko interweniował Urząd ds. Wyznań, przekonując, że dawne obiekty sakralne nie mogą być użytkowane na inne cele. Ostatecznie kościół objęły siostry franciszkanki i do 1962 r. zakończyły jego rekonstrukcję. Wnętrza jednak są nowoczesne, wojenne losy świątyni i Starego Miasta upamiętnia spalony w połowie krzyż Chrystusa.
